Orszak polski

Jest w Polsce taki marsz. Jest w Polsce taka manifa. Nikt w niej nikomu nie wygraża, niczego się nie domaga. W nikim nie budzi chęci organizacji kontrmarszu. Orszak Trzech Króli przejdzie w tym roku przez 21 polskich miast.

Reklama

Jak to się stało, że niewinne jasełka wystawione w ciasnej sali warszawskiej szkoły przerodziły się w „prawdopodobnie największą” tego typu imprezę uliczną w Europie? Kilkadziesiąt tysięcy osób uczestniczących w tym bożonarodzeniowym karnawale świadczy o jednym: zbyt dobry pomysł, zbyt ważne święto i zbyt wielu fantastycznych ludzi, by cisnąć się w katakumbach. Radosne i barwne obchody święta Objawienia Pańskiego stają się nową „świecką” tradycją. Od świeckich, którzy wzięli sprawy w swoje ręce.

Wiatr w żagle

Na początku były „Żagle”. To warszawska szkoła prowadzona przez Stowarzyszenie „Sternik”. Po raz pierwszy jasełka zorganizowała w 2005 roku na zwykłej scenie szkolnej. – Pomysł wzbudził duże zainteresowanie. Zaprosiliśmy więc do współpracy inne szkoły katolickie z Warszawy. To był moment, w którym jasełka przestały być kameralnym, szkolnym wydarzeniem, a stały się przeżywaniem święta Trzech Króli w dużej wspólnocie – mówi GN Piotr Wysocki, jeden z organizatorów orszaku. W 2008 roku przedstawienie przeniesiono na deski warszawskiego teatru Buffo. Wreszcie znalazł się ktoś odważny i zaproponował: wyjdźmy z tym na ulice. Mieszkańcy Warszawy i turyści nie mieli problemu, by oswoić się z faktem, że 6 stycznia przestrzeń miejską aranżują aktorzy i kolędnicy. Sukces zaskoczył niedowiarków: najpierw 10 tys., a rok później 15 tys. osób świętowało na ulicach stolicy. Przełomowy był rok 2011, kiedy po raz pierwszy od 51 lat Trzech Króli było dniem wolnym od pracy. „Wielu ludziom trzeba za to dziękować” – mówił wtedy marznący z 20-tysięcznym tłumem kardynał Kazimierz Nycz. „Ja chciałem podziękować wam, bo myślę, że te dwa pierwsze Orszaki Trzech Króli także w trosce o przywrócenie święta odegrały swoją ważną rolę” – dodał.

Maria i Rafał Gajkowie są małżeństwem od 14 lat. Z trójką dzieci: Anią, Pawłem i Zosią, pójdą w tegorocznym orszaku w Warszawie. – Wspólne kolędowanie daje poczucie bliskości i duchowej jedności z innymi, a zwiększająca się z roku na rok liczba uczestników świadczy o drzemiącej w nas wszystkich potrzebie manifestacji wiary i doświadczenia wspólnoty – mówi pan Rafał. – Ten wspaniały, pozytywny pochód stanowi okazję do wspólnego, rodzinnego świętowania, a talenty aktorskie uczestników pomagają przenieść się wyobraźnią do czasów Chrystusa. Żywe wielbłądy, owce, konie, osiołki największą frajdę sprawiają dzieciom – dodaje żona Maria. Dołącza się córka Ania: – Cieszę się, że w orszaku idę z koleżankami z klasy. W tym roku wystąpimy jako chór szkolny. Od kilku tygodni ćwiczymy śpiewanie kolęd na głosy. Będzie fajnie.

Ziarnko do ziarnka

Choć nie wszystko złoto, co warszawskie, w tym wypadku reszta kraju nie ma oporów w czerpaniu inspiracji z doświadczeń stolicy. Już w zeszłym roku pierwszy raz orszak przeszedł ulicami Krakowa. Tutaj także rodzice z prowadzonego przez „Sternika” przedszkola „Źródło” zainicjowali pochód. Wśród pomysłodawców i organizatorów był Robert Kowalski, z zawodu lekarz. – Zafascynowały mnie osoby, które w tym uczestniczyły w Warszawie, i zrodziła się chęć przeniesienia pomysłu do nas. Poprosiliśmy o know-how od naszych przyjaciół z Warszawy, żeby wskazali nam, od czego zacząć, żeby nie wyważać otwartych drzwi, skoro oni już to przeszli. Podzielili się z nami swoją wiedzą i okazało się, że to nie jest takie trudne. To, co z zewnątrz wygląda na ogromny ruch społeczny, to tak naprawdę prosta inicjatywa kilku osób, którą można zrealizować bardzo prostymi, surowymi środkami – przekonuje Kowalski.

– W zeszłym roku była to inicjatywa niemal partyzancka, bo pracowało przy tym ponad 20 osób. I nagle okazało się, że zainteresowanie kompletnie przerosło nasze oczekiwania, że z tych paru osób zrobiło się 2–3 tys. ludzi, którzy widząc grupę śpiewającą, idącą z Wawelu z kardynałem Dziwiszem, przyłączali się do nas. Rozdawaliśmy zrobione korony i śpiewniki. To było tak silne przeżycie dla naszych dzieci, że do tej pory to wspominają – dodaje. Informacja o orszaku rozchodzi się pocztą pantoflową. W tym roku każdy z organizatorów zaprasza po kilkanaście, kilkadziesiąt osób. Więc na starcie może być około tysiąca uczestników. Reszta dołączy później, z ulicy. Poza Krakowem do warszawiaków dołączyły też Gdańsk, Poznań, Lublin. Po raz pierwszy Orszak Trzech Króli przejdzie w tym roku ulicami Katowic, Poza tym Płock, Wrocław, Zakopane, Kudowa-Zdrój i inne. W sumie 21 miast. Wygląda na to, że „nowa świecka tradycja” przyjmuje się w całej Polsce. Wszędzie jest to oddolna inicjatywa osób świeckich. – Może do nas dołączyć każdy, wierzący i niewierzący – mówi GN Maciej Marchewicz, prezes Fundacji Orszak Trzech Króli. – Pochód przygotowywany jest przez zwykłych ludzi dla zwykłych ludzi. Każdy może wyruszyć z nami do stajenki. Chcemy przy tym pokazać, że chrześcijaństwo to religia radosna, że mądra zabawa rozwija i ubogaca – dodaje.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    21°C Środa
    dzień
    22°C Środa
    wieczór
    17°C Czwartek
    noc
    14°C Czwartek
    rano
    wiecej »

    Reklama