Centrum by się chciało

Choćby nie wiem, jak starali się fachowcy od marketingu, życia rodzinnego w sklepie nie da się zbudować.

Reklama

Przemysław Jedlecki na łamach katowickiej „Gazety Wyborczej” cieszy się, że nowo powstająca Galeria Katowicka nie będzie już promowana jako nowe centrum Katowic. Trudno mi się do tej radości nie przyłączyć, choć moje motywacje są nieco inne.

To prawda, że śmiechu warta jest sytuacja, kiedy serce miasta ma bić w wielkim, eleganckim, ale jednak... sklepie.

„Miastu ogrodów” jakby faktycznie brakowało pomysłów na zagospodarowanie przestrzeni dla mieszkańców, w której mogliby się spotykać czy spędzać czas.

Nie dziwię się, że ekipie odpowiedzialnej za promocję nowo powstającej galerii zależy na wypromowaniu jej, toteż chcieli wygenerować modę na własny produkt. Obawiam się, że to będzie jednak kłopotliwe z co najmniej dwóch powodów: pierwszy jest taki, że jeden sklep-gigant już w Katowicach mamy. Powstał w miejscu dawnej kopalni "Eminencja" przy ulicy Chorzowskiej. Udało się ściągnąć tu tłumy ludzi, co widać po wiecznie zatłoczonym gigantycznym parkingu. Ta sztuczka – jak słusznie twierdzi Przemysław Jedlecki – raz się udała. Właśnie dlatego będzie ciężko ją powtórzyć. To jest trochę tak, jakby ktoś chciał naśladować iluzjonistę, którego triki już zostały rozszyfrowane.

Drugi powód jest taki, że wycieczki do sklepu są, mimo wszystko, dość miałkim pomysłem na spędzenie wolnej niedzieli. Kościół – szczególnie nasz, śląski – przypomina o tym przy wielu okazjach. Byłoby fajnie jednak posłuchać tych podpowiedzi i nauczyć się na nowo spędzania czasu w gronie najbliższych.

Jeśli martwimy się tym, że dziś serca miast biją w wielkopowierzchniowych sklepach, to trudno jednak obarczać winą za to tylko ich managerów czy władze miejskie. Sklep nie musi być ustawowo zamknięty na cztery spusty, by moja noga nie przekraczała jego progu w dni świąteczne, a w dni powszednie bym ruszał do niego tylko na zakupy. Nie muszę tam tracić całych godzin, choć oczywiście czasem i tak bywa.

Szczerze nie rozumiem tego fenomenu sklepowych wycieczek. Fajniej przecież wybrać się do lasu za miasto czy na spacer do parku, na rower, rolki czy co tam jeszcze. A jeśli leje, jak teraz, to można przecież posiedzieć z rodziną i choćby w coś pograć. Znaleźć czas dla bliskich – to przecież jeden z ważniejszych elementów wspólnego świętowania.

Żeby w ciekawy sposób spędzić czas, trzeba wykazać się choćby minimum inwencji. I wielu rodzinom się to udaje. Kto nie wierzy, niech wybierze się w pogodne popołudnie do katowickiej Doliny Trzech Stawów albo do parku Śląskiego, który w czerwcu będzie obchodził swoje urodziny. Dla wielu rodzin centrum miasta, na szczęście, nie jest żaden sklep. Mam nadzieję, że nigdy nie będzie. Zmiana strategii promocyjnej Galerii Katowickiej też tego może dowodzić.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

  • Gosik777
    05.06.2013 14:04
    "jeden sklep-gigant już w Katowicach mamy"
    A w Poznaniu mamy chyba z 10 sklepów-gigantów i buduje się kolejne, nie wiedzieć po co...
  • M.R.
    05.06.2013 18:19
    Mam pytanie do Autora o jaki modle spędzania niedzieli mu chodzi? Jedno pokolenie wstecz Kościoły w Szwajcarii, Austrii były pełne. Prawie tak pełne jak w Polsce. W tej chwili są puste. W Szwajcarii trzeba się nieźle napocić, by w niedzielę z samego rana znaleźć czynny Kościół w którym odprawiana jest Msza Św., nawet w Kościele katedralnym, dla powiedzmy 5 osób w wieku 70+, przez księdza z Afryki, w asyście ministrantki (kobietom lat się nie liczy, więc powiedzmy, że jej wiek nie odbiega od reszty otoczenia), która dzwoni dzwonkami, uruchamia magnetofon z muzyką, zbiera na tackę i rozdaje Komunię. Jeśli się nie załapiesz na Mszę przed godziną 9-ta rano, to już się nie załapiesz wcale. Ani w katedrze, ani w wymarłym klasztorze. Natomiast od samego rana, na wszystkich trasach wycieczkowych, tak w górach jak i w innych atrakcjach turystycznych pełno jest ludzi starych i młodych, samotnych i rodzin z dziećmi, wszyscy oni do nocy spędzają czas w sposób aktywny na świeżym powietrzu. Tyle, że w Kościele ich nie uświadczysz. Centra handlowe są zamknięte, lub czynne krótko, powiedzmy do 14-tej, ale to niczego nie zmienia w rzeczywistości spędzania wolnego czasu w dzień Pański. Pytani o to tubylcy, odpowiadają, że modlić się mogą wszędzie, np. w lesie. W zamykanych kościołach, coraz częściej utrzymywanych przez państwo, coraz częściej odbywają się rozmaite imprezy kulturalne, integracyjne, albo po prostu budynki są sprzedawane. Nie wystarczy zamknąć sklep, by ludzie przyszli w niedzielę do Kościoła. Niestety.
  • kazek178
    05.06.2013 22:46
    A ja to nie lubię, jak ktoś wie lepiej co ja mam robić. Też wolę wycieczkę np. do lasu niż do galerii, ale nie chcę, żeby mi zabraniano i dyktowano, jakbym swojego rozumu nie miał. Rozumiem perswazję (czy tzw. nauczanie), ale formalnych zakazów nie znoszę.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    7°C Piątek
    noc
    5°C Piątek
    rano
    10°C Piątek
    dzień
    11°C Piątek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama