Analiza świata i nawrócenie Kościoła

Wsłuchując się w synodalną dyskusję zastanawiam się, czy z tego bogactwa wątków wyłoni się jakaś spójna wizja Nowej Ewangelizacji. Na razie trwa synodalna burza mózgów.

Wynotowuję kilka głosów z synodalnej auli, które wydają mi się ciekawe z czwartkowego popołudnia i piątkowego dopołudnia. O. Robert Prevost, przełożony generalny Augustianów zwrócił uwagę, że wyobraźnia religijna współczesnych ludzi jest ukształtowana przez media, zwłaszcza przez telewizję i kino. Mówił:  „Zachodnie mass media są niezwykle skuteczne w podsycaniu u widzów sympatii dla wierzeń i praktyk sprzecznych z Ewangelią”. To powoduje, że ludzie, którzy słyszą chrześcijańskie przesłanie, odbierają je jako okrutne w porównaniu z rzekomym humanitaryzmem antychrześcijańskich propozycji. Ludzie prowadzący Nową Ewangelizację muszą być o wiele bardziej świadomi wyzwań, które stanowią współczesne mass media - podkreślał mówca. Ojcowie Kościoła odnieśli sukces ewangelizacyjny między innymi dlatego, że znakomicie rozumieli podstawy społecznej komunikacji w świecie, w którym żyli.

Patriarcha Antiochii Kościoła Melchickiego Gregoire III Lahama zwrócił uwagę, że islam i judaizm potrafią opisać swoją wiarę jednym zdaniem. Np. wiara muzułmanów streszcza się w słowach: „Nie ma Boga poza Allahem, a Mahomet jest jego prorokiem”. Nasza chrześcijańska wiara, choć piękna, jest zbyt skomplikowana: trudne terminy, ich treść i wyjaśnienie. „Pływamy w morzu dogmatów, tajemnic: Trójca Święta, Wcielenie, Odkupienie, sakramenty. Te dogmaty muszą zostać tak zinterpretowane, aby dotykały codziennego życia, ludzkich pragnień, szczęścia i dobrobytu, zwykłych realiów ludzi wierzących. Nowa Ewangelizacja potrzebuje zwięzłego, precyzyjnego i jasnego wyznania wiary”. Hierarcha zaapelował, by synod poprosił teologów o takie opracowanie.

Rektor Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego bp Enrico Dal Covolo poruszył tylko jeden problem współczesnego kontekstu życia Kościoła, ale w sposób niezwykle przenikliwy. Zwrócił uwagę na przemiany zachodzące we współczesnej edukacji, zwłaszcza na poziomie uniwersyteckim. Szkolnictwo jest coraz bardziej podporządkowane państwu. „Treść nauczania jest narzucana przez państwo, nie tylko przez programy, ale nawet przez podręczniki z wyborami tekstów. W wyniku tego procesu wizja kultury otwarta na chrześcijaństwo jest systematycznie osłabiana na rzecz tzw. perspektywy interkulturowej czy  interreligijnej. W rzeczywistości w ten sposób wizje dalekie od wiary chrześcijańskiej albo wręcz jej przeciwne zostają zaszczepione umysłom młodzieży. Koniem Trojańskim, którym posługuje się państwo, by kształtować umysły uczniów, jest formacja nauczycieli. Aby zostać nauczycielem, trzeba bowiem ukończyć państwowe uczelnie, przejść państwowe szkolenia i uzyskać państwowe certyfikaty. Postępująca dechrystianizacja Zachodu dokonuje się m. in. przez dechrystianizację szkół i uniwersytetów”. Mówca w tym kontekście zaakcentował, że Nowa Ewangelizacja musi oznaczać budowę systemu katolickiego szkolnictwa, które będzie w stanie przeciwstawić się sekularyzacyjnej presji obecnej i nasilającej się w państwowych systemach edukacji.

Pozwolę sobie wtrącić moje trzy grosze. Ta diagnoza w 100 proc. odnosi się także do polskiego sytemu edukacji. Budowanie systemu szkolnictwa katolickiego to dziś absolutny priorytet.

I jeszcze jeden wybrany głos. Bp Brian Joseph Dunn z Kanady postawił dramatycznie brzmiące pytanie: „jak ewangelizujemy tych, którzy zostali skrzywdzeni przez nadużycia seksualne duchownych?”. Jezus słuchał aktywnie opowieści ludzi pozbawionych nadziei i prowadził ich do odkrycia na nowo swojej obecności. Nowa Ewangelizacji musi, wpatrując się w ten przykład Jezusa, podjąć problem kryzysu wywołanego przez nadużycia duchownych. Mówca wskazywał cztery ścieżki. Pierwsza to rozwinięcie posługi słuchania ludzi zranionych, druga to dogłębne zrozumienie przyczyn kryzysu, trzecia to rozwijanie duchowości komunii, czwarta to ściślejsza współpraca świeckich i duchownych, w tym powierzenie więcej funkcji w Kościele kobietom.

To tylko cztery wybrane głosy. Pokazują one, że część mówców bardziej koncentruje się na analizie współczesnych kontekstów i z niej wyprowadza wnioski dla Kościoła. Inni ojcowie zwracają raczej uwagę na sytuację we wnętrzu Kościoła, szukając w nim samych niezbędnych zmian. Oba te kierunki są ważne.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Przeczytaj komentarze | 2 | Dodaj swój komentarz »


Ostatnie komentarze:

0 Savonarola 14.10.2012 17:12
"Bogactwo watkow,spojna wizja Nowej Ewangelizacji,synodalna burza mozgow..."
Chodzi raczej o rytuał i świadectwo przynależności do wspólnoty „wiernych niemyślących”.Podtrzymanie Tradycji bez zaglebienia sie powody ostudzenia relacji wierni-Kosciol. W krajach laickich, lub tych, gdzie zamiast religii uczęszcza się na lekcje religioznawstwa, znajomość Biblii, która przydaje się każdemu wykształconemu człowiekowi, jest znacznie większa niż w Polsce. A po co ta znajomość? A chociażby po to, by wystrzegać się faryzeuszy, hipokryzji, nie być posłusznym prowincjonalnym "złotym cielcom" i że Jezus Chrystus przyszedł na świat nie po to, by zwiększyć bogactwo Kościoła, lecz by wypełnić świat miłością.Czy "towarzystwo wzajemnej adoracji" tego nie rozumie?
0 nirs 13.10.2012 17:08
Te same kłopoty mieli uczniowie Apostołów, nie inne.
Rzym był bardzo tolerancyjnym miastem. Wszystko co ludzkie (pragnienia, aspiracje a nawet hedonizm) było tolerowane. Panowała też Wolność Religijna (tak mocno dziś akcentowana), Posągi bogów i bożków zdobiły ulice. Nikt też nikogo nie nawracał, wszyscy szanowali swoje wierzenia, a nawet oddawano cześć bożkom sąsiadów, w celu poprawienia relacji międzysąsiedzkich.

Chrześcijan tępiono bo odtrącali ten cały humanizm i gardzili licznymi bóstwami i religiami. Chrześcijanie koncentrowali się na Prawdziwym i Jedynym Bogu. Dlatego stanowili zagrożenie, jako ci którzy gardzą humanizmem i jego wytworami.
Krew męczenników dawała wzrost Kościołowi.
Obecnie chrześcijaństwo europejskie, bardzo przypomina to pogańskie tolerancyjne nastawienie. Zrozumienie , a nawet akceptacja dla wszelkich ludzkich oczekiwań, aspiracji, godzenie prawdy z kłamstwem, oraz kompromisy w imię pokoju i zgody.
To cała bierność ubrana w ekumenizm, pozwala na budowanie nowych relacji społecznych, gdzie wiara jest dodatkiem do kultury.
Już nic nie jest święte i warte oddania życia.

Czasem zastanawiam się, czy współczesny Kościół czci jeszcze Chrystusa, czy może już humanizm.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
20°C Wtorek
wieczór
14°C Środa
noc
12°C Środa
rano
19°C Środa
dzień
wiecej »

Reklama