Bar życzliwej posługi

W płockim barze „Tumska” można dobrze i tanio zjeść. Mało kto wie, że te smaczne dania przygotowują i podają osoby niepełnosprawne.

Reklama

W Polsce żyje ok. 5,5 mln osób niepełnosprawnych. Cierpią głównie przez schorzenia układu krążenia, narządów ruchu i neurologiczne. Większość z nich nie ma szans na zatrudnienie. A w Płocku kilkadziesiąt osób z orzeczoną niepełnosprawnością dostało pracę w barze mlecznym – pierwszym w mieście zakładzie aktywizacji zawodowej.

Ona chce walczyć

– Dostałam wezwanie z urzędu pracy, aby zgłosić się na rozmowę. Poszłam, po badaniach lekarskich podpisałam umowę i pracuję od listopada – mówi Paulina z Płocka, 20-letnia, atrakcyjna blondynka. Gdy miała 17 lat zaczęła się odchudzać, aż po pewnym czasie poważnie zachorowała na bulimię. Zaczęły się wymioty, wyczerpanie organizmu i półroczny pobyt w szpitalu. – Od tego czasu raz jest ze mną lepiej, raz gorzej, ale tak do końca, to nigdy już nie będzie dobrze. Od wyjścia ze szpitala miałam już kilka ciężkich nawrotów choroby – wspomina. Nie widać po niej niepełnosprawności, ale jej problemy wciąż wracają. Pojawia się pokusa, żeby schudnąć kilka kilo, wtedy bywa ciężko, ale cały czas jest pod kontrolą psychiatry więc walczy i nie poddaje się. – Gdy miałam 15 lat, czytałam w gazetach, że są gwiazdy, które cierpią na bulimię, ale nigdy nie przypuszczałam, że sama na tę chorobę zachoruję – tłumaczy. Od listopada pracuje w barze, w którym zatrudnione są takie osoby jak ona – z różnymi dolegliwościami. Paulina serwuje klientom gotowe dania. – Praca w barze daje mi siłę. To moja odskocznia od choroby. Czuję, że mam po co żyć, że jestem potrzebna – dodaje. Pan Darek jest po przeszczepie nerki. Pracuje w kuchni, przygotowuje posiłki. Wcześniej przez długie lata pracował w Petrochemii i marzy, że jeszcze kiedyś wróci do zawodu chemika. Chociaż dziś maksymalnie może podnieść do 3 kg. Do pracy dojeżdża codziennie 30 km, ale nie narzeka. Z uśmiechem mówi o tym, że obecne zajęcie pcha go do kolejnego celu i mobilizuje. Ważne jest także to, że zarabia. Jego żona akurat straciła pracę i potrzebny jest każdy grosz.

Nie ugryzą…

– Ludzie bardzo szybko oceniają innych. Wystarczy jedno spojrzenie i już mamy opinię na czyjś temat. A przecież tak naprawdę nic nie wiemy o drugiej osobie. Choć dobrze wygląda, może być schorowaną, doświadczoną przez los istotą – mówi Mariusz Umyszkiewicz, założyciel i prezes Fundacji Ekonomii Społecznej „Przystań”. Jest też tłumaczem języka migowego. Od trzech miesięcy zatrudnia osoby niepełnosprawne w barze mlecznym „Tumska”. To pierwszy zakład aktywizacji zawodowej w Płocku. – Niepełnosprawny to też człowiek, który ma serce i rozum. Może nie jest do końca tak sprawny i wydajny, ale to też osoba, która ma uczucia. Czasami wystarczy jej pokazać dobro i ona potrafi dalej je czynić, zmienić swoje podejście do wielu rzeczy – przekonuje Mariusz Umyszkiewicz. Dodaje, że nie powinniśmy być obojętni lub bać się niepełnosprawnych. – Starajmy się im pomagać w każdej sytuacji, np. pomóżmy osobie na wózku inwalidzkim przejechać na drugą stronę ulicy. To zwykłe, codzienne sprawy. Nie bójmy się pomagać, osoby niepełnosprawne nie gryzą – dodaje Umyszkiewicz.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    2°C Czwartek
    rano
    6°C Czwartek
    dzień
    wiecej »

    Reklama