Dom wdów

Namalowana na kawałku drewna, jest tu już od pięciu wieków. Tylko Ona pozostała nienaruszona po pożarze, który strawił kościół i plebanię w XVII wieku. U Jej stóp modlili się uczestnicy pielgrzymki wdów i wdowców.

Reklama

Czwartek 6 września, godz. 17. Przed sanktuarium Matki Bożej w Płokach podjeżdżają samochody osobowe i autobusy. Wysiadają z nich ludzie w słusznym wieku. Głównie kobiety. Ubrane na czarno. Zanim wejdą do położonej na wzgórzu świątyni, muszą pokonać kilkadziesiąt schodów. Schody są nowe, szerokie, wygodne. Kobiety w czerni idą wolno. Często przystają. Są zamyślone, skupione. Niełatwo namówić je na rozmowę. Do Płok przyjechały nie po to, żeby szukać pociechy ze strony innych ludzi. Ukojenie ma im dać modlitwa. Pociechę – litania do Maryi.

Są w różnym wieku

Największą grupę stanowią, co zrozumiałe, osoby po sześćdziesiątce, ale jest też sporo młodszych. Kazimiera Rogoż z Jaworzna ma niecałe 48 lat. Rok temu odszedł, nagle, jej mąż. – Dla mnie, dzieci, całej mojej rodziny to był szok. Janusz nigdy na nic się nie skarżył. Pracował w kopalni. Co roku przechodził obowiązkowe badania lekarskie. Wyniki były w porządku. A tu nagle taka tragedia. Miał zawał serca. Był wtedy na działce. Nie mogę sobie darować, że nie pojechałam razem z nim. W zasadzie wszystkie wolne od pracy chwile spędzaliśmy, będąc blisko siebie. Ten jeden raz mnie przy nim nie było. Ciężko mi na duszy. Dlatego przyjechałam do Płok. Razem z mamą, która namówiła mnie na tę pielgrzymkę – zwierza się pani Kazimiera. Idąca obok pani Stasia, mieszkanka Płok, ubrana w czarny kostium z popielatą apaszką pod szyją, żałobę nosi po siostrze. Męża straciła 19 lat temu. Zmarł z powodu „tego, co do tyłu chodzi” – mówi obrazowo. Jak sobie radzi? – Nie najgorzej – odpowiada. Przy życiu trzymają ją dzieci i wnuki. Od trzech lat, co roku, bierze udział w pielgrzymce wdów i wdowców. Zauważyła, że jest ich coraz więcej i są coraz młodsi.

Rana wciąż świeża

Józef Matul, jeden z niewielu wdowców w pielgrzymkowym gronie, ubolewa, że coraz częściej – zamiast na wesela i chrzciny – chodzi na pogrzeby. – Jak to jest? – zastanawia się na głos. – W gazetach piszą, że żyjemy dłużej, ale z moich obserwacji wynika, że umierają coraz młodsi ludzie. O, proszę spojrzeć – wskazuje palcem na młodego mężczyznę w czarnym prochowcu, który podczas Mszy św. siedział w pierwszej ławce. – Przecież ten człowiek ma najwyżej trzydzieści kilka lat! Tyle samo musiała mieć jego żona... W gronie wdów i wdowców, którzy przybyli z pielgrzymką do Płok, jest też Janina Stelmach, mieszkanka Szczecina. Pani Janina ma rodzinę w Byczynie, miejscowości położonej niedaleko Trzebini. Krewnych z południa Polski odwiedza co roku, w pierwszej połowie września. Do Płok przywiózł ją syn kuzynki. Niechętnie mówi o swoim wdowieństwie, bo „nie chce się obnosić z żałobą”. A poza tym, chociaż od śmierci męża minął rok z okładem, dla niej to „wciąż świeża rana”. Mówi, że pod powiekami ma obraz cierpiącego małżonka (był chory na raka krtani), który – nie mogąc mówić – wydawał tylko ciche jęki. Janina Stelmach przyznaje, że udział w Mszy św. w Płokach, wspólna modlitwa z innymi wdowami i wdowcami są dla niej krzepiące. W czasie pielgrzymki do sanktuarium podjęła decyzję, że po powrocie do Szczecina rozpocznie przygotowania do złożenia ślubów czystości. Mówi, że w Szczecinie jest licząca prawie 60 osób Wspólnota Wdów Konsekrowanych. Z tego miasta pochodzi m.in. Lidia Cholewa – pierwsza polska wdowa, która w 1996 r. złożyła wieczysty ślub czystości, poświęcając swoje dalsze życie modlitwie i służbie Kościołowi. Za jej przykładem poszły wdowy w innych diecezjach. W całej Polsce jest ich już 170.

Rozłąka i przygotowanie

Grupy wdów konsekrowanych pod opieką kapłanów poprzez comiesięczne spotkania, dni skupienia oraz rekolekcje przechodzą formację duchową. Jak mówi bp Kazimierz Gurda, przewodniczący Komisji KEP ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, dzięki stałej formacji wdowy nie czują się osamotnione, gdyż odnajdują na nowo nadzieję. Poza tym pogłębiają swoją więź z mężem, a tym samym zbliżają się do Boga. Warto wspomnieć, że to publiczne oddanie swojego wdowieństwa Chrystusowi odbywa się zwykle w święto maryjne, gdyż dla konsekrowanych wdów Matka Boska jest wzorem wszystkich cnót kobiety zdążającej do świętości. Czwartek 6 września, godz. 18. W Sanktuarium Matki Bożej Patronki Rodzin Robotniczych w Płokach rozpoczyna się Msza św. Ks. kan. Piotr Miszczyk przypomina pielgrzymom, że Bóg, który powołuje mężów, żony do siebie, nie zostawia współmałżonków samych, ale otwiera przed nimi nowe możliwości. Wyjaśnia, że miłość małżeńską mogą teraz przeżywać w nowej perspektywie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    3°C Środa
    dzień
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    2°C Czwartek
    rano
    wiecej »

    Reklama