Granice muszą być jasne

Z Marcinem Kręglem, pedagogiem i psychologiem szkolnym

Reklama

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Dziś jest moda na bezstresowe wychowanie. Co na to pedagog?

Marcin Kręgiel: Nie ma czegoś takiego jak bezstresowe wychowanie. To mit. Ale prawdą jest, że pojawiła się tendencja wychowania, by zapewnić dzieciom dużo swobody.

W wielu krajach nie wolno dziecku nawet zwrócić uwagi, bo hamuje to jego rozwój. Dziecko ma swobodę graniczącą z absurdem. Pan idzie pod prąd i proponuje dyscyplinę i zasady.

Nazywam to jasnymi regułami. I nie idę pod prąd, po prostu inaczej wspieram potrzebę rozwoju. Dzieci, rodzice i nauczyciele, którzy znają reguły i przestrzegają ich, dostrzegą, że do większości sytuacji, które określamy jako trudne, czy to w szkole, czy w domu, w ogóle nie dojdzie.

Ale dzisiaj, gdy dorosły stał się dla dziecka kumplem, łatwiej podważyć jego polecenia, dyskutować z nimi.

Taka demokracja w pieluchach. I prawdą jest, że dziś dzieci mają problemy z obowiązkowością, koncentracją. To owoc czasów, w których żyjemy w ciągłym pośpiechu, rodzice nie poświęcają dziecku tyle uwagi, ile potrzeba, a nauczyciele zarzuceni biurokracją też nie wypełniają swojej roli. Często puszczają nam nerwy w szkole, awantury z nastolatkiem to codzienność w wielu domach. Tylko że jak nakrzyczę, pogrożę, to owszem, dziecko wykona polecenia, ale to rodzi frustrację i – mimo szybkiego efektu – nie utrwalę w nim pożytecznego zachowania…

Ale jak nastolatek rąbnie drzwiami ojcu przed nosem, to trudno zachować spokój.

Trzeba popracować z nim nad takim sposobem wyładowania złości, który nikogo nie zrani. Niech idzie do pokoju, zrywa kartki i je depcze, niech wali w worek bokserski. Jak emocje opadną, przechodzimy do rozmowy. Ale jeśli w rodzinie są jasne reguły, dziecko wie, co je czeka. W relacji z dzieckiem dorastającym, ale i małym, nieświadomie popełniamy szereg błędów. Stąd te emocje. Przetestuję panią. Chce pani, żeby córka posprzątała pokój i odrobiła zadania. Jak jej pani o tym powie?

Proszę, posprzątaj pokój: brudy z szafy do łazienki, na biurku ma być pusto, a potem lekcje. Potem sprawdzę. Jak będziesz miała problem, zgłoś się.

Wydała jej pani kilka poleceń naraz. Po dwóch godzinach córka będzie dalej w rozsypce, a pani puszczą nerwy. Czy tak? Kardynalna zasada brzmi: by uniknąć awantur – dawać dziecku tylko jedno polecenie! Czyli: Iwona, pościel łóżko. Wracam za 15 minut, żeby sprawdzić. Wraca pani: ładnie pościeliłaś łóżko, czy możesz jeszcze posprzątać w szafie itd. I uwaga, jeśli chodzi o zadania domowe – stosujmy tzw. zasadę babci: przyjemność po nauce będzie nagrodą, w odwrotnej kolejności dziecko odbierze naukę jako karę. Ważne też, żeby nie mówić do dziecka z kuchni, gdy ono jest w swoim pokoju i gra na PSP, bo nic nie usłyszy. Potrzebny jest kontakt wzrokowy. Można też – jeśli mamy dziecko z ADHD – poprosić o powtórzenie polecenia. Nie będziemy musieli powtarzać go pięć razy. Najlepiej zrobić listę oczekiwań i zadań z dzieckiem. Wywiesić ją na lodówce i odhaczać. I dziecko, i my mamy kontrolę nad tym, co się dzieje. I wreszcie dobrze jest się zastanowić, czy na pewno chcemy, żeby dziecko zabierało się za sprzątanie szafy np. pół godziny przed wizytą znajomych, albo czy ma zmywać, skoro musimy wyjść do dentysty. Może lepiej wtedy odpuścić.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    7°C Sobota
    rano
    10°C Sobota
    dzień
    11°C Sobota
    wieczór
    9°C Niedziela
    noc
    wiecej »

    Reklama