Me, be i kukuryku

Macie już trzy tony marchewki. Wystarczy? Ależ skąd! To jedynie mały deserek. Te, co skaczą i fruwają, do Strumienia zapraszają.

Reklama

Mamooo! Zobacz, bizony. – Nie, synku, to chyba małe żubry – wyjaśnia matka. Peszy się trochę, czytając na tablicy: „krowa szkocka”. Owłosione zwierzaki z daleka przypominają stogi siana. Potężne rogi odstraszają śmiałków, którzy chcą podepchnąć im pod pysk sianko czy jabłko. Szkockie Łaciate i Krasule spacerują po zmrożonej łące. Nawet przy trzaskających trzydziestostopniowych mrozach są w stanie spokojnie przeżuwać sianko. Zbijają się wówczas w zwarte stado, tworząc ogromną włochatą kulę. W kupie raźniej. I cieplej.

Zwierzęta są w Strumieniu. Ale nie mokną. To nazwa parafii ukrytej między Żorami a Skoczowem, tuż przy rozpędzonej szosie na Wisłę. To zielone oblicze Śląska. Lasy, stawy, na polach stada saren. Przez szosę przemykają rude lisy. Jednorodzinne domki. 4,5 tysiąca ludzi. A od 20 grudnia do końca stycznia dodatkowo: – koło dwustu ptaków. lamy, muflony, daniele, alpaki, kozy, kilkanaście owiec, wielbłąd, krowy szkockie i mój osioł Pawełek – wybucha śmiechem ks. Paweł Hubczyk. To on przed pięcioma laty rzucił: – A może zbudujemy obok kościoła żywą szopkę?

Dwa garby Czesia

Tłum pędzący do Wisły czy Cieszyna skręca przy niebieskim samolocie w lewo. Po czterech kilometrach słychać już beczenie owiec, prychanie zebr i ryk upartego osła. O „Betlejem w Strumieniu” przypominają stojące przy drodze billboardy. Przed rokiem szopkę zobaczyło ponad 100 tysięcy ludzi. Niektórzy stali w długich kolejkach.

Wielbłąd Czesio ma swoje lata. Ze stoickim spokojem patrzy znużonymi wielkimi oczami na kolejną wycieczkę, która krzyczy: „Jeee, majom tu kamela!”.

– Przyprowadzenie tu wielbłąda z Bukowa to materiał na scenariusz filmowy – śmieje się. ks. Paweł. To on zarządza największą żywą szopką w Polsce. Pracuje przy niej ogromny sztab ludzi. Przy jej budowie każdego dnia uwijało się ponad 40 osób. Aż 250 mieszkańców Strumienia i okolicznych parafii pilnuje zwierząt 24 godziny na dobę. Trzyosobowe patrole zmieniają się co osiem godzin.

W „Łysku z pokładu Idy” w ciemnościach kopalni ciężko harowały konie. W stojącym wśród zagród chodniku kopalnianym, odtworzonym przez górników z KWK „Pniówek”, przeżuwają sianko zebry. Nie pracują. Mają wolne.

Nie marzną? – Nie – wyjaśnia ks. Paweł. – Są zamknięte w pawilonie, który wygląda jak kopalniany podziemny chodnik. To pomieszczenie ocieplone watą mineralną. Obok stoją konie, więc w naszej prowizorycznej kopalni jest cieplej. A gdyby przyszły siarczyste mrozy, mamy przygotowaną dmuchawę ciepłego powietrza. Obok zebr stoi kukła sztygara. Sztajger czyta gazetę „Jastrzębski Węgiel”.

Daniel potrafi

Na muflony i daniele (przyjechały z Ustronia, z Parku Leśnych Niespodzianek) opadają płatki śniegu. – Wreszcie przyszła zima – cieszą się dzieciaki z pobliskiego przedszkola. – Znowu przyszła zima – klną drogowcy.

– Nikt nie zaszedł mi tak za skórę jak daniele – śmieje się ks. Paweł. – Miałem z nimi przygodę już w czasie przygotowania pierwszej szopki w poprzedniej parafii w Porąbce. Wówczas cztery zwiały. Musieliśmy urządzić spory pościg. Wczoraj jedna samica znalazła niewielką lukę w ogrodzeniu i czmychnęła. Na szczęście znaleźliśmy ją w ogrodzie. Daniele są tak sprawnymi zwierzętami, że czując niebezpieczeństwo, są w stanie wyskoczyć prawie 2,5 metra w górę. I niczym Adam Małysz przeszybować nad solidnym, drewnianym płotem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    3°C Poniedziałek
    noc
    5°C Poniedziałek
    rano
    8°C Poniedziałek
    dzień
    11°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama