wiara.pl

info

Kto rozpoznał głos generała Błasika?

dodane 2012-01-21 14:43

kab, "Rzeczpospolita"

Nikt nie chce się przyznać do rozpoznania głosu generała Andrzeja Błasika w kokpicie prezydenckiego Tu-154, który rozbił się 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku - ujawnia "Rzeczpospolita".

Kto rozpoznał głos generała Błasika?   Serge Serebro, Vitebsk Popular News / CC-SA 3.0 Szczątki tupolewa rozbitego w Smoleńsku

Po raz pierwszy raz głos gen. Błasika w kabinie pilotów rozpoznano w kwietniu 2010 roku. Kto jednak dokonał identyfikacji, tego do dziś nie wiadomo - przypomina "Rzeczpospolita".

Wg MAK "identyfikacji rozmówców dokonał dowódca eskadry 36. pułku ppłk Bartosz Stroiński". Ppłk Stroiński przyznaje jednak dziennikowi "Rz", iż nie rozpoznał głosu generała, gdyż słabo go znał i rozmawiał z nim "może dwa razy w życiu". Poza tym gdy przyjechał do Moskwy, "głos Błasika" był już rozpoznany. Przez kogo? - pyta "Rzeczpospolita".

Waldemar Targalski, członek polskiej komisji, którego nazwisko widnieje pod MAK-owskim stenogramem również zaprzecza rozpoznaniu głosu dowódcy Sił Powietrznych. "Rzeczpospolita" podkreśla też fakt, iż MAK nie zamówił ekspertyzy fonoskopijnej głosu gen. Andrzeja Błasika. Skąd zatem początkowa pewność, że gen. Błasik był w kokpicie?

Zagadka - pisze "Rz" - tym bardziej ciekawa, że nie udało się to ekspertom z trzech niezależnych instytucji: Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji (obie na zlecenie komisji Millera) i Instytutu Ekspertyz Sądowych im. Jana Sehna (najnowsza opracowana na zlecenie prokuratury). W żadnej ekspertyzie nie pada nazwisko Błasika.

Mimo nikłych przesłanek MAK orzekł w raporcie końcowym, że to obecność gen. Błasika w kabinie i presja, którą wywierał na lotników, była jedną z bezpośrednich przyczyn katastrofy. Raport Millera nie jest tak jednoznaczny, choć także stwierdza, że dowódca wszedł do kabiny pilotów. Przypisano mu trzy wypowiedz - przypomina "Rz"

– Z całego kontekstu zdarzeń w tym dniu i wszystkich okoliczności, które były znane, komisja uzupełniła tę nierozpoznaną osobę, przypisując ten głos generałowi Błasikowi – wyjaśniał w rozmowie z RMF Miller.

"Były minister argumentuje, że ciało generała znaleziono w sektorze numer 1, gdzie znajdowały się zwłoki nawigatora tupolewa. A to znaczy, że Błasik mógł być w momencie wypadku w kokpicie. Tyle że oprócz generała i nawigatora w sektorze numer 1 znajdowało się jeszcze 11 innych zwłok. Nie były to ciała pozostałych członków załogi Tu-154M, które odnaleziono w innych rejonach katastrofy" - czytamy w 'Rz".

Mimo nowych informacji "premier nie podejmie w tej chwili decyzji o wznowieniu działań komisji Jerzego Millera. W tej chwili nie ma ku temu żadnych przesłanek" informował w piątek rzecznik rządu Paweł Graś
 

«« | « | 1 | » | »»

Wykop

TAGI | BŁASIK, KATASTROFA SMOLEŃSKA, KOMISJA MILLERA, MAK

Przeczytaj komentarze | 4 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 2 Głosów: 2 jaskier 2012-01-21 20:42
Niezalogowany użytkownik

Poplecznicy Anodiny.

Ocena: 1 Głosów: 1 kurd 2012-01-21 23:52
Niezalogowany użytkownik Jeżeli ten rząd nie jest w stanie bronić prawdy o najważniejszych osobach w państwie, nie sądzę że troszczy się o dobro obywateli.
Ocena: 1 Głosów: 1 Chochoł 2012-01-21 23:20
Niezalogowany użytkownik Smutne i upokarzające.
Ocena: 1 Głosów: 7 Stanisław_Miłosz 2012-01-21 18:31

Jak to Kto - rozpoznał? Ci co się pod "rozpoznaniem" podpisali. Że rozpoznali organoleptycznie? To nieszkodzi, ilość złota w monecie też dawniej rozpoznawano organoleptycznie, przez nadgryzienie, i wystarczało. Niby dlaczego więc ekspertom z komisji Millera nie miałoby wystarczyć wyczytanie tego w Gazecie W.?

 

Skoro pijanego Błasika znaleziono w "strefie" kokpitu, to znaczy że musiał być w kokpicie (którego nie ma), a skoro w kokpicie (którego nie ma) był, to musiał to być jego głos. A skoro gadał to znaczy, że naciskał. Tak naciskał, że wreszcie wywalił Protasiuka i sam zasiadł za sterami!

 

Logika, panie i panowie! Logika to potęga, trudno by eksperci ją zignorowali. A gdy jeszcze odsłuchali "szumy", to się upewnili. I podpisali. Tajemnica zatem rozwikłana.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...