| $ | USD | 3,3928 | |
| € | EUR | 4,3322 | |
| Fr | CHF | 3,6070 | |
| £ | GBP | 5,3656 |
Joanna Kociszewska
Czy nie możemy żyć na niższym poziomie produkcji? Czy pewne produkty/ usługi/ wartości nie mogą powstawać poza PKB? W rodzinie, sąsiedztwie, wspólnocie?
Kościół wobec kryzysu finansowego – w debacie zorganizowanej przez KAI wzięli udział przedstawiciele Kościoła i specjaliści. Co Kościół myśli o kryzysie i jaką drogę wyjścia sugeruje?
Dyskusja wokół przyczyn kryzysu i sposobów wyjścia przynosi jeden wniosek: nie ma jednego schematu, są za to podstawowe zasady. Pierwszą z nich – wynikającą przede wszystkim z roztropności i odpowiedzialności – jest przywrócenie realności pieniądza. Nie możemy wydawać więcej, niż mamy, dług trzeba zredukować. Dotyczy to i naszego kraju i świata. Zasada druga, to solidarność z tymi, którzy mogą ucierpieć najwięcej. Jeden drugiego brzemiona noście – przypomina Ewangelia. Jak te zasady zrealizować? To już nie jest takie oczywiste.
Jedni wybierają drogę zaciskania pasa i redukcji wydatków socjalnych. Społeczeństwa nie muszą być roszczeniowe, jeśli mają inne wyjście – zauważył wiceprezydent Centrum im. Adama Smitha Andrzej Sadowski. To nie jest tak, że reformy oznaczają klęskę wyborczą. Inni – jak prof. Adam Glapiński z Katedry Myśli Ekonomicznej SGH – woleliby skandynawski model gospodarki: silny solidaryzm społeczny i inwestowanie w kapitał ludzki, innowacje i jakość.
Na ważny element zwrócił uwagę prof. Paul H. Dembiński z L’Observatoire de la Finance w Genewie. Zwrócił on uwagę, że kryzys to nie tylko kwestia dopasowania na nowo sektora finansowego do realnej gospodarki. Ekonomię zdominowało myślenie finansowe, w którym podstawowe kategorie to ryzyko i rentowność. Te pojęcia – rynek - przeniknęły także do życia społecznego. Dzisiejsze społeczeństwo stało się społeczeństwem rynku. Człowiek, który nie istnieje na rynku: pracy, finansowym jakby nie istniał. Zmalało znaczenie lub wręcz zanikły inne sieci społeczne, jak rodzina czy sąsiedztwo.
W ciągu ostatnich 30 lat znacznie rozwinął się sektor usług, przejmując wiele zadań, spełnianych wcześniej przez rodzinę czy wspólnotę. Jednocześnie duża część wydatków socjalnych państwa wynika z dysfunkcji naturalnych wspólnot. Powstaje wobec tego pytanie: czy nie możemy żyć na niższym poziomie produkcji? Czy pewne produkty/ usługi/ wartości nie mogą powstawać poza PKB? W rodzinie, sąsiedztwie, wspólnocie?
Benedykt XVI w encyklice Caritas in veritate przypominał, że prócz logiki zysku istnieje także logika daru. Solidarność z drugim człowiekiem nie musi się wyrażać domaganiem się subwencji państwowych. Nie sposób nie przyznać racji Andrzejowi Sadowskiemu, gdy mówi, że przerzucanie obciążeń na przyszłe pokolenia jest niemoralne, a obecny kryzys to tylko rezultat założenia, że bogactwo może nie pochodzić z pracy, tylko ze spekulacji. Niemoralne jest żądać zbyt wiele.
Na działania finansistów wiele poradzić nie możemy. Ale nasz wpływ nie ogranicza się do wyboru dokonanego raz na cztery lata. Do roztropności, która zakłada odpowiedzialność oraz umiarkowania wzywano już wielokrotnie, nie będę się powtarzać. Warto jednak chyba również rozejrzeć się wokół siebie i zacząć odbudowywać życie społeczne poza rynkiem: rodzinę, wspólnotę…
To zadanie dla Kościoła. Czyli dla każdego z nas. W skali mikro. To wystarczy.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Przeczytaj komentarze | 10 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
To przecież ludzie czytają i wielu myśli, że skoro czytają na portalu teoretycznie kościelnym, to treści przedstawiane przez redaktorów sa stanowiskiem Kościoła.
Pisze pani: "Nie możemy wydawać więcej, niż mamy, dług trzeba zredukować".
Dlaczego Pani tego nie pisała gdy rząd wydawał te masakryczne pieniądze zaciągając straszliwe długi? Gdzie Pani była gdy biliśmy na alarm, bo parlament zezwalał na zaciąganie długów przez samorządy terytorialne a następnie namawiał do zaciągania zobowiązań ponad miarę ?
Dług publiczny przekroczył dawno 800 miliardów złotych i rośnie, co oznacza, że za Pani radą, trzeba będzie zacisnąć pasa i zwrócić wierzycielom po 25 tysięcy złotych - każde z Polaków od niemowlęcia po starca.
Czy nie rozumie Pani, ze zacząć czyszczenie tej tragicznej stajni należy zacząć od wymiany rządu, który do tego doprowadził i nadal nie potrafi zbilansować wydatków i przychodów Państwa?
W przeciwnym razie programuje Pani państwo niewolników, w którym rząd wydaje pieniądze na prawo i na lewo, a ubodzy obywatele spłacają.
I jeszcze pieczętuje Pani swoje prorządowe pomysły rzekomym stanowiskiem Kościoła.
Masakra
A wszystkim, ktorzy zajmuja sie glownie szukaniem winnych i narzekaniem na "zle czasy", zamiast zakasac rekawy i "robic swoje", przypomne ku pokrzepieniu wazna modlitwe:
Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.
Pani Kociszewska nie wypowiada sie "w imieniu Kosciola", ale streszcza debate nt rynku i kryzysu. Przypomina tez ostatnia encyklike papieza.
Czyzby papiez klul w oczy co niektorych?
Jest to wg mnie takze jedyne wyjscie dla calych spoleczenstw: odejscie od wymagania "od panstwa" i od "czystych" mechanizmow rynkowych (ktore jak widac, wcale takie "czyste" nie sa) i powrot do wartosci spoleczenstwa obywatelskiego, wlasnie z "logika daru".
Dla spoleczenstw chrzescijanskich powinno to byc oczywiste. Oraz wyprobowane: od rodziny (szeroko pojetej), przez parafie, miejsce zamieszkania, do wiekszych jednostek.
Wlasnie na tym poziomie podstawowym powinno to funkcjonowac tak, zeby zawsze mozna bylo od tego zaczynac odnowe, kiedy "molochy" takie jak panstwo "zapomna" o podstawach.
wszystkie komentarze >