Wsi spokojna, wsi wesoła…

Jastrzębsko-żdżarski obszar chronionego krajobrazu. Z Tarnowa jest zaledwie na wyciągnięcie ręki. Wystarczy wsiąść do samochodu lub na rower, by w krótkim czasie znaleźć się w odległym i magicznym świecie.

Reklama

Pierwszy etap wycieczki należy do odważnych. Trzeba pokonać ruchliwą czwórkę, by w okolicach Machowej skręcić w prawo – drogowskaz wskazuje Podlesie Machowskie. Zaraz po skręcie pojawi się leśny parking, który jest początkiem ścieżki ekologicznej wiodącej do rezerwatu „Słotwiny”. Kto się jednak nie zrazi, ten będzie mógł zobaczyć kawałek dzikiej przyrody (czas pokonania ścieżki to 1,5 godz.). W najważniejszej części szlaku wije się leniwie potok Machowski, a nad jego brzegami rośnie rzadka paproć – pióropusznik strusi, który znalazł tu spokojną przystań.

Wieża w górę!

Do samochodu trzeba wrócić jednak tą samą drogą i ponownie wjechać na czwórkę. Udajemy się na wschód – do Pilzna. Tu, na lewo od rynku, uliczka zaprowadzi nas do kościoła parafialnego pw. św. Jana Chrzciciela. Olbrzymia, jak na niewielkie Pilzno, jest bryła gotyckiej świątyni, którą wznosi w górę potężna wieża. Kościół wygląda jak twierdza i z której strony nie spojrzeć na miasto, góruje nad nim majestatycznie. Wejść do środka można z prawej strony. Naprzeciw drzwi świeci konfesjonał, poza tym mrok rozświetlany jest przez witraże. W kościele nie zachowało się zbyt dużo ze starodawnego wyposażenia. Na pociechę można w nim zobaczyć neogotyckie ołtarze, Ukrzyżowanego na tęczy pośród niespotykanej liczby białych secesyjnych róż. A w głębi prezbiterium znajduje się wielkiej piękności ołtarz, misternie wykuty w białym piaskowcu. W centrum zatrzymana w czasie rzeka Jordan, Pan Jezus i św. Jan Chrzciciel w zastygłej pozie udzielania chrztu. Klimat sztuki pomaga modlitwie i zadumie. Obowiązkowym miejscem modlitwy jest również Sanktuarium MB Pocieszenia, którym opiekują się karmelici. Jego skarbem jest łaskami słynący obraz Maryi z Dzieciątkiem.

Miniatura świata

Pilzno można przejść wzdłuż i wszerz w krótkim czasie. Wokół rozległego rynku przysiadły małe urokliwe kamieniczki, a jedna z wąskich uliczek – Grodzka – zaprowadzi nas do Muzeum Lalek. To niespotykane w Polsce miejsce. Jest mieszanką wystaw i starych manufaktur, w których powstają nowe lalki. Na uwagę zasługuje otwarta nie tak dawno wystawa o bł. Janie Pawle II. Przed widzem rozświetlają się kolejne sceny z jego życia przedstawione przy pomocy lalek wiernie oddających wygląd postaci. Poszczególnym scenom towarzyszy głos Ojca Świętego, który opowiada swoją historię. Znawcy zachwycą się kolekcjami lalek, które przenoszą nas w odległą starożytną historię, w świat polskich legend. Podczas warsztatów, które organizuje muzeum, można wykonać swoją własną lalkę. – Muzeum ma stare manufaktury. Na przykład zakład szewski sprzed 200 lat, warsztat wyrobu kwiatów z tkanin z wykrojnikami XIX-wiecznymi, na których do dziś pracujemy. Mamy stary zakład fryzjerski, a także warsztat porcelany. Przy okazji robienia peruk dla lalek zwiedzający mogą zobaczyć, jak dawniej wyglądała wizyta u fryzjera. Przechodzimy obok tych warsztatów, gdzie pracują panie, niejako na styku muzeum i czasów obecnych – mówi Zofia Gągała-Bohaczyk, dyrektor muzeum. Dopełnieniem zwiedzania tego miejsca są odwiedziny niedalekiej jego filii, która przysiadła przy czwórce w Lipinach. Wszystkich wita najpierw gospoda „U wiedźmy”, gdzie można kupić bilety i wyruszyć w niezwykłą podróż do polskiej wsi z XIX wieku. Pośród chałup, kościoła i synagogi – maleńkie pola, na których rosną pszenica, len, proso, kwitnie gryka. A obok kapusta, truskawki… – W Lipinach muzeum jest tylko na zewnątrz. Plenerowa wystawa inspirowana jest „Chłopami” Reymonta, ponieważ uwielbiam tę powieść. Stworzyłam więc taką miniwieś, w której żyją dawni mieszkańcy. Jest staw, Boryna patrzy na Jagusię, ludzie trudzą się codzienną pracą. We dworze piją herbatkę na tarasie, ksiądz rozmawia z kimś przed kościołem, a na werandzie synagogi widać zamyślone twarze Żydów. Synagogę uroczyście otworzył naczelny rabin Polski Michael Schudrich. I jest jeszcze za opłotkami cygański tabor. Gra muzyka i trwają tańce. Widzimy pola. I tak jak u Reymonta, można tu zobaczyć cztery pory roku. Na wiosnę siejemy i sadzimy. Stoją kopy na polach. Potem są żniwa, zbiór owoców i jarzyn. Ustawienia postaci zmieniają się zależnie od sytuacji, którą chcemy pokazać. Jest to świat, który przestał istnieć, a którego jest trochę żal. Żeby dodać pikanterii, niektóre lalki w naszej wsi mają twarze lokalnych polityków. Dla dzieci jest ogród, gdzie mieszkają bohaterowie popularnych bajek w naturalnej scenerii – opowiada pani Zofia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    9°C Poniedziałek
    rano
    9°C Poniedziałek
    dzień
    9°C Poniedziałek
    wieczór
    9°C Wtorek
    noc
    wiecej »

    Reklama