wiara.pl

info

Rok w dwóch pigułkach

Rok w dwóch pigułkach

ks. Włodzimierz Lewandowski

Istnienie świata jest podtrzymywane modlitwą jednego człowieka.

Dzielące mnie od redakcji trzysta trzydzieści jeden kilometrów ma swoje plusy i minusy. Dzięki tej odległości nie będę musiał uczestniczyć w debacie o dziesięciu najważniejszych wydarzeniach minionego roku. Po prostu nie cierpię tych wszystkich rankingów, sondaży, licytacji i przepychanek, z których na koniec wyłonić się ma obraz… Właściwie nie za bardzo wiadomo czego. Z całą pewnością takie zestawienie o niczym nie przesądza. Skoro jednak Pan Bóg stworem medialnym mnie uczynił, od tematu nie ucieknę. Zobaczmy zatem, co w tytułowych dwóch pigułkach się kryje.

Przed świętami odwiedzałem chorych. Dom prawie na końcu wsi. Kilkadziesiąt metrów za nim kończy się droga. Dalej już tylko bażanciarnia, łąki i bagna. Jego mieszkanka od lat nie wychodzi za próg. Mimo kłopotów ze wzrokiem oczy promieniują dobrocią i ufnością. Ja, proszę księdza – wyznała – całymi dniami modlę się za Kościół. I nawet nie staram się domyślać komu ta modlitwa jest potrzebna. W tym wyznaniu nawet jedna litera nie była na wyrost. Słuchając przypomniałem sobie starą, już nawet nie pamiętam gdzie wyczytaną, maksymę. Istnienie świata jest podtrzymywane modlitwą jednego człowieka. Chyba Merton w „Posiewie kontemplacji”, ale głowy nie dam. Iluż takich trzymających świat w istnieniu jest wokół nas. Cisi bohaterowie, których czasem w jakiejś homilii nazwie się największym skarbem Kościoła. Więc chowam do pierwszej pigułki tych wszystkich bezimiennych, z ostatniego rzędu, w domu na końcu wsi świat cały mieszczących, potrafiących swą miłość i troski uginających się pod ciężarem życia ludzi zawrzeć w powtarzanym od rana do wieczora „Zdrowaś Maryjo”. Oni w tym roku byli najważniejsi.

Do drugiej schowałem przemówienie Benedykta XVI w Bundestagu. Bardziej aniżeli z niemieckiej, z polskiej ważne perspektywy. W kontekście sporów i dyskusji o relacjach między państwem i Kościołem. Za każdym razem, gdy jego fragmenty przytaczam, nie potrafię powstrzymać się od złośliwości, wyrażając obawy, że gdyby to zostało powiedziane nie z pozycji autorytetu papieskiego, w dodatku w jakimś programie telewizyjnym, autor z zakazem wypowiedzi w mediach musiał by się liczyć. Kto wie, czy nie z tego właśnie powodu jakoś cicho o tym przemówieniu. Nie słyszałem, by o nim dyskutowano. Analiz i opracowań też chyba się nie doczekało. Jeśli, proszę o wiadomość. Z chęcią przeczytam.

Na koniec zaś Czytelnikom i sobie życzę, byśmy przy końcu nadchodzącego roku mieli więcej nadziei i miłości w sercu niż u jego początku.

 

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 9 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 4 Głosów: 16 marysiaow 2011-12-29 14:17
dziękuję za pierwszą pigułkę i życzę nam, aby w tym roku choć jedna osoba na noszach modlitwy, uniosła świat...
Ocena: 3 Głosów: 21 Awa 2011-12-29 13:06
http://jakelo.salon24.pl/345840,wielkie-przemowienie-benedykta-xvi-w-bundestagu
Ocena: 1 Głosów: 9 Andrzej1 2011-12-31 10:49
Niezalogowany użytkownik Dziękuje Księdzu za naprowadzenie na taką możliwość odczytywania przemówień papieskich wygłoszonych do Niemców. Ja w telewizji TRWAM i RM oglądałemi a co najmniej słuchałem wszystkich wypowiedzi Ojca Świętego wygłoszonych w Niemczech. Teraz od czwartku czytam je na KAIu jeszcze raz z uwzględnieniem tego naprowadzenia Księdza i odczytuję rzeczy, których wtedy w ogóle nie zauważałem.
Ocena: 1 Głosów: 25 piotrp 2011-12-29 16:36
Niezalogowany użytkownik Jak zwykle z zainteresowaniem przeczytałem Księdza artykuł. Jak zwykle treści, które Ksiądz przekazuje są tak zadziwiająco proste, ale zarazem trafiające w sedno spraw, że to taka proza życia, której tylko głupiec nie potrafiłby zrozumieć. Postawię tezę, że gdyby 60 % kazań płynących z ambon, traktowało i przedstawiało nasze ludzkie sprawy w takiej formie, z taką prostotą opisu, która skutkuje natychmiastowym pełnym zrozumieniem, to o Kościół Chrystusowy, o Kościół żywy, tu na ziemi można by być spokojnym. Jeżeli ta nowa ewangelizacja, o której wszyscy mówią będzie posługiwała się takimi narzędziami, to ma szansę naprawiać oblicze Kościoła sensu largo wszędzie tam, gdzie trzeba to uczynić.

Nie tylko w mijającym roku, skarbem Kościoła Chrystusowego jest rzesza cichych, bezimiennych bohaterów, których nie interesuje zgiełk i wrzask nie tylko politycznych kłótni i waśni. Tak było zawsze. Ten skarb, jak dobro, nie rzuca się w oczy, jest mniej krzykliwy niż zło, choć drąży skałę jak kropla wody. Co prawda Świat i ludzkie sprawy popychają do przodu głównie jednostki, np Jan Paweł II, Matka Teresa z Kalkuty, ks. Jerzy popiełuszko, to jednak warto pamiętać, że bez tej rzeszy bezimiennych bohaterów, solidnych rzemieślników modlitwy, także tym Wielkim Przewodnikom było by trudniej. Warto o tym zawsze pamietać i Ksiądz to w swym artykule pięknie zrobił.

Dziękuję za słowa nadziei i miłości i życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku.





wszystkie komentarze >

Pobieranie...

Znajdź informacje z dnia

N P W Ś C P S
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9