Nie wzrasta, ale maleje

- Czy mamy do czynienia w Polsce ze zmianą oceny aborcji? "Większość Polaków - aż 83 procent - uważa, że aborcja powinna być dozwolona" - donosi "Gazeta Wyborcza".

Reklama

- Ten artykuł to manipulacja. Nagłówek sugeruje, że znacząca większość nagle zaczęła domagać się aborcji. Jeśli przyjrzeć się wynikom podanym niżej i dużo drobniejszym drukiem, to nic nie usprawiedliwia takiej tezy. Aborcję "na życzenie" popiera zaledwie 28 proc. Same wyniki nie są specjalnie zaskakujące - okazuje się, że nastąpiło nie radykalne zwiększenie akceptacji aborcji, ale niewielkie zmniejszenie. Jeśli porównać to z sondażami z poprzednich lat, okazuje się, że coraz mniej Polaków uważa usunięcie ciąży za dopuszczalne, a coraz więcej ocenia to zdecydowanie jako zło. Dzisiaj akceptacja aborcji jest mniejsza niż wtedy, gdy wchodziła w życie ustawa o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Nie jestem zwolennikiem sytuacji, w której tworzy się prawo według sondaży. Jednak artykuły takie jak w "Gazecie Wyborczej" to próba zmiany rzeczywistości. Może też ostrzał przedpola przed próbą zmiany ustawy? Wiadomo, że takie propozycje krążą po sejmie, nie uzyskując jednak większej akceptacji. Może wyjaśnienia trzeba szukać w tym, że niebawem w sejmie odbędzie się coroczna debata na temat realizacji ustawy? - Obrońcy życia mówią, że dobre prawo i postęp cywilizacyjny, dzięki któremu Polacy wiedzą więcej o życiu prenatalnym, sprawiają, że maleje poparcie dla aborcji. Maleje chyba bardzo wolno? - Pewnie, że obrońcy życia mają jeszcze wiele do zrobienia. Mentalność zmienia się jednak bardzo wolno, a sytuacja gospodarcza i społeczna nie sprzyja pozytywnemu myśleniu o rodzicielstwie. Poza tym żyjemy w Europie, która - oprócz Irlandii - dopuszcza zabijanie życia poczętego, a to ma duży wpływ na świadomość, również w Polsce. Antykoncepcja, która rzekomo ma przeciwdziałać aborcji, w praktyce jej sprzyja, bo promuje styl życia "bez zobowiązań" i oddzielenie płciowości od prokreacji. Jednak nie można popadać w pesymizm i myśleć, że większość Polaków popiera aborcję - jak sugeruje "Gazeta Wyborcza". - W publicznej debacie na temat aborcji mówi się o tragicznych sytuacjach kobiet - skrajnej nędzy, gwałtach, dzieciach z wrodzonymi wadami. Czy rzeczywiście są to najczęstsze przyczyny, dla których kobiety chcą zabić swoje dzieci? - Społeczną świadomość kształtują takie obrazki w telewizji, jak niemowlę wyrzucone na śmietnik, spuentowane komentarzem, że ustawa antyaborcyjna nie pozwala w Polsce na usuwanie ciąży. Pomijając już pytanie, czym się różni się zabicie dziecka kilka tygodni wcześniej i później, w takich informacjach brakuje statystyki, a ta wykazuje, że w Polsce jest coraz mniej porzuconych dzieci. Związek prawa chroniącego życie z sytuacją rodzin istnieje, ale dokładnie odwrotny niż się sugeruje - coraz mniej jest również dzieciobójstw i powikłań okołoporodowych. Nikomu nie trzeba udowadniać, że zdarzają się tragedie kobiet pozbawionych środków do życia, zgwałconych, chorych. Jednak próby zmiany ustawy z tego powodu to poważny błąd, bo - jak mówi stara zasada prawna - trudne przypadki kształtują złe prawo. Z mojego doświadczenia w poradni widać, że w Polsce kobiety są często osamotnione w takich trudnych sytuacjach. Wielu lekarzy nie ma ochoty prowadzić "trudnych" ciąż i sugeruje aborcję.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
3°C Piątek
noc
2°C Piątek
rano
5°C Piątek
dzień
6°C Piątek
wieczór
wiecej »

Reklama