Szukając króla

Rozmowa z Alessandrem Leone, producentem „Bitwy pod Wiedniem”.

Reklama

Edward Kabiesz: Podobno fakt, że w „Bitwie pod Wiedniem” znalazły się wątki polskie, to Pana zasługa. Jak doszło do współpracy z reżyserem Renzo Martinellim?

Alessandro Leone: – Bodaj w 2009 roku dowiedziałem się z prasy, że Renzo Martinelli chce robić film o odsieczy wiedeńskiej, przy czym najważniejsza dla niego była historia Marka z Aviano. Dla mnie opowieść o bitwie pod Wiedniem bez Sobieskiego to byłby absurd. Skończyłem polonistykę na rzymskim uniwersytecie La Sapienza, pracowałem w branży filmowej, we współpracy z polskimi instytucjami promowałem polskie filmy na rynku włoskim. Zadzwoniłem wiec do Martinellego i zaproponowałem współpracę. Zgodził się. Realizując film, staraliśmy się zrobić opowieść opierającą się przede wszystkim na faktach historycznych.

W filmie główną postacią jest bł. Marek z Aviano. Wątek biograficzny wypełnia znaczną część filmu.

– Film był realizowany jako serial telewizyjny. Jest to opowieść o bitwie widziana oczami zakonnika i zarazem jego historia, poczynając od dzieciństwa do chwili, kiedy powstaje koalicja antyturecka. Później ważniejsi stają się już inni bohaterowie i sama bitwa, która wypełnia prawie połowę filmu. W serialu telewizyjnym (we Włoszech będzie wyświetlany 240-minutowy miniserial) wątki historyczne, w tym polski, zostaną bardziej rozbudowane.

Film jest włosko-polsko-turecką koprodukcją. Czy Turcy nie zgłaszali zastrzeżeń do scenariusza?

– Nie. Wprost przeciwnie, bardzo nam pomogli. Pilnowali, by na przykład nazwiska tureckich bohaterów były prawidłowo zapisywane i wymawiane. Dbali o historyczną ścisłość. I tak m.in. wyjaśniali, że Turcy nie mogli mówić o Wiedniu jako o „złotym jabłku Europy”, bo w ich tradycji nazywano go jabłkiem czerwonym. To raczej strona włoska obawiała się, by film nie powodował napięć na tle religijnym i politycznym.

Wbrew zapowiedziom, zdjęć do „Bitwy pod Wiedniem” nie realizowano w Polsce.

– Polska jest koproducentem filmu. Część środków wyłożył Polski Instytut Sztuki Filmowej, filmem zainteresował się Monolith Films, jego dystrybutor. Jednak mimo wstępnych zapowiedzi zainteresowania „Bitwą pod Wiedniem” nie wykazała TVP. Prowadziliśmy rozmowy w sprawie zdjęć w Polsce, ale okazało się, że dyrekcje obiektów, o które nam chodziło, nie były zainteresowane współpracą z włoskimi filmowcami. Zresztą jest to problem szerszy. Przekonałem się, że bardzo trudno przekonać polskie firmy do współpracy na polu filmu. Dlatego zdjęcia kręcono w Rumunii i we Włoszech.

Czy polscy aktorzy występujący w filmie brali udział w castingach?

– Nie, od razu rozmawialiśmy z aktorami, których chcieliśmy zatrudnić.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    2°C Czwartek
    rano
    6°C Czwartek
    dzień
    6°C Czwartek
    wieczór
    3°C Piątek
    noc
    wiecej »

    Reklama