| $ | USD | 3,3928 | |
| € | EUR | 4,3322 | |
| Fr | CHF | 3,6070 | |
| £ | GBP | 5,3656 |
dodane 2012-01-11 17:00
KAI |
Zarzut rozpowszechniania wypaczonego wizerunku rodziny, a szczególnie kobiety, wysunął wobec mediów rektor Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego biskup Enrico Dal Covolo
Hierarcha zabrał głos na otwarcie zorganizowanego przez tę uczelnię sympozjum pod hasłem “Jaka rodzina dla jakiego społeczeństwa”. Mówiąc o wizerunku kobiety hierarcha zauważył, że przedstawianie jej jako osoby robiącej karierę, agresywnej, zabiegającej o osobistą satysfakcję zawodową kosztem obecności w rodzinie i zaangażowania w jej życie nie ma nic wspólnego z rzeczywistą jej rolą w rodzinie. „Osobiście jestem przekonany, że nawrócenie naszego społeczeństwa wymaga nawrócenia kobiety: jest rzeczą niezbędną i nie cierpiącą zwłoki, by porzuciła ona ten niebezpieczny wizerunek, jaki przynoszą i podsycają środki przekazu” - powiedział rektor Uniwersytetu Laterańskiego. Jego zdaniem “w powszechnym odczuciu rodzina jest dzisiaj wszystkim i zarazem niczym”. Zwłaszcza na obszarach “postępowych” sposób myślenia o niej “rani jej naturę a nawet sakrament, który zapewnia chrześcijańskiej rodzinie łaskę Boga”.
Obraz rodziny w kinematografii – na dużym i małym ekranie – był przedmiotem wystąpienia na tej samej sesji przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Rodziny, kardynała Ennio Antonellego, którego zdaniem obraz ten jest “zbanalizowany”. Dlatego należy pamiętać o złożoności rzeczywistości w sytuacji, gdy media wolą mówić wyłącznie o “odruchach instynktu”.
Dziekan Papieskiego wydziału duszpasterstwa Redemptor Hominis ksiądz Dario Viganò zaproponował powołanie specjalnego obserwatorium, w skład którego wchodziliby przedstawiciele środowisk akademickich oraz eksperci.
Przeczytaj komentarze | 49 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
I nie piszę tego, bo jestem zgryźliwa, bo mam jakieś straszne wymagania finansowe albo jestem antyklerykałem. Nie. Po prostu jestem młodą żoną, której śnią się po nocach własne zawczasu ukochane dzieci. Na których powołanie do życia nie zdecydujemy się w najbliższym czasie ze względu na sytuację zawodową, finansową i mieszkaniową. Ale każdy ksiądz, z którym rozmawiam, filozoficznie stwierdza: "Bóg da dzieci, da i na dzieci". A łatwo mówić, bo zwykle życiowa droga księdza wiedzie od maminego garnuszka do garnuszka na parafii, a o wstąpieniu do seminarium decyduje się najczęściej po maturze.
A moze jednak biskup jako mezczyzna znajdzie sposob na to, zeby "nawrocic mezczyzne"?
Bo kobiety zdecydowanie rzadziej chca robic kariere dla kariery. Takze poswiecanie sie pracy zawodowej, gdzie czesto ciagle sa jeszcze przez szefow (w zdecydowanej wiekszosci mezczyzn) oplacane gorzej niz koledzy i nie maja mozliwosci na prace na czesc etatu, zeby moc pogodzic i prace i zycie rodzinne, jest spowodowane tym, ze musialy stac sie niezalezne finansowo. Chocby dlatego, ze coraz czesciej sa przez mezczyzn (ktorzy "nawrocenia" jakos nie potrzebuja wg biskupa) wymieniane na mlodsze i ladniejsze.
Nasze matki a przede wszystkim babcie, ktore "po Bozemu" siedzialy w domu, jako wdowy klepia biede. Bo maz, ktory zarabial "swoje wlasne pieniadze" i je zonie wydzielal (nic to, ze ona zdejmowala mu z glowy troski przyziemne), umieral wczesniej i zona zostawala na lasce i nielasce rodziny i ubezpieczyciela. Mozliwe, ze dla ksiedza biskupa to zaden problem, ale to nie on musi liczyc sie z kazdym groszem i zyc na czyjejs lasce. Nic dziwnego, ze corki nie chca "bledu" matek powtorzyc.
Ja jednak postuluje nawracanie tych, ktorzy maja wladze i ja wykorzystuja niekoniecznie po chrzescijansku.
A to ciagle w wiekszosci mezczyzni.
Wiele mają do zrobienia panowie. Staje przed nimi zadanie, aby stali się odpowiedzialni, wrażliwi,i bardziej czyści. To wpierw mężczyźni powinni się nawrócić, wtedy kobiety mogą odpuścić.To jednak mężczyźni dominują w tworzeniu społeczeństwa, i jest ono takie jakie oni chcą (patrz wykorzystywanie wizerunku kobiety w modzie, reklamach etc.) Kto broni kobiet przed tym wykorzystywaniem?? Gdzie są mężczyźni? Wiele kobiet naprawdę chciałoby nie być tymi które są strong. Ale muszą, bo wokoło Piotrusie Panowie, rozerotyzowani macho, maminsynkowie.
Jeśli już chcemy się odwołać do poetyckiego opisu kuszenia Księgi Rodzaju, (nie jest to księga historyczna, ani nawet pierwsza w Piśmie Świętym)-
w raju Adam nie stanął w obronie Ewy, gdzie był? Spanikował! Sytuacja się powtarza.
Po drugie, problem był w nie w tym, że Ewa się skusiła, ale w tym że dała się wprowadzić i oszukać szatanowi. Dała sobie wmówić że Bóg ją oszukuje. Tak działa pokusa nadal.
Szkoda że to forum jest tylko forum w sieci.
Hierarchia powinna zacząć coś robić z formacją, reewangelizacją. Powrót do chrztu, do podstaw wiary i głębokiej osobowej relacji z Jezusem jest w stanie wszystko uzdrowić. Niestety biskupi myślą że mają w Polsce wierzące owieczki. Wystarczy spojrzeć na społeczeństwo, to są w większości ochrzczeni... i co z tego? Nic. Mam wrażenie że Kościół w Polsce to pacjent pod respiratorem, jeszcze oddycha. Tym respiratorem są te wszystkie quasi akcje ewangelizacyjne.
Od czasu Adama i Ewy spychologia winy kwitnie w najlepsze: "To nie ja, to ona...", "To nie ja, to wąż...".
Swoją drogą słyszałem o statystykach, które mówiły:
Nawrócony mąż/ojciec to na 80% nawrócona rodzina.
Nawrócony żona/matka to na 20% nawrócona rodzina.
Tak z grubsza, ale wystarczająco dobitnie. Tak więc panowie, na kolana, a potem do spowiedzi.
wszystkie komentarze >