Misja zakończona

- Jeden z pacjentów mówi do mnie: „Siostro, kto mnie teraz będzie opierniczał?” – śmieje się przełożona. Takie pytania, nawet pół żartem, pół serio, gesty przyjaźni, potwierdzają, że ta praca miała sens.

Reklama

Kończy się po 52 latach misja sióstr albertynek w Domu Pomocy Społecznej w ciechanowskim Krubinie. Zakonnice w charakterystycznych szarych habitach i mocno zabudowanych welonach pracowały tu jako wykwalifikowane pielęgniarki, salowe i masażystki; ale troszczyły się, co zupełnie nie dziwi, także o duchowe życie pensjonariuszy. – Tak, jest żal. Ale coś musi obumrzeć, żeby coś powstało – przyznaje przełożona domu s. Jana (Iwona Czajkowska), pracująca tu od sześciu lat. To nie tylko słowa, bo w oku siostry wyraźnie kręci się łza. Zaczynamy przeglądać kroniki domu, a raczej stare zeszyty o powlekanych okładkach, zapisane maczkiem przez kolejne albertynki, które tu pracowały. Na szczęście do głosu dochodzi zdrowy humor przełożonej, celnie wychwytującej zabawne zapiski. Kroniki powędrują pewnie do domu prowincjalnego zgromadzenia w Warszawie. A siostry, które obecnie pracują w Ciechanowie (cztery), przy ul. Kruczej, przejdą do innych ośrodków, poza płocką diecezją, w Siedlcach i Życzynie.

Otwarta furtka?

Od razu nasuwa się pytanie „dlaczego?”. Jeszcze dwa lata temu pisaliśmy o jubileuszu 50-lecia ich pracy w ciechanowskim domu pomocy. Siostra Jana wskazuje na problem malejącej liczby powołań, nie tylko zresztą do zgromadzenia, którego męskiej gałęzi dał początek św. brat Albert. Mniej powołań to mniej sióstr, a zapotrzebowanie na pracownice w habitach niektórych ośrodków jest duże. W Życzynie, dokąd wraca po 10 latach s. Jana, w ośrodku dla kobiet pracuje ponad 10 albertynek, ale stanowią one nie tylko kadrę medyczną, bo zajmują się też np. księgowością. – Taka jest decyzja naszych przełożonych, a musimy mieć w nią ufność. Obowiązuje nas posłuszeństwo i jeżeli będziemy posłuszne, to Pan Bóg będzie błogosławił, bez względu na to, co się będzie działo. Jeżeli zechce mieć nasz dom w tej diecezji, to znajdzie sobie furtkę, żeby siostry wróciły – mówi s. Jana.

Ale na razie trzeba przejść etap pożegnania. – My się po prostu zżywamy z tymi ludźmi, jesteśmy dla nich 24 godziny na dobę. Żyjemy ich życiem, jesteśmy do ich dyspozycji. To tak samo, jak się wyjeżdża z domu rodzinnego – dodaje s. Jana. W tym byciu dla pensjonariuszy nie chodzi tylko o podanie strawy choremu i pomoc pielęgniarską, jak mówi s. Maria Borsuk, która pracuje tu od roku, ale nadrzędnym zadaniem albertynki jest przywracanie wiary w człowieku. Ludzie chorzy potrzebują sióstr, bo przed nimi zawsze można było się wygadać, poradzić się; ich habity od początku wzbudzały tu zaufanie. – Jeden z pacjentów mówi do mnie: „Siostro, kto mnie teraz będzie opierniczał?” – śmieje się przełożona. Takie pytania pół żartem, pół serio, gesty przyjaźni, potwierdzają, że ta misja miała sens. W codziennej pracy nie było czasu na takie analizy; coś wyszło, albo nie, więc dopiero takie sytuacje pokazują im, że było warto.

Na koniec w środku parafii

Wszystko zaczęło się w 1960 r., gdy kierownik Zakładu Specjalnego dla Przewlekle Chorych w Krubinie, Stanisław Szypuło, poparty przez ówczesne władze wojewódzkie, zwrócił się do zgromadzenia z prośbą o przysłanie zakonnic do pracy na oddziałach. „Cieszę się, iż ludzie nieszczęśliwi tego zakładu otrzymają troskliwą opiekę” – napisał ówczesny biskup płocki Tadeusz Zakrzewski w specjalnym piśmie z 8 maja 1960 r., do matki starszej (generalnej) w Krakowie, wyrażając zgodę na objęcie placówki na terenie diecezji przez albertynki. Przez kolejne lata, aż do połowy lat 90., pracowało tu etatowo nawet do 13–14 sióstr, przy czym pensjonariuszy domu też było więcej, średnio ponad 200. Trudno wyliczyć, ile albertynek pracowało w okresie 52 lat, tym bardziej że odchodziły, a potem tu wracały, ale – jak podają zapiski kronikarskie ciechanowskiego domu zgromadzenia – dla przykładu: do 1985 r. przeszło przez niego 95 zakonnic. Niektóre, tak jak siostry: Wenanta (Stanisława Madej) i Mechtylda (Zofia Mierzwa), w domu pomocy pamiętane są do dziś.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    2°C Czwartek
    rano
    6°C Czwartek
    dzień
    wiecej »

    Reklama