Niedozwolone imiona

15-letnia mieszkanka Islandii pozwała państwo, by dochodzić prawa do legalnego używania swego imienia, które nie figuruje na oficjalnej liście imion dozwolonych w tym kraju. To pierwszy taki przypadek w historii Islandii.

Reklama

W Islandii funkcjonuje rządowy rejestr obejmujący 1712 imion męskich oraz 1853 imion żeńskich, zgodnych z zasadami islandzkiej gramatyki i wymowy. Władze uzasadniają, że oficjalny rejestr jest potrzebny, by oszczędzić dzieciom wstydu z powodu dziwnych imion nadawanych swym pociechom przez niektórych rodziców.

Oprócz tego działa również specjalna komisja, która rozpatruje konkretne wnioski o uznanie imion niefigurujących w oficjalnym zestawieniu.

Matka 15-letniej Blaer (co po islandzku oznacza "lekką bryzę") twierdzi, że nie wiedziała, iż imię, które wybrała córce, nie znajduje się w rejestrze, a swój błąd odkryła dopiero po chrzcie dziecka.

Komisja ds. nadawania imion nie zgodziła się na uznanie Blaer, argumentując, że wbrew regułom języka islandzkiego to imię żeńskie łączy się z męskim rodzajnikiem.

W ostatnich latach prawo dotyczące nadawania imion nie zawsze było przestrzegane rygorystycznie (dopuszczono nawet jednego Elvisa), jednak konsekwentnie odrzucano np. imiona Cara, Carolina, Cesil czy Christa, ponieważ litera "C" nie występuje w islandzkim alfabecie.

 

 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| ISLANDIA, RÓŻNE

Zobacz

  • micked
    17.03.2012 10:26
    Krótko mówiąc jest to odebranie nawet tego symbolicznego zadośćuczynienia jakie za 70 procent bezprawnie zagrabionego i do dziś niezwróconego Kościołowi majątku przyznał kiedyś komunistyczny rząd, aby uniknąć oddawania zagrabionych dóbr drogą sądową.

    Czy będzie to 0,3 czy 1 procent budżet na tej kradzieży "zaoszczędzi", prawdę mówiąc pozornie, bo łatwo jest wyliczyć, że z każdej włożonej w Kościół złotówki wypracowywanych jest dzięki zaangażowaniu wiernych kilka złotych w postaci pomocy najbardziej potrzebującym rodzinom, dzieł charytatywnych, hospicjów itp. Te pieniądze de facto odciążają budżet. Ale czego się nie robi, aby dogonić w antyklerykaliźmie Palikota i nadrobić straty w sondażach...

    A wspomniany prze ministra deficyt budżetowy nie przeszkadzał w zatrudnianiu niekompetentnych urzędników i płaceniu im milionowych premii za przepłacone i nieudolnie prowadzone inwestycje.
  • refleksja
    17.03.2012 11:00
    Jesli negocjuje abp Głodź, to Boni nie ma szans...
  • Uściślenie
    17.03.2012 17:13
    A tak tak.. Pierwsza tura rozmów Kościół vs. Przedstawiciele Społeczeństwa.
  • Eriol
    17.03.2012 23:20
    "W rzeczowym, być może wspólnym raporcie, strona kościelna i państwowa mogłyby powiedzieć społeczeństwu, ile Kościół stracił w PRL, ile zdołał odzyskać po 1989 r., a z jakiej wartości zrezygnował na rzecz społeczeństwa. Taki bilans byłby symbolicznym zamknięciem rewindykacji majątkowych i skutecznie przeciwdziałałby antyklerykalnej propagandzie."

    No tak, ale taki raport byłby oczywiście całkowicie nie na rękę PO. Oni zainteresowani są wyłącznie utrzymaniem antyklerykalnej propagandy i status quo.

    www.niejestemlemingiem.pl
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    2°C Środa
    dzień
    2°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    0°C Czwartek
    rano
    wiecej »

    Reklama