Milczenie katolików

Trwający właśnie chaos w kwestii leków refundowanych jest, według mnie, nie tylko problemem finansowym, ale również moralnym.

Reklama

Co prawda nie wszystkim się to podoba, ale dla mnie jest oczywistością, że sytuacji, w których Kościół katolicki powinien głośno i zdecydowania zabrać głos w sprawach społecznych, jest naprawdę dużo. Przy czym nie chodzi mi tylko o oficjalne wypowiedzi Konferencji Episkopatu Polski (takie, jak na przykład zapowiadany od dawna i mający się ukazać w marcu br. list społeczny). Mam na myśli również, a może nawet przede wszystkim zabieranie głosu przez rozmaite grupy do katolickości się odwołujące w swych poczynaniach.

Trwający właśnie chaos w kwestii leków refundowanych jest, według mnie, nie tylko problemem finansowym, ale również moralnym. I to moralnym wieloaspektowo oraz w licznych wymiarach. Dotyka podstawowych dóbr wielu ludzi. Sprawia, że mnóstwo ludzi musi podejmować bardzo istotne decyzje, dotykające fundamentalnych zasad funkcjonowania społeczności i budowania relacji międzyludzkich. Łatwo tutaj naruszyć, a nawet przekroczyć pewne bardzo istotne granice. Rodzą się w niejednym sumieniu bardzo poważne pytania i dylematy. Potrzebne są więc wypowiedzi środowisk, dla których wypływające z wiary zasady są ważne w życiu zawodowym i społecznym. Jest to niezwykle istotne dla osób, których praca kojarzona jest ze słowem "służba".

Tymczasem polscy katolicy aktywni w szeroko pojętej służbie zdrowia milczą.

Przed laty jeden z francuskich prezydentów twierdził, że Polska zmarnowała okazję do siedzenia cicho. Mam nadzieję, że katolickie środowiska w polskiej służbie zdrowia nie zmarnują okazji do zabrania głosu. I do dania świadectwa.
 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • abcde
    05.01.2012 00:03

    Dla "Kael" od domi71 (ciąg dalszy odpowiedzi na post z 2012.01.03, godz. 17.19). dąży do rozwiązania tego problemu mimo tego, że naraża się tym samym znacznej (tej bardziej egoistycznej ) części społeczeństwa amerykańskiego i swoim przeciwnikom politycznym! Pozdrawiam i życzę cierpliwego, z pomocą Ducha Świętego, czytania tego tekstu! Dominika Wiśniewska z Katowic. ciała w określonych granicach - w końcu nie jesteśmy jak płazy, czy gady zmiennocieplni, na pewno sprzyjało wyleczeniu czy w ogóle nawet zachowaniu dobrego zdrowia. Nie ma co! Nie powiesz mi chyba, że to co widziałam to jakieś moje urojenia, a Barack Obama tylko dla kaprysu rozpoczął narodową debatę na temat tak dużej ilości ludzi bez ubezpieczenia i stawiając na szali swoją karierę   wegetowała i jeździła na chemię! To głodowanie i warunki bytowe nie sprzyjające zaspokojeniu kolejnej z podstawowych potrzeb biologicznych, tzn. potrzeby zachowania temperatury w zimnie i nie dojadając,  w razie choroby zaspokoić sobie wszystkie niezbędne potrzeby biologiczne. Jakby tak mogło być to i na ubezpieczenie wcześniej by się pieniądze znalazły!! Przykładem jest choćby pewna amerykanka z filmu dokumentalnego, który oglądałam na Discovery, która mając nowotwór sprzedała z mężem co miała, żeby zapłacić za chemię i wylądowała praktycznie na ulicy, bo tak można nazwać bytowanie w namiocie turystycznym, w którym razem z mężem, gdzieś w odludnej okolicy,  Z roztargnienia, bo zapomniała wykupić, jest upośledzona i nie ma kto jej tego załatwić? Nie! Na ogół dlatego, że jej po prostu na to nie stać! Owszem, wśród ludzi bez ubezpieczenia, jest tam ubóstwo różnego stopnia i oprócz takich którzy praktycznie nie są w stanie nic zapłacić za leczenie choroby przewlekłej i co najwyżej w razie bezpośredniego zagrożenia życia mogą korzystać z oddziałów ratunkowych szpitali (tzn. praktycznie, gdy w wyniku wypadku, czy nieleczonej choroby przewlekłej są na dany moment w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, czy wręcz w agonii), są też tacy (stosunkowo niewielu), którzy coś mają, ale nie tyle żeby   Czyli leczenie wszystkich w USA. Tu zacznę może od końca, tzn. od cytuję „… ale nie oznacza to, ze jezeli masz raka i nie masz ubezpieczenia, to cie zostawia na ulicy.”. Jak myślisz czemu taka osoba nie ma ubezpieczenia?Piąta sprawa!

     

  • abcde
    05.01.2012 00:06

    Dla "Kael" od domi71 (ciąg dalszy odpowiedzi na post z 2012.01.03, godz. 17.19). Piąta sprawa! Czyli leczenie wszystkich w USA. Tu zacznę może od końca, tzn. od cytuję „… ale nie oznacza to, ze jezeli masz raka i nie masz ubezpieczenia, to cie zostawia na ulicy.”. Jak myślisz czemu taka osoba nie ma ubezpieczenia? Z roztargnienia, bo zapomniała wykupić, jest upośledzona i nie ma kto jej tego załatwić? Nie! Na ogół dlatego, że jej po prostu na to nie stać! Owszem, wśród ludzi bez ubezpieczenia, jest tam ubóstwo różnego stopnia i oprócz takich którzy praktycznie nie są w stanie nic zapłacić za leczenie choroby przewlekłej i co najwyżej w razie bezpośredniego zagrożenia życia mogą korzystać z oddziałów ratunkowych szpitali (tzn. praktycznie, gdy w wyniku wypadku, czy nieleczonej choroby przewlekłej są na dany moment w stanie bezpośredniego zagrożenia życia, czy wręcz w agonii), są też tacy (stosunkowo niewielu), którzy coś mają, ale nie tyle żeby w razie choroby zaspokoić sobie wszystkie niezbędne potrzeby biologiczne. Jakby tak mogło być to i na ubezpieczenie wcześniej by się pieniądze znalazły!! Przykładem jest choćby pewna amerykanka z filmu dokumentalnego, który oglądałam na Discovery, która mając nowotwór sprzedała z mężem co miała, żeby zapłacić za chemię i wylądowała praktycznie na ulicy, bo tak można nazwać bytowanie w namiocie turystycznym, w którym razem z mężem, gdzieś w odludnej okolicy, w zimnie i nie dojadając, wegetowała i jeździła na chemię! To głodowanie i warunki bytowe nie sprzyjające zaspokojeniu kolejnej z podstawowych potrzeb biologicznych, tzn. potrzeby zachowania temperatury ciała w określonych granicach - w końcu nie jesteśmy jak płazy, czy gady zmiennocieplni, na pewno sprzyjało wyleczeniu czy w ogóle nawet zachowaniu dobrego zdrowia. Nie ma co! Nie powiesz mi chyba, że to co widziałam to jakieś moje urojenia, a Barack Obama tylko dla kaprysu rozpoczął narodową debatę na temat tak dużej ilości ludzi bez ubezpieczenia i stawiając na szali swoją karierę dąży do rozwiązania tego problemu mimo tego, że naraża się tym samym znacznej (tej bardziej egoistycznej ) części społeczeństwa amerykańskiego i swoim przeciwnikom politycznym! Pozdrawiam i życzę cierpliwego, z pomocą Ducha Świętego, czytania tego tekstu! Dominika Wiśniewska - Katowice.

  • abcde
    05.01.2012 00:16

    Uff, powyższa, trzecia część mojej odpowiedzi na post "Kael" z 03. 01.2012 jest w końcu właściwa! Dwie wczesniejsze próby umieszczenia trzeciej części są nieudane :-(. Tak samo jak pierwsza próba umieszczenia pierwszej części odpowiedzi na ten post (wysłana 04.01.2012 o godz. 23.43. W zw. z powyższym przepraszam wszystkich forumowiczów za zamieszanie! domi71

  • KaeL
    05.01.2012 15:17

    Ale domi71, jakiej patologii? Ze w tym swiecie nic nie ma za darmo? Czy ze ludzie nie sa sklonni dobrowolnie dzielic sie swoimi pieniedzmi, bo kazdy ma “za malo”?

    Zycie spokojne, jest jednak dla ciebie pewnym idealem, jak wynika z twojej wypowiedzi.
    “Warunki poczucia bezpieczenstwa” w socjalizmie to tez sprawa wzgledna. Owszem, jezeli siedzialas cicho i nie buntowalas sie przeciw systemowi, to mialas pewna prace. Z mieszkaniem bylo juz nieco gorzej. Przy odrobinie szczescia mozna bylo sobie do tej marnej pensji panstwowej (“wszyscy - poza partia – mamy rowne zoladki”) Kazde wychylenie sie moglo grozic utrata tej “malej stabilizacji”. Ale ty chyba tego nie pamietasz….

    I socjalizm nie upadl dlatego, ze komus bylo potrzebne wiecej adrenaliny, tylko dlatego, ze byl to ustroj oszukanczy, ekonomicznie niewydolny i ludzie woleli jednak “niebezpieczny” kapitalizm z wlasnoscia prywatna i odpowiedzialnoscia prywatna niz mit o rzadach ludu i “sprawiedliwosc spoleczna” polegajaca na tym, ze jezeli masz odrobine wiecej, to na pewno jestes zlodziejem, a juz twoim (przymusowym) obowiazkiem jest oddac nie tylko nadwyzke, ale wszystko co masz. Bo czym innym byla nacjonalizacja?

    Od chrzescijanskiego dobrowolnego, choc zalecanego dzielenia sie dobrami z potrzebujacymi (naprawde, a nie tylko dlatego, ze ktos inny ma wiecej) jest to odleglosc swietlna.

    Bezpieczne zycie to tez mit. Tak naprawde. A bycie chrzescijaninem ryzyko wrecz zwieksza (na tym swiecie).


    Twoje podejscie do tematu prawa do leczenia i zywnosci jest podobne do tego, jak w latach dziewicdziesiatych ks chyba Nowak demonstrowal z bezdomnymi w Warszawie pt “kazdy ma prawo do mieszkania”. Otoz nie kazdy ma prawo do mieszkania, tylko do dachu nad glowa, a co niektorzy, ktorzy “maja prawo” z tymi mieszkaniami robia, to chyba nie trzeba pisac. Wielu ludzi nie szanuje niczego, czego samemu nie wypracowali.

    Sw Pawel byl jeszcze radykalniejszy. “Kto nie pracuje, niech tez nie je”. Oczywiscie nie dotyczy to tych, ktorzy z przyczyn od siebie niezaleznych (dzieci, chorzy) pracowac nie moga, ale nikt nie ma prawa oczekiwac, ze wszystko bedzie “za darmo”, bo on ma takie potrzeby.

    Chrzescijanin ma obowiazek dzielic sie z innymi. Ale nie ma przymusu. Zadnego.

    Ilu masz takich chrzescijan w Polsce np ktorzy uwazaja, ze jezeli on zarabia, to ma obowiazek oplacac skladki na ubezpieczenie i za tych, ktorzy zarabiaja mniej, albo jakies prawo zwolnilo ich z oplat?
    A tu dochodzi jeszcze inny problem: czy to w porzadku, jezeli ty ubezpieczasz swoje mieszkanie od katastrof a ktos beztrosko tego nie robi i jak mu powodz dom zaleje to “rzad ma mu dac pieniadze”. Czyli wszyscy , ktorzy sa uczciwi i placa podatki. A temu rzadowi powinno wystarczyc na wszytko, ale malo kto chce dobrowolnie placic coraz wiecej do wspolnego kotla.

    Kiedys ludzie umierali, bo ani nie mieli pieniedzy na leczenie, ani medycyna wielu chorob nie umiala leczyc.
    Potem co niektorzy zaczeli prowadzic badania, probowali szukac innych mozliwosci i potrzebowali na to pieniedzy. Bo musieli kupowac rozne srodki i musieli sami przezyc. Teraz wiele chorob mozna leczyc, bo wydawane sa kolosalne sumy na badania, na nowe leki, na aparature. I te pieniadze SKADS TRZEBA BRAC. Np ze skladek na leczenie. Albo od tych, ktorych stac na taki wydatek bez / poza ubezpieczeniem.

    Jest pewnie lekarz szwajcarski Beat Richner, ktory uwaza (zreszta slusznie) podobnie jak ty: ze wszystkie dzieci sa rownie wazne. I nie moze miec znaczenia czy urodzily sie w Szwajcarii czy w Kambodzy. Od zera zbudowal tam system szpitali dla dzieci utrzymywany tylko i wylacznie z darowizn. Organizacje miedzynarodowe pompuja pienaidze w skorumpowany i niewydolny system opieki zdrowotnej Kambodzy a on rok w rok ratuje za darmo tysiace kambodzanskich dzieci, ktorych system panstwowy nie potrafi uratowac mimo srodkow wielokrotnie wyzszych. Ale za darmo dla pacjentow. Bo on tez potrzebuje pieniedzy na utrzymanie szpitali, dla personelu, na lekarstwa i sprzet. I zebrze (doslownie) o to rok w rok.

    Skad chcesz brac pieniadze na “darmowa”, ale “rowna” i nowoczesna opieke zdrowotna w Polsce?
    Ja widze tylko jedno wyjscie: wyzsze skladki od wszystkich, oszczednosci np na lekach (tak, to wlasnie min bylo celem reformy – zeby koncerny nie dorabialy sie na chorych) plus mozliwosc dofinansowania sluzby zdrowia przez leczenie prywatne tych pacjentow, ktorych na to stac. Np tych, ktorzy chca placic za pojednyczy pokoj itp. Tak funkcjonuje np sluzba zdrowia w Niemczech. I tajemnica poliszynela jest, ze prywatnie ubezpieczeni czekaja krocej na wizyty u specjalistow i zabiegi w szpitalach.

    Niestety publiczny szpital musi stać na straży zasady równego dostępu wszystkich do ochrony zdrowia i życia i to co proponujesz jest niedopuszczalne, już nawet w/w kupowanie leków osobie leżącej w takim szpitalu jest łamaniem tej zasady, w imię egoistycznego ratowania pojedynczego życia (tak, nie jestem idealna, sama tak robiłam co nie znaczy, że jestem z tego dumna i nie znaczy że nie należy dążyć do ideału!), a co dopiero dodatkowe prywatne ubezpieczenie! Niestety albo wszyscy albo nikt, a nie że są równi i równiejsi w temacie ratowania zdrowia i życia!!!

    No to jezeli “publiczny szpital musi”, to poniewaz pieniedzy nie urodzi i nie wydrukuje, ty musisz albo kupowac na wlasna reke, albo czekac 10 lat na zabiegi. Bo takie limity ma NFZ zwe wzgledu na ograniczone srodki. To socjalistyczne myslenie “mi sie nalezy” jest jednak zabetonowane w glowach. Tobie sie nalezy, ale innym TEZ. I komu bardziej?
    Jak masz kupic buty na zime, to kupisz kazdemu nowe, czy najpierw tym, ktorym noga urosla i nie moga czekac? A innym jak starczy pieniedzy? A jezeli nie starczy to podkleisz nowa podeszwe.
    Masz inne wyjscie?

    Przyklad z leczeniem w USA jest sluszny, ale przeciez to moje slowa, ze leczyc cie beda, tyle ze jestes prywatnym bankrutem. Myslisz ze reforma Obamy zapewni leczenie rowne dla szefa Microsoftu i dla bezdomnego z ulicy? Nie mowiac o tym, ze Republikanie jezeli dojda do wladzy moga chciec ciac koszty, wlasnie znoszac owo ubezpieczenie. No bo przeciez skads te pieniadze na nie musza byc. I sa brane od tych, ktorzy maja i placa podatki. A moze oni wola wydac je na cos innego?

    Czy ty dobrowolnie placisz wszystkie skladki i podatki?

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    21°C Środa
    dzień
    22°C Środa
    wieczór
    17°C Czwartek
    noc
    14°C Czwartek
    rano
    wiecej »

    Reklama