Szkoła dla misjonarzy

W ławkach wyglądają jak przerośnięte (Boże) dzieci. W habitach i sutannach zamiast mundurków. Cierpliwie uczą się języków i teorii o dalekich krajach, w których przyjdzie im żyć. I mówić o Jezusie.

Reklama

Peryferie Warszawy, spokojna uliczka. Gmach nie za bardzo odróżnia się od sąsiednich. Ot, zwykły dom. Tylko niezwykłe jest w środku: szkoła dla misjonarzy, czyli Centrum Formacji Misyjnej. To właśnie stąd co roku kilkudziesięciu nowych misjonarzy wyrusza w świat.

W teorii o misjach

Warunki mają w Centrum dość cieplarniane. Piękne sale wykładowe, osobne pokoje. Nie, to nie przesada. Przyszli misjonarze i misjonarki muszą mieć spokój i godne miejsce do nauki. A po drugie, kiedyś tu wrócą – po odpoczynek. Bardzo często umęczeni pracą ponad siły, skromnymi warunkami, w których przepracują dwa lata, pięć, dziesięć. A może i całe życie...

Lekcja hiszpańskiego. Jako że okres bożonarodzeniowy, są hiszpańskie kolędy i życzenia. Siostra elżbietanka, drobna i dziewczęco uśmiechnięta Karola (od Karola Wojtyły – wielkiego misjonarza), powtarza słowa i całe zdania. Uwielbia hiszpański od dziecka. Jej kuzynka, Hiszpanka właśnie, zaraziła ją językiem i całą okołohiszpańską kulturą. Ucząc się w Centrum, ma szansę przypomnieć sobie język i nauczyć wiele o kraju, w którym będzie się po hiszpańsku porozumiewać. Za rok prawdopodobnie będzie już na misjach w Paragwaju.

– Śluby wieczyste złożyłam w sierpniu. I od razu poprosiłam władze zakonne o pozwolenie na wyjazd na misje. Jak Bóg pozwoli, będę pracować w naszym domu w Guarom Barre – opowiada przejęta. Sama nie wie, skąd to pragnienie wyjazdu. Misje, szczególnie dla kobiet, nie są ani bezpieczne, ani łatwe. A habit ma to do siebie, że prowokuje: tubylcy nie zawsze są tak przyjaźni, jak wyglądają na kolorowych, misyjnych fotografiach.

W Paragwaju elżbietanki prowadzą świetlicę, pracują z dziećmi i dorosłymi. Na miejscu uczą się też zawiłego, tubylczego języka guarani (drugi urzędowy po hiszpańskim). A teraz w Centrum s. Karola poznaje zwyczaje i potrzeby ludzi, którzy niebawem staną się jej bardzo bliscy. Więc (chociaż w istocie są nimi) nie wolno mówić

o nich Indianie, boby się obrazili. Są ludźmi bardzo dumnymi, choć biednymi. I żeby do nich naprawdę dotrzeć, żeby zaufali, trzeba znać ich tradycje, uszanować zwyczaje.

– Jadę do moich współsióstr, więc myślę, że przez najtrudniejszy czas, na początku, mnie wspomogą – myśli głośno s. Karola. – Bo przecież nie jestem naiwna: tak obcej kultury, obyczajów nie nauczę się z wykładów. Muszę przeżyć to i owo, poznać ludzi, przetrwać szok kulturowy, żeby móc poświęcić się na misjach całkowicie. Myślę, że jeśli Bóg mnie tam posyła, to jeśli jest taka Jego wola, zostanę na misjach nawet do końca życia.

Praktyka przyjdzie niebawem...

Kolejny uczeń, ks. Sławomir Porębski z diecezji częstochowskiej, ósmy rok po święceniach. Po kursie w Centrum chce wyjechać do Kazachstanu. Zaraził go tym krajem abp Tomasz Peta, gdy odwiedzał kleryków w seminarium i zapraszał do ewangelizowania na krańcach świata. Ziarno wykiełkowało i ks. Stanisław będzie pracował w diecezji dwa razy większej od Polski. Czy się obawia?

– Nie. Nie wolno jechać z poczuciem lęku – mówi stanowczo. I zaraz dodaje: – Chociaż troszkę boję się tamtejszej biurokracji, bo podobno potrafi „umilić” pracę i życie. Na pytanie, dlaczego w ogóle wyjeżdża z kraju i czy kiedykolwiek planował misyjne życie, odpowiada rozbrajająco szczerze: – Jeszcze kilkanaście lat temu nie uwierzyłbym nawet w to, że zostanę księdzem. Ale Bóg ma wobec każdego z nas własne plany.

I jeszcze inny uczeń. Ks. Mateusz Gondek – miejsce urodzenia i dotychczasowej pracy: diecezja tarnowska. Miejsce pracy przyszłej: Republika Środkowoafrykańska. Ks. Mateusz jest z grupy tzw. francuskiej. Bo w Centrum Formacji Misyjnej wszyscy przyszli misjonarze podzieleni są na grupy językowe – uczą się konkretnego, potrzebnego w swoim przyszłym kraju języka.

– Ciężko mi idzie, nie mam zbyt wielkich zdolności językowych – mówi bez owijania w bawełnę. – Na szczęście po zakończeniu kursu będę miał też praktyki językowe, więc zdążę się jeszcze podszkolić.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    3°C Poniedziałek
    noc
    5°C Poniedziałek
    rano
    8°C Poniedziałek
    dzień
    11°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama