To wszystko kłamstwo

Gdański ksiądz Henryk J., którego, według mediów, dotyczy prowadzone przez gdańską prokuraturę dochodzenie w sprawie pedofilii, powiedział w sobotę PAP, że nie ma z tym nic wspólnego, a wszystkie rozpowszechniane na ten temat informacje są kłamliwe.

Reklama

"To wierutne kłamstwa, a szczególnie tej matki. Szkoda komentarza. Ktoś za tym stoi, komuś zależy na tej aferze. Ja uciekam od tych spraw, bo są nieuczciwe i kłamliwe" - oświadczył duchowny. O sprawie Prokuraturę Okręgową w Gdańsku zawiadomił miejscowy sąd rodzinny, przed którym jeden ze świadków złożył zeznania informujące o molestowaniu przez księdza kilkunastoletniego Sławomira R. W połowie tygodnia prokuratura wszczęła dochodzenie. Według gazet, to matka chłopca zeznała w prokuraturze, że podejrzewa znanego gdańskiego księdza Henryka J. o molestowanie jej syna. Według źródeł zbliżonych do organów ścigania, nastolatek miał wielokrotnie bywać na plebanii Henryka J. Do wykorzystania go przez duchownego miało dochodzić od 2001 r. Chłopiec dostawał od księdza drobne pieniądze, buty, ubrania. Następnie opuścił się w nauce, sprawiał kłopoty wychowawcze. Jego matka pracowała w parafii księdza J. jako sprzątaczka. Ksiądz J. odniósł się także do sobotniego artykułu "Super Expressu" "Prałacie wytłumacz to", w którym napisano, że w lipcu 2003 r. duchowny przebywał w hotelu Radisson w Szczecinie w luksusowym apartamencie z grupą małoletnich chłopców, w tym ze Sławomirem R. Według gazety, ks. J. oglądał z nimi filmy pornograficzne. W mieście natomiast mieli robić wspólnie zakupy, a ksiądz "z jednym szedł za rączkę, obejmował ich". Dziennik publikuje zdjęcia księdza ze Sławomirem R. z pobytu w Szczecinie. "To bzdury kompletne. Ja pamiętam to przed rokiem, jak odwoziłem młodzież na kursy języka niemieckiego, to była duża grupa i ktoś sobie fotografował, bo ksiądz jest popularny i +muszę mieć z nim zdjęcie+. I dzisiaj to widać. Coś niesamowitego, perfidia wszystko. Prasa, szanujcie się, bo ludzie przestaną kupować gazety" - powiedział ksiądz J. Gdańska prokuratura, powołując się na dobro śledztwa i pokrzywdzonych, nie udziela żadnych informacji na temat toczonego postępowania. Dochodzenie prowadzone jest w sprawie, a nie przeciwko konkretnej osobie. O jego przebiegu na bieżąco informowana jest Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku. O sprawie została też powiadomiona Prokuratura Krajowa. Rzecznik prasowy metropolity gdańskiego ks. Witold Bock, odnosząc się w piątek do doniesień mediów, że w śledztwo prokuratury w sprawie pedofilii może dotyczyć znanego gdańskiego duchownego, powiedział, iż Kościół może komentować tylko oficjalne informacje prokuratury.

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 1 2 3
-6°C Niedziela
noc
-8°C Niedziela
rano
-7°C Niedziela
dzień
-7°C Niedziela
wieczór
wiecej »

Reklama