Świętość to świętość

Może trudno w to uwierzyć, ale są sprawy ważniejsze niż wyjaśnienie wszystkich wątków głośnych afer.

Reklama

Włoska prasa ma nowy powód do spekulacji: czy sąd zajmujący się sprawą Paolo Gabriele, byłego papieskiego kamerdynera, który wynosił z Watykanu tajne dokumenty, przesłucha także jego spowiednika? Mediom nie jest  znana jego tożsamość. Póki co na liście powołanych w procesie świadków nie figuruje bowiem żaden ksiądz, który mógłby być spowiednikiem papieskiego kamerdynera. Sensacja?

Wydaje mi się, że nic w tym dziwnego. Spowiednika obowiązuje tajemnica spowiedzi. Gdzie jak gdzie, ale w Watykanie to rozumieją. I pewnie nawet dla rzeczy tak ważnej, jak wyjaśnienie sprawy papieskiego kamerdynera, nikt nie zamierza posuwać się do czegoś, co mogłoby wyglądać na próbę obejścia tego prawa. Zbyt wielką jest ono wartością.

Nie tak dawno pojawiły się zresztą w świecie próby złamania tej zasady. Na pomysł obowiązku donoszenia przez spowiedników o przypadkach pedofilii  wpadły władze Irlandii i australijskiego stanu Wiktoria.  Koncepcja ta niezbyt dobrze świadczy o inteligencji pomysłodawców. No bo który pedofil wiedząc, że ksiądz doniesie o jego poczynaniach władzom, będzie się spowiadał? Pomijając już to, że szybko okazałoby się, że jedynie katolicy są pedofilami (inne wyznania i religie nie mają  spowiedzi albo jest ona nieobowiązkowa) zamyka się w ten sposób praktycznie jedyną możliwość wpłynięcia na delikwenta. Jeśli droga do zmiany życia musi prowadzić przez więzienie, to wielu na nią się nie zdecyduje. Z perspektywy społeczeństwa to chyba znacznie gorzej.

Podobnie jest też w innych sprawach. Organy ścigania muszą zgodzić się na to, że istnieją kategorie ludzi, do których winni mogą się zwracać bez obawy, że natychmiast zostaną zdemaskowani. To nie tylko księża, ale też psychologowie czy adwokaci. Trzeba trochę zaufania. Wykonujący te zawody nie są automatycznie wspólnikami przestępców. Choć czasem i tak być może. Zasadniczo są jednak tymi, którzy bez angażowania aparatu ścigania mogą pomóc naprawić zło. Dlaczego tzw. wymiar sprawiedliwości miałby mieć monopol na resocjalizację? Przecież wiadomo, że w więzieniach ludzie często tylko mocniej jeszcze się demoralizują.

Do takiej  postawy musi też dorosnąć opinia publiczna. Nie wszystko o wszystkich musimy (i mamy prawo) wiedzieć. Nawet w epoce tabloidów i Big Brothera.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    4°C Środa
    rano
    3°C Środa
    dzień
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    wiecej »

    Reklama