Z dawna słynąca łaskami

Ubiegły wiek: Anastazja Staśko, artystka ludowa i poetka, doświadcza łaski uzdrowienia. Będąc w szpitalu, czeka na operację. U Matki Bożej Borzęcińskiej wyprasza zdrowie, a operacja nie jest już konieczna.

Reklama

Początki II wojny światowej – w Borzęcinie miał rozegrać się front. 7 września 1939 roku, w wigilię odpustu parafialnego, w kościele odprawiona zostaje Msza św. i trwa nieustanna spowiedź. Bitwa omija wioskę. Kilka lat później – w 1943 roku Niemcy grożą pacyfikacją wsi, trwa więc nieustanna modlitwa o ocalenie i procesja błagalna. Do pacyfikacji nie dochodzi. Kilka lat temu – mały chłopiec, jadąc na rowerze, zostaje potrącony przez samochód. Szybko zostaje przewieziony do szpitala, gdzie przechodzi trepanację czaszki. Dziś, dzięki wstawiennictwu Matki Bożej Borzęcińskiej, cieszy się dobrym zdrowiem. Przykłady wstawiennictwa można mnożyć, bo nieskończony jest zdrój łask, którymi Matka Boża Borzęcińska obdarza swoje dzieci. Przypomina o tym również ołtarz główny w kościele parafialnym w Borzęcinie.

– Został on wybudowany w latach 1946–48 jako wotum za ocalenie w czasie II wojny. Mimo panującej biedy parafianie nie szczędzili ofiar, dzięki czemu powstał bardzo piękny i okazały ołtarz – mówi proboszcz ks. Czesław Paszyński. – Na ołtarzu, obok figur św. Piotra, Pawła, Wojciecha i Stanisława znajdują się postaci nawiązujące do otrzymywanych łask. Jedną z nich jest człowiek chromy, który w geście błagalnym, a zarazem z ufnością, zawierza się Maryi. Jest też matka z dwójką dzieci, które są ofiarowane Matce Bożej – dodaje. O otrzymanych łaskach przypominają również gabloty z wotami. Kult Matki Bożej Borzęcińskiej trwa od momentu powstania parafii, czyli od 1364 roku. W czasie najazdu szwedzkiego spłonął kościół parafialny, a jedyną ocalałą rzeczą był właśnie obraz Matki Bożej. Na początku XX wieku kult nieznacznie osłabł, ale po odnowieniu wizerunku ówczesny proboszcz ks. Franciszek Łącki bardzo zabiegał o to, by obraz zajął należyte miejsce w parafii i świątyni. Najpierw został więc odnowiony, a następnie przystrojony srebrnymi sukienkami. Jak czytamy w książce „Matka Boża Borzęcińska” autorstwa ks. Piotra Boracy „po konserwacji proboszcz wiózł obraz pociągiem z Krakowa do Biadolin, a na stacji czekała barwna banderia, złożona z licznych parafian, która wiozła obraz na wspaniale przystrojonym wozie do granic parafii. Stamtąd cudowny obraz ruszył w uroczystej procesji z chorągwiami i feretronami.” Matka Boża zadbała wtedy również o pogodę. – W ten dzień było zimno, padał deszcz i grad, a ludzie obawiali się, jak będzie wyglądać procesja w taką pogodą – opowiada proboszcz. A „chmura zmieniła kierunek i jakby prowadzona po niebie niewidzialną ręką, szła kilkanaście, czasami kilkadziesiąt metrów przed procesją, zlewając obfite strumienie deszczu; natomiast procesja z odsłoniętym obrazem zmierzała dostojnie i radośnie w kierunku kościoła oddalonego o 2 kilometry”. W 2009 roku obraz kolejny raz został poddany renowacji. Po odnowieniu, na wzór wydarzeń sprzed 80 lat, równie uroczyście został wprowadzony do kościoła i tak jak przed laty, tak i dziś Matka wysłuchuje modlitwy swych dzieci: „Najświętsza Mario Panno, Matko Boża Borzęcińska, z dawna słynąca łaskami, błogosław czyniącym dobrze i racz modlić się za nami”.ak

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    6°C Piątek
    wieczór
    3°C Sobota
    noc
    1°C Sobota
    rano
    2°C Sobota
    dzień
    wiecej »

    Reklama