Co byś zrobił?

Gdybyś miał pozwolenie, by zrobić to co chcesz – co byś zrobił? Zdążył już oswoić się z tym pytaniem, a nawet je polubił: Co byś zrobił?

Reklama

Gdybyś miał pozwolenie, by zrobić to co chcesz – co byś zrobił? Zdążył już oswoić się z tym pytaniem, a nawet je polubił: Co byś zrobił? Ilekroć je słyszał, jego serce radowało się. Ale zaraz jakiś inny głos dodawał: Jak? To drugie pytanie budziło w nim lęk, gdyż wydawało się pozbawione wiary. Nie chciał, by kronikarze zrobili z niego marionetkę, a z Boga brzuchomówcę, dlatego tak intensywnie wsłuchiwał się w głos swego serca – i wybrał. Potem żartował, że Bóg musiał posłużyć się oskarżeniami, niezrozumieniem przełożonych, porwaniem, zimnem, mrozem, zakonnym karcerem, żeby w końcu zdecydował, co zrobić.

To wstęp do opowieści o bł. Stanisławie Papczyńskim. Zakonniku, który opuścił zakon, stając się księdzem diecezjalnym, by z kolei założyć nowy. Zwolniony ze ślubów, po wielu perypetiach założył nową wspólnotę zakonną. Ale na tym problemy się nie skończyły. Wręcz przeciwnie.

Pierwszy przyjęty do zakonu człowiek niespecjalnie przejmował się regułą. Pod jego kierownictwem kolejni kandydaci żyli w pustelni „aby wystawnie utrzymywać się z jałmużn, które im ludzie, poczytujący ich za świętych, pod dostatkiem im dostarczali”. Założyciel ostatecznie odesłał ich wszystkich. Odesłał także kolejnych. W końcu i pierwszy współpracownik pobił swojego przełożonego, po czym uciekł. A jakby i tego było mało, podszywając się pod zakon zakładał kolejne „pustelnicze” placówki kwestując po okolicy i szkodząc opinii nowego zakonu.

Czyżbym się pomylił? Może nie powinienem odchodzić? – pytał Błogosławiony i… napisał prośbę o ponowne przyjęcie do poprzedniego zakonu. Odmówiono mu. A zakon Marianów zaczął mieć prawdziwe powołania. Jeśli Bóg czegoś chce, to dzieło powstanie wbrew przeciwnościom. Powstało i trwa.

Gdybyś miał pozwolenie, by zrobić to co chcesz – co byś zrobił? – pytał sam siebie Błogosławiony. Pytał swojego serca, które pragnęło Boga. Nie chciał, by kronikarze zrobili z niego marionetkę, a z Boga brzuchomówcę – pisze o nim o. Ryszard Kusy, MIC. To tak nie działa. Bóg nie chciał, by człowiek funkcjonował na „zewnętrznym sterowaniu”. Nie po to dał nam rozum, wolę, uczucia i sumienie, byśmy tylko czekali na polecenia „z góry”.

Gdybyś miał pozwolenie, by zrobić to co chcesz – co byś zrobił? Warto za przykładem Błogosławionego zapytać o to własnego serca. To ono powinno nas prowadzić do Boga.

Korzystałam z książki „O człowieku słuchającym swego serca” wydanej nakładem wydawnictwa PROMIC. Warto przeczytać i dowiedzieć się o nim więcej. W dodatku do książki znajdziemy także kilka modlitw do Bł. Stanisława Papczyńskiego i o jego kanonizację.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    10°C Poniedziałek
    wieczór
    11°C Wtorek
    noc
    11°C Wtorek
    rano
    10°C Wtorek
    dzień
    wiecej »

    Reklama