Nie było kul gładkich

Rzecz o artyście z Bożej łaski, który jednym słowem zabił księdza – tak mógłby streścić tę opowieść przeciętny tabloid. I takie postawienie sprawy nie byłoby dalekie od prawdy.

Reklama

Dziś w tym miejscu pierwsza z wakacyjnych przechadzek po naszej diecezji. Ta ma charakter historyczno-literacki.

Orłów

W Schönanger, czyli dzisiejszym Orłowie koło Mielca, wsi założonej przez kolonistów niemieckich przyszedł na świat w 1856 roku Franciszek Kahl, który w 1880 został wyświęcony w Tarnowie na księdza. Był wikariuszem w Skrzyszowie i przy tarnowskiej katedrze. Potem kapelanem bp. Ignacego Łobosa i wicerektorem seminarium w Tarnowie. W 1893 roku został proboszczem w Gręboszowie na Powiślu Dąbrowskim.

Biecz

Roku Pańskiego 1889 roku Stanisław Wyspiański przybył do miasta (do 1992 roku było w granicach administracyjnych diecezji tarnowskiej) i robił szkice do polichromii kościoła parafialnego. Poznał też miejscowe legendy, bajki i gadki. 70 lat temu Witoldowi Fuskowi, aptekarzowi z Biecza, jedną z nich opowiedziała niejaka Lignarówna, „krzok z krzoka” (jak pisze Fusek), która miała już 90 lat. Było ponoć raz w Bieczu, że ksiądz miał z gospodynią dwoje dzieci. Aby dostąpić zbawienia, kobieta z dziećmi wskakuje do pieca, a ksiądz widzi po powrocie trzy białe synogarlice. Był ponoć w Bieczu nawet obraz Matki Bożej z trzema synogarlicami u stóp. Fusek szukał z prof. Stasiakiem tego dzieła, ale nie znalazł. „Może ta legenda nie jest całkiem biecka, może do innych stron się odnosi, a może ją do obrazu dorobiono?” – zastanawiał się W. Fusek w szkicu z „Myśli Narodowej” z roku 1938.

Kraków

Wyspiański, że wyobraźnię artystyczną miał nieograniczoną, widzi w tym materiał na dramat nie byle jaki. Pisze „Klątwę”. Historia jest o tym, jak ksiądz ma dwoje dzieci z dziewką. Wieś cierpi z powodu suszy niezwykłej. Wszyscy uważają, że to kara za niemoralność księdza. Pustelnik radzi rozpalić stos i złożyć ofiarę z płodów rolnych. Widząc ogień, nieszczęsna matka – zachęcona m.in. przez księdza – wrzuca dzieci do ognia, a sama ginie ukamienowana przez ludzi na schodach plebanii. Zaczyna padać deszcz. Dramat drukuje Wyspiański w odcinkach w „Życiu” w 1899 roku. Pierwsze książkowe wydanie ukazuje się drukiem w 1901 roku. Tam, na stronie tytułowej, Wyspiański dopisał: „rzecz dzieje się we wsi Gręboszowie pod Tarnowem”.

Żabno

– Wyspiański pierwszy raz w Żabnie, według archiwów, pojawił się w sierpniu 1898 roku – mówi prof. Franciszek Ziejka, literaturoznawca. Stąd, konkretnie z Konar, wziął sobie żonę, Teofilę Teodorę Pytko, która była służącą w Krakowie u ciotki Wyspiańskiego – Stankiewiczowej. Był także w Gręboszowie. W 1901 roku przyjechał już jako autor słynnego „Wesela”. Przy którymś z pobytów spotkał się z artystą Jakub Bojko, działacz ludowy z Gręboszowa, który już od 1894 roku walczył z ks. Franciszkiem Kahlem na łamach „Przyjaciela Ludu”. – Pismo było otwarcie antyklerykalne i antykościelne. Władze ówczesne kościelne rzuciły ekskomunikę i zabraniały czytać tego pisma. Ks. Kahl, wierny zarządzeniom kościelnym, otwarcie z ambony o tym mówił – informuje ks. dr Ryszard Banach, pochodzący spod Gręboszowa historyk Kościoła. Bojko, walcząc z klerem, robił co mógł. Oskarżał Kahla o chęć germanizacji, chciwość i romanse z kobietami, bicie parafian i gwałtowność usposobienia. – Z szeregu zarzutów może ten ostatni był prawdziwy, bo choć nikogo nie bił, to rzeczywiście był porywczy. Wszystkie inne zarzuty zostały później obalone przez kościelne śledztwo – dodaje ks. Banach. Bojko nie troszczył się zbytnio o zgodność z prawdą. Nakłonił Cecylię Nowakównę, płacąc jej niemałe pieniądze, aby zeznała, że ojcem jej nieślubnych dzieci jest ks. Kahl. Udało się także Bojce sprzedać sfingowaną „historię” gręboszowskiego księdza Wyspiańskiemu. „Palikot czy Urban mogliby się przy Bojce kompleksów nabawić” – pisze Bogdan Staszek w tekście poświęconym m.in. wsi Gręboszów, ojczyźnie ks. Banacha.

Gręboszów

Czy to był cios dla wsi? – W 1901 roku mało kto umiał pisać i czytać, a jeśli już, to na pewno nie sięgali po literaturę. Nikt nie wiedział, co zrobił Wyspiański – przyznaje ks. Banach. Szybko się dowiedzieli. W 1902 roku pojawił się w parafii z wizytacją nowy biskup tarnowski bp Leon Wałęga. Dwa lata później Bojko złożył biskupowi oficjalną skargę na księdza Kahla. Pasterz Kościoła tarnowskiego, dla świętego spokoju, zarządził kościelne śledztwo. Prowadził je ks. Antoni Wilczkiewicz. „Śledztwo przeprowadzone przez dziekana dąbrowskiego oczyściło z zarzutów ks. Kahla” – przypomina Leszek Midura w opublikowanym 10 lat temu artykule w „Nadwisłoczu”. Ale śledztwo było. – I ono właśnie spowodowało poruszenie w parafii. „Skoro władza kościelna interesuje się sprawą, to pewnie coś prawdy w tym wszystkim, co mówił Bojko, być musiało” – myśleli ludzie – komentuje ks. dr Banach. „Ks. Franciszek poczuł się całą sprawą bardzo urażony i prześladowany. Nie czuł się w żaden sposób winny, oczekiwał wsparcia, a nie śledztwa” – dodaje Midura.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    11°C Sobota
    rano
    16°C Sobota
    dzień
    16°C Sobota
    wieczór
    12°C Niedziela
    noc
    wiecej »

    Reklama