Indie: Fanatycy hinduscy zaatakowali grupę chrześcijan

Grupa fanatyków hinduskich zaatakowała, a następnie uprowadziła na jeden dzień pięcioro chrześcijan w wiosce Nadia w środkowoindyjskim stanie Madhia Pradeś.

Dwie kobiety zostały zgwałcone, a trzej mężczyźni - odnieśli ciężkie rany. Ponadto pobito jeszcze jednego mężczyznę tylko za to, że jest chrześcijaninem. O zdarzeniach, do których doszło 28 maja, poinformowała 1 czerwca włoska agencja misyjna AsiaNews. Według wstępnych ustaleń, wszyscy napastnicy pochodzili z tej samej miejscowości, a zidentyfikowały ich poszkodowane kobiety: Baishi Pokharia i Rekha Gyarshiya. Nazajutrz po całym zdarzeniu miejscowi przywódcy Bharatiya Janata Party (BJP) - największego w Indiach ugrupowania politycznego, o nastawieniu jawnie nacjonalistyczno-fundamentalistycznym - w rejonowym urzędzie bezpieczeństwa publicznego oskarżyli o rzekome "masowe nawrócenia na chrześcijaństwo" misjonarzy, którzy przybyli tam z sąsiedniego stanu Maharasztra. Chociaż skarżący nie podali nazwiska żadnego zakonnika, jako "dowody" przytoczyli imiona pięciu chrześcijan zaatakowanych i porwanych poprzedniego dnia. Gdy ci ostatni odzyskali wolność i zgłosili się na policję w mieście Bhagwanpura, aby złożyć skargę na swych prześladowców, miejscowy szef, inspektor Thakur aresztował ich. Dopiero po kilkakrotnych interwencjach członkini stanowej komisji ds. mniejszości Indiry Iyengar zgodził się rozpocząć śledztwo w sprawie napaści. "Potępiamy akty przejawy przemocy wobec kobiet z Nadii, ale jeszcze bardziej naganne jest zachowanie inspektora Thakura, który odmówił wszczęcia dochodzenia w sprawie tego odrażającego czynu" - powiedział AsiaNews ks. Babu Joseph, rzecznik Konferencji Biskupów Katolickich Indii. Za "bardzo dziwny i sprzeczny z logiką" uznał fakt, że "osoby muszą płacić, aby wyznawać swoją wiarę, a instytucje, które winny stać na straży prawa, są niemymi świadkami takich nieludzkich czynów popełnianych przez kilku najemników". Rzecznik zażądał od rządu podjęcia natychmiastowych działań w celu schwytania winnych, "aby w ten sposób utrzymać prawo i porządek na tym obszarze i sprawić, że przestrzegający prawa obywatele będą mogli żyć bez strachu i niepokoju". Przewodniczący Ogólnoindyjskiego Związku Katolickiego - największego stowarzyszenia katolików świeckich w tym kraju - John Dayal powiedział AsiaNews, że "w tym odrażającym zdarzeniu można dostrzec zarówno przejaw nietolerancji religijnej ze strony fundamentalistów-nacjonalistów, jak i atak na najsłabszą część naszego społeczeństwa, jaką są kobiety". Przypomniał, że według oficjalnych danych, w Indiach średnio "co 30 minut jedna kobieta zostaje zgwałcona, a co 75 minut jedna ginie, zwykle spalona, gdyż nie ma wystarczająco dużej sumy, aby wyjść za mąż". Według Krajowego Urzędu Zbrodni przeciw Bezpieczeństwu Publicznemu, wzrasta też liczba aktów przemocy wobec dzieci, które to czyny stanowią dziś jedną czwartą przestępstw w ciągu roku, a liczba zabójstw dziewczynek zwiększyła się w ub. roku o połowę - dodał Dayal. Podkreślił następnie, że najmniej bezpiecznym miejscem dla kobiet jest jego miasto - Delhi, w którym popełnia się jednej trzeciej gwałtów w skali Indii. Sporą część ofiar stanowią chrześcijanki, w większości z plemion ze stanów Dźharkhand, Orisa i Chattisgarh, które pracują w stolicy jako służące, ale - zdaniem Dayala - czyny te na ogół nie mają podłoża religijnego. Indyjski działacz katolicki zaznaczył, że BJP stara się wprowadzać w stanach, w których rządzi, ustawodawstwo własne, równoległe do obowiązującego ogólnokrajowego, nie przestrzegające wolności religijnej. Zwrócił uwagę, że "porządek publiczny należy do kompetencji rządów stanowych, a władze centralne mogą interweniować jedynie w razie aktów przemocy na skalę masową".

«« | « | 1 | » | »»
Pobieranie...

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
20°C Niedziela
wieczór
17°C Poniedziałek
noc
12°C Poniedziałek
rano
19°C Poniedziałek
dzień
wiecej »