| $ | USD | 3,3928 | |
| € | EUR | 4,3322 | |
| Fr | CHF | 3,6070 | |
| £ | GBP | 5,3656 |
Andrzej Macura
Nad tą informacją trudno przejść do porządku dziennego. Coś, co trzy lata temu wydawało się nieco ekscentryczną zabawą, w błyskawicznym tempie zawojowuje całą Polskę.
Ponad sto tysięcy osób uczestniczyło w tym roku w imprezach pod nazwą Orszak Trzech Króli. Trzy lata temu chyba nikt, prócz niepoprawnych wizjonerów, nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Tymczasem jasełka na ulicy zyskują ogromną popularność. I wyrastają na autentyczne święto. Aż nie chce się wierzyć, że tak ogromnej rzeszy Polaków, zasadniczo stroniących od obchodów, pochodów i manifestacji, chciało się na taką imprezę przyjść. I to mimo paskudnej tego roku pogody. Czy to nie jakiś cud?
Prawda, imprezie pomogło ustanowienie Uroczystości Objawienia Pańskiego dniem wolnym od pracy. Ale przecież mamy takich dni całkiem sporo i to z ustalonymi już przez lata zwyczajami. To, że owa zupełnie nowa impreza w zdumiewającym tempie zawojowuje polskie miasta jest – przynajmniej dla mnie – sporym zaskoczeniem. A przy okazji napawa optymizmem.
Zawsze się uśmiecham, kiedy czytam przepowiednie różnych publicystów przewidujących taki, a nie inny rozwój wypadków w świecie. Zwłaszcza czytane po latach pokazują ułomność naszych przewidywań. Bo w historii świata zawsze dzieje się coś, co zaskakuje; co nie mieści się w ramach zdroworozsądkowych przewidywań. Tak było z upadkiem komunizmu w 1989 roku, tak też z niedawną „Arabską Wiosną”. Ludzkie zachowania, zwłaszcza w skali makro, są jak pogoda. Niby można je przewidzieć, ale od czasu do czasu dzieje się coś, co nie mieści się w przyjętych przez nas schematach. To bardzo dobrze.
Pamiętam jak znajomy ksiądz z Nicei tłumaczył mi zawiłości katolicyzmu francuskiego. „Widzisz, w połowie XIX wieku, po walce z religią na jego początku, Francja przeżyła wielkie religijne przebudzenie” – wyjaśniał. „To dlaczego dziś jest tak źle” – głupio spytałem. „Bo Kościół przez sojusz z bogatymi stracił robotników. W ciągu dwóch wieków Kościół francuski dwa razy popadł w ruinę i raz się podniósł”. Dlaczego nie wierzyć, że znów nadejdzie niespodziewane, które zapełni kościoły na Lazurowym Wybrzeżu?
Ta nadzieja dotyczy też Kościołów w innych krajach. Trzeba robić swoje i dać się porywać impulsom do śmiałych pomysłów. Może właśnie na tym polega odczytywanie znaków czasu i słuchanie Ducha Świętego?
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Mnie też zaskakuje skala i rozmach orszaków.Jak organizowano je po raz pierwszy sadziłam,że to będzie impreza dla zapaleńców i o ile kiedykolwiek przerodzi się w tradycję,podobną do tej na Zachodzie,miną wieki.Podzielam miłe zaskoczenie redaktora Macury:)
Dostałem koronę i szedłem jak jeden z króli.
Serce rośnie na widok ogromu idących ludzi.
- Chwała Panu!!!
"czytane [przepowiednie] po latach pokazują ułomność naszych przewidywań. Bo w historii świata zawsze dzieje się coś, co zaskakuje; co nie mieści się w ramach zdroworozsądkowych przewidywań. Tak było z upadkiem komunizmu w 1989 roku (...)."
Dokładnie, panie Redaktorze. Czyż jakiś wieszcz, czy prorok przewidział wtedy, w '89, że tak zostaniemy zrobieni w trąbę, przez rycerstwo (znaczy, ludziów honoru) okrągłego stolca? Żaden.
A potem, jak szybko przeskoczyliśmy etap pluralizmu i demokracji, by ocknąć się w postpluralizmie i postdemokracji, nieprawdaż, że zdumiewające?
Dajmy na to popluralizm: po-sb konkuruje z po-wsi, po-natolińczycy z po-puławianami, po-beton z po-reformatorami. A nad wszystkim czuwają niewidzialne ręce razwiedek bliskiej i dalekiej zagranicy moderując tę wolną konkurencję tak, by zachować jedność w różnorodności, by zachować układ w harmonii, w homeostazie.
O podemokracji to nawet nie ma co wspominać, jaka jest każdy widzi.
Przewidział to ktoś? Może i tak, ale go zakrzyczano, więc jakby nie.
"Ludzkie zachowania, zwłaszcza w skali makro, są jak pogoda. Niby można je przewidzieć, ale od czasu do czasu dzieje się coś, co nie mieści się w przyjętych przez nas schematach. To bardzo dobrze."
Też zgoda. Dajmy na to ta solidarność roku '80, co się z nią stało? I Naszego Papieża mieliśmy! I księdza Jerzego.
A jak skończyliśmy? Jak to nazywa Ziemkiewicz, "z dziurą w potylicy"*/. I z tą dziurą maszerujemy w jasełkowych paradach! Razem z herodami naszego czasu, przebranymi za mędrców.
Mieści się to w schemacie jakimś? W żadnym. Choć nie niby, lecz na pewno, można było przewidzieć.
Tylko co do konkluzji, że to bardzo dobrze, mam wątpliwości, panie Redaktorze. Czy dobrze, trzeba jednak poczekać, aż czas pokaże. Jeśli - oczywista oczywistość - doczekamy, by się przekonać.
*/ http://www.rp.pl/artykul/774489,788044-Zycie-z-dziura-w-potylicy--Subotnik-Ziemkiewicza.html?p=1
Oczywiście, Ziemkiewicz to nierówny gość, ale tu trafił celnie, moim skromnym zdaniem.
wszystkie komentarze >