Matka Zofia

Młoda, bezdzietna, zamożna wdowa mogła bez problemu dobrze się urządzić. Zadbała o innych. Założyła pierwszą w Polsce szkołę dla dziewcząt. Jej beatyfikacja przypomina o znaczeniu wychowania.

Reklama

Żeby w pełni docenić dzieło bł. Zofii Czeskiej, trzeba uwzględnić historyczno-społeczny kontekst jej życia. Jej aktywność przypadła na trudny XVII wiek. Rzeczpospolitą osłabiały kolejne wojny (szwedzkie, tureckie, kozackie, rosyjskie), które trwały łącznie 68 lat. Kraj nawiedzały epidemie czarnej śmierci, które dziesiątkowały ludność, zwłaszcza miast. Złota wolność szlachecka paraliżowała władzę królewską i systematycznie osłabiała państwo. W Kościele wprowadzano reformy soboru trydenckiego. Dążono do wzmocnienia kościelnych struktur osłabionych przez reformację, a zarazem do ożywienia życia religijnego w parafiach. Obawy przed protestantyzmem powodowały nieufność wobec nowatorów. Ale właśnie w tym czasie pojawiało się w Kościele wiele wybitnych postaci, które swoją świętością, wizją i odwagą przyczyniły się do autentycznej katolickiej odnowy. Nową polską błogosławioną możemy dopisać do tej listy.

Obrałam sobie najmniejsze, dzieci i sieroty

Urodziła się w roku 1584 w okolicy Wiślicy, jako córka Mateusza Maciejowskiego i Katarzyny z domu Lubowieckiej. Rodzice należeli do średnio zamożnej szlachty małopolskiej. Mieli pięciu synów i cztery córki. Zofia była trzecim dzieckiem z kolei. W wieku 16 lat wyszła za mąż za Jana Czeskiego, a mając 22 lata, została wdową bez potomstwa. Bez problemu znalazłaby drugiego małżonka. W aktach sądu krakowskiego zachował się zapis sprawy o porwanie Zofii Czeskiej, wracającej po nabożeństwie z kościoła na Skałce, przez niejakiego Gładysza, celem przymuszenia do ożenku. Ona sama wybrała inaczej. Nie miała potomstwa, ale wokół niej nie brakowało zaniedbanych dzieci. Postanowiła swój majątek i życie poświęcić wychowaniu i kształceniu dziewcząt, stać się dla nich matką. Swój cel opisała tak: „Obrałam sobie najmniejsze, dzieci i sieroty, to jest ubogie i opatrzenia niemające panienki, aby z tej najmniejszej cząstki (przy której mię Bóg z łaski i miłosierdzia swego zostawił) miały wychowanie dobre i z młodości ćwiczone były nie tylko w bojaźni Bożej, w uczciwych i chrześcijańskich obyczajach, ale też i w robotach powierzchownych stanowi panieńskiemu przynależących”. W tym samym czasie jezuici z wielkim powodzeniem zakładali w całej Europie kolegia kształcące i wychowujące męską młodzież. W Polsce pierwsze powstało w Braniewie w 1564 r., a do kasaty zakonu w 1773 r. założono ich na naszych ziemiach 66. W tamtych czasach wykształcenie było przywilejem mężczyzn. Wychowaniem dziewcząt zajmowały się ich matki. Panny z bogatszych rodzin mogły mieć prywatnego nauczyciela albo oddawano je na dwory. Jedyną instytucją, która dawała kobietom szansę edukacji, były klasztory, które przyjmowały do siebie na wychowanie. Wszystkie żeńskie zakony miały bardzo ścisłą klauzurę. Zofia Czeska postanowiła stworzyć bardziej otwartą, nowatorską instytucję edukacyjno-wychowawczą, wzorując się na modelu jezuickiego kolegium. Mówi się o niej jako o założycielce sióstr prezentek. Słusznie, ale pierwszym jej dziełem była szkoła, którą nazwała Dom Panieński Ofiarowania Najświętszej Maryi Panny. Zgromadzenie zakonne powstało później. Matka Czeska pragnęła reguły zakonnej bez ścisłej klauzury, akcent miał być położony na działalność wychowawczą. Warto wiedzieć, że idea apostolskiej czy charytatywnej działalności żeńskich klasztorów napotykała w tamtej epoce niezrozumiały z dzisiejszej perspektywy opór władz kościelnych. Po soborze trydenckim dążono do uporządkowania dyscypliny zakonnej. W przypadku żeńskich zakonów akcentowano konieczność ścisłej klauzury. Matka Czeska szła więc w jakimś sensie pod prąd trendów swojej epoki. Z grona matek założycielek wyróżnia ją to, że jej Dom Panieński nie był szkołą przyklasztorną, ale odwrotnie, to jej zgromadzenie było „przy-domowe”, czyli zostało powołane dla zapewnienia trwałości dzieła.

Żywot na wychowaniu strawić

Dom Panieński, zwany także Domem Sierocym, miał siedzibę w Krakowie przy ulicy Szpitalnej 18. Zofia Czeska organizowała go nie bez trudności w latach 1621–1627 z własnych funduszy. Była to pierwsza w Polsce formalnie zorganizowana szkoła żeńska. Obok niej działał internat. Biskup krakowski Marcin Szyszkowski zatwierdził ją 31 maja 1627 r. Decyzję potwierdzili 6 lat później nuncjusz Honorat Visconti oraz król Władysław IV. Protektorem szkoły miał być każdorazowy biskup krakowski, a opiekę duchową sprawowali jezuici z kościoła św. Barbary. Zachował się do dziś bezcenny rękopis pt. „Ustawy albo sposób życia Domu Panieńskiego”. Tekst ten wyszedł spod pióra błogosławionej lub jej sekretarki. Możemy się z niego dowiedzieć, jakie ideały przyświecały domowi Matki Czeskiej. Przyjmowano uczennice w wieku od 7 do 14 lat według trzech kluczy: sieroty i dzieci tak ubogie, że rodzice nie byli w stanie ich utrzymać. Te otrzymywały wszystko bezpłatnie. Drugą grupę stanowiły konwiktorki, czyli córki zamożniejszych rodziców, którzy wnosili pewną opłatę. Najmniej liczna grupa to dziewczyny dochodzące na zajęcia. Uczennice mogły pozostać w domu najdłużej do 16. roku życia. Akcent padał na formację religijną i wychowanie rozumiane jako praktyczne przygotowanie do dorosłego życia w małżeństwie lub w stanie zakonnym. Edukacja obejmowała naukę katechizmu, czytania, pisania i liczenia oraz śpiewu. Uczono także prac „stanowi panieńskiemu przynależących”, czyli szycia, gotowania, prania, haftowania, przędzenia. Uczennice bez względu na pochodzenie były wyznaczane do pracy w kuchni, w refektarzu, przy zmywaniu naczyń, do prania i sprzątania. Co miesiąc zamieniały się tymi zajęciami. Matka Czeska podkreślała konieczność indywidualnej pracy z każdą z dziewcząt. Wiele uwagi w „Ustawach” poświęca się formacji wychowawczyń. Matka nazywa je mistrzyniami. Mają one być „Chrystusowymi pomocnicami”, „Córkami Światłości” oraz matkami. Zadanie wychowawcze traktowane było jak powołanie. Mistrzynie powinny „żywot swój na ćwiczeniu i wychowaniu panienek tu, w tym domu strawić”. Miały kochać i wymagać od swoich wychowanek. Wspólnota życia sprawiała, że wychowywać miał przede wszystkim przykład własnego życia opartego na wierze. Zespół wychowawczy stał się zalążkiem nowego zgromadzenia. Jego patronką została Maryja. Matka Czeska upodobała sobie święto Ofiarowania Maryi. Według tradycji, Matka Jezusa jako mała dziewczynka została przyprowadzona przez rodziców do świątyni jerozolimskiej i tam zaprezentowana, ofiarowana Bogu. W języku łacińskim to wydarzenie opisuje słowo praesentatio, stąd popularna nazwa sióstr – prezentki. Bł. Jan Paweł II jako biskup krakowski często nawiązywał do słowa „prezentacja”, spotykając się z siostrami. W liście na 350-lecie powstania Domu Panieńskiego pisał: „Pomóc każdej młodej duszy przeżyć swoją własną »Prezentację«, pomóc stanąć wobec Boga żywego, który jest miłością, i ukształtować z tej świadomości życie jako odpowiedź na tę miłość – to powołanie, któremu warto poświęcić siebie”.

Przesłanie na nasze czasy

Każda beatyfikacja wiąże się z pytaniem, jak dziś odczytać przesłanie życia i dzieła osoby wynoszonej na ołtarze. Kilka intuicji. Zofia Czeska nie była matką biologicznie, ale stała się duchową matką dla tak wielu. Historia jej życia pokazuje pewną prawidłowość. Aby stworzyć dobre, trwałe dzieło, potrzebne są śmiała wizja odpowiadająca wyzwaniom danego czasu oraz odwaga i konsekwencja we wcielaniu jej w życie. Matka Czeska okazała się kobietą bardzo pragmatyczną. Zadbała o materialne podstawy swojej szkoły, o instytucjonalne zatwierdzenia władz kościelnych i świeckich, opracowała jasne reguły działania. Ten solidny fundament sprawił, że szkoła przetrwała do dziś, mimo różnych przeciwności. Do 1922 r. siostry posiadały tylko jeden dom w Krakowie z 10 zakonnicami nauczycielkami. Dopiero później zgromadzenie zaczęło zakładać kolejne domy i dzieła. Krakowska szkoła przetrwała nawet za socjalizmu, jako jedno z nielicznych katolickich liceów, którym reżim zezwolił działać. W opracowaniach można spotkać określenie „chrześcijańska feministka”. Co prawda współczesne feministki pokroju Magdaleny Środy pojęcie feminizmu skutecznie skompromitowały, niewątpliwie jednak bł. Zofia przysłużyła się w swojej epoce do tego, by kobiety zajęły należne im miejsce w społeczeństwie i Kościele. Bez manifestów, ale pokorną, cierpliwą pracą służyła kobietom. I rzecz może najważniejsza. Beatyfikacja matki Czeskiej przypomina, jak ważne jest wychowanie. Fundamentem była wizja człowieka płynąca z wiary. Traktowała swój zakład jako autentyczną szkołę Chrystusa. Ważne dla niej było kształcenie ducha i charakteru, wpajanie uczennicom mądrości płynącej z wiary. Wiedza była również ważna, ale na drugim miejscu. Matka Czeska świadomie tak właśnie rozkładała akcenty. „Non scholae, sed vitae discimus” – ta łacińska maksyma była jej bliska. „Nie uczymy się dla szkoły, ale dla życia”, dodajmy – zgodnego z powołaniem, a ostatecznie dla życia wiecznego. Dokładnie tego brakuje współczesnej szkole. Za sprawą ogłupiających wymysłów władz oświatowych staje się ona coraz bardziej odhumanizowana. Liczą się dziś punkty, testy, statystyki i stosy bezsensownych papierów. Proces edukacji próbuje się sprowadzić do komputerowego algorytmu. Szkoły staną się wkrótce bezduszną maszynką rządzoną przez technokratów. Jak powiedziała mi ostatnio pewna nauczycielka: „uczymy życiowych analfabetów”. Gubi się relacja mistrz–uczeń, która jest fundamentem pedagogiki. W tym kontekście wychowawcze ideały bł. matki Czeskiej pozostają aktualne. Jej beatyfikacja raz jeszcze zwraca uwagę, że dobre szkoły katolickie są alternatywą dla niewydolnego systemu publicznej oświaty. Oczywiście szkoły te spełnią swoje zadanie, jeśli będą stawiały nie tylko na poziom wykształcenia, ale przede wszystkim na wychowanie zgodne z katolicką wiarą. Kościół w kwestii wychowania i edukacji ma o wiele większe tradycje niż współczesne ministerstwa. Kościół powinien więc robić to, co bł. Zofia Czeska – brać sprawy wychowania we własne ręce, tworząc sieć katolickich szkół. Zofia Czeska określała siebie jako służebnicę Chrystusa wychowującego. Do końca życia stała na czele domu, sama rozwiązywała problemy najtrudniejszych uczennic. Zmarła w opinii świętości 1 kwietnia 1650 r. Została pochowana w kościele Mariackim w Krakowie. Zgromadzenie zakonne prezentek ostatecznie ukształtowało się już po jej śmierci. Droga na ołtarze rozpoczęła się 1 kwietnia 1995 r. w Krakowie. Doczesne szczątki znajdują się aktualnie w bocznej kaplicy przy kościele św. Jana w Krakowie. Siostry prezentki kontynuują działalność dydaktyczno-wychowawczą w Polsce i na Ukrainie. Prowadzą szkoły, internaty, przedszkola, podejmując wszelkiego rodzaju prace wśród dzieci i młodzieży.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    5°C Sobota
    noc
    4°C Sobota
    rano
    5°C Sobota
    dzień
    5°C Sobota
    wieczór
    wiecej »

    Reklama