Szukam ciszy

Malarstwo ma nadać życiu koloryt. – mówi Witold Pałka. Jeden z największych współczesnych polskich malarzy obchodzi 60 lat twórczości.

Reklama

I proszę, sześćdziesiątka pękła!– wita nas Witold Pałka. – Twórczości! W oczach śląskiego artysty odbija się światło i, mimo 85 lat, pełnia życia. Malarza zastajemy w łóżku, z konieczności zatrzymanego chorobą. Na ścianie, tuż nad artystą, jedna z jego nielicznych akwareli: „Plac św. Marka w Wenecji” z 1986 r. Pusty, zastygły w oczekiwaniu na tłumy przewalających się tu każdego dnia turystów. Jakby łapczywie upajał się ciszą. – Cisza. Odrzucam dziś to, co tworzy niepokój – mówi malarz.

Pałka pędzlem uwiecznia na płótnie życie krakowskiej bohemy, kawiarnie, sale koncertowe, parki, ale też na polichromiach – sacrum. Z podróży do Miasta Westchnień powstało kilka pejzaży. Artysta rzuca okiem na dzieło. – Akwarela to sporo pracy. Tu nie ma mowy o szkicu. Trzeba mieć gotową koncepcję, być zdecydowanym. Olej mogę długo poprawiać, akwarelę nie, bo przemęczy się papier, kolor, a ja chodzę rozdrażniony, bo coś nie wychodzi – dodaje.

– Lubię akwarele, ale nie gdy ty nad nimi pracujesz – przerywa żona artysty. – Wtedy dom jest postawiony do góry nogami. Na podłodze i stole leżą mokre kartki – dopowiada. Pani Irena: zadbana, makijaż. – I zupełnie jak na jednym z dwóch portretów, na których uwiecznił ją małżonek – ciągle ten sam czarujący uśmiech. – Irenka jest moim wsparciem – dodaje artysta. Oboje śmieją się, kiedy wspominam historię Paula Gauguina i jego małżonki, która z przerażeniem przyglądała się rosnącej pasji męża. – Pani Gauguinowa wyszła za urzędnika, który potem chwycił za pędzel.– przerywa pani Pałkowa. – Ja wiedziałam, że wychodzę za malarza, że dom będzie na mojej głowie. Ale od początku jestem zakochana w twórczości Witolda.

Pałkowie wychowali klan artystów: córka Barbara jest malarką, syn Mariusz para się grafiką, podobnie młodsza wnuczka Olga i prawnuki Maciej i Witek. – Jestem prezesem instytucji po pędzlu – śmieje się pan Witold.

Pani Irena nakłada nam kipiącą od soczystych jabłek z cynamonem szarlotkę i częstuje mocną filiżanką herbaty. Przy jej aromacie szykujemy się do podróży w czasie i przestrzeni. Do wędrówki w świat kolorytu i wyrazistych emocji utrwalonych pędzlem jednego z najwybitniejszych polskich, śląskich, współczesnych artystów.

Ty jesteś jak Caravaggio!

Początek lat 30. Witek Pałka ma 10 lat. Wystawia swój pierwszy obraz. – To była wystawa szkolna – wspomina. – Miałem niesamowite wizje. Wykonałem akwarelę przedstawiającą zaślubiny Polski z Bałtykiem gen. Józefa Hallera. Mój Haller salutował lewą ręką. Profesor pyta, dlaczego. Jak to? – zdziwiłem się – przecież prawa zasłaniałaby mu twarz! – śmieje się artysta.

Jako dziecko przyszły malarz godzinami wpatruje się w dzieła innych mistrzów. – Miałem swoją kolekcję pocztówek ze słynnymi reprodukcjami. To był taki mój skarbczyk – mówi. – Pewnego dnia znalazłem w domu jedną z gazet, jakie tata kupował w podróży – mówi. – Było tam ogłoszenie o naborze do pierwszej w Polsce szkoły plastycznej w Krakowie. Może to i przypadek był. Ale zdałem! – wspomina skromnie.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    6°C Niedziela
    wieczór
    4°C Poniedziałek
    noc
    4°C Poniedziałek
    rano
    3°C Poniedziałek
    dzień
    wiecej »

    Reklama