Perła krajobrazu

Światowe dziedzictwo. W czerwcu w Phnom Penh w Kambodży zapadła decyzja o wpisaniu na prestiżową listę 16 cerkwi w Polsce i na Ukrainie. Wśród polskich świątyń są trzy, które odwiedzimy w tegoroczne wakacje.

Reklama

Znajdują się na terenie diecezji i są pod opieką Kościoła rzymskokatolickiego. Wcześniej należały do grekokatolickich Łemków, jednak po niesławnej akcji „Wisła” ich kustosze musieli opuścić ojcowiznę. Bez opiekunów pozostało wówczas, w 1946 roku, kilkaset cerkwi na południu i wschodzie Polski. – Na Rzeszowszczyźnie było ich 650, a zostało tylko 300. Zostawiono je czasowi albo zamieniano na magazyny. Bywało, że ludzie ikonami utwardzali sobie drogi… W diecezji tarnowskiej Kościół szybko przejął opustoszałe świątynie, erygując przy nich nowe parafie, do których sprowadzali się Polacy. Dzięki temu dawne cerkwie ocalały – opowiada ks. Bogusław Zawiślak, emerytowany proboszcz w Powroźniku, znawca tutejszej świątyni.

Na górskich półkach

Z drogi Krynica–Muszyna nie widać cerkwi w Powroźniku. Jest ukryta w kokonie otaczających ją wiekowych lip, otoczona kamiennym murkiem…

– Te cerkiewki są piękne w krajobrazie. Harasymowiczowi kojarzyły się z zabytkami na półkach. Mówił, że każdej wiosny opuszcza Kraków i jego 60 kościołów i udaje się tam, gdzie cerkiewki, jak zabytki na górskich półkach stoją. To jest prawda. Jak przyszedłem do Powroźnika w 1969 roku, cerkiew była w tak złym stanie, że jakby jej nie remontować, to do dzisiaj by się rozleciała. Ludzi tu wtedy było 800, była bieda. Nie dawano zezwoleń na remonty, zwłaszcza tym, którzy nie chcieli iść na współpracę z władzą. Nie przejmowano się tymi kościołami, które miały iść do likwidacji. Tu nikt na to grosza nie dał, trzeba było własnymi środkami, a jeszcze przeszkadzano, bo nie dawano zezwoleń. Tu miała być monokultura, żadne jakieś cerkwie, żadna ruska przeszłość – mówi ks. Zawiślak. Jego zasługą i parafian jest jednak to, że cerkiew w Powroźniku ocalała. Wśród trzech świątyń wpisanych na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO jest najstarsza, bo z 1604 roku. Cała z drewna, bez gwoździ, z prezbiterium, nawą i babińcem przykrytymi gontem, z trzema cebulkowymi wieżyczkami. W środku ciemność, bo cerkiew nie ma polichromii, widać za to ciemne drewno, na którego tle błyszczą ikony.

Kapliczka sykstyńska

Po modlitwie, bo cerkiew to miejsce święte, gdzie sprawowana jest liturgia, należy pójść do zakrystii po lewej stronie prezbiterium, a tam… szaleństwo obrazów, barw, jak w Kaplicy Sykstyńskiej. Wszystkie ściany, łącznie z sufitem, są pokryte polichromią z 1607 roku. Malowideł nie ma jedynie za szafami, z których jedna ma ponad 400 lat i stoi na tym samym miejscu. – Raz chciała ją zabrać jedna Francuzka, że taka piękna – śmieje się ks. Zawiślak. Zakrystia była pierwotnie jedyną kaplicą w Powroźniku, zamiast ikonostasu rolę „Biblii ubogich” pełniła polichromia. Na suficie Chrystus Pantokrator z atrybutami Starowiecznego, czyli Boga Ojca. Wokół aniołowie, gwiazdy i ciała niebieskie. Przed widzem Ukrzyżowany, z stojącymi obok Maryją i Janem, poniżej zaś scena opłakiwania i złożenia do grobu. – Ciekawa i unikatowa jest scena powierzenia Dekalogu Mojżeszowi na górze Synaj przez Boga Ojca. Warto przyjrzeć się też obrazowi wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy. Chrystus w stroju łemkowskim jedzie na osiłku, witają Go maleńcy Żydzi w czarnych jarmułkach, a świątynia jerozolimska przypomina polskie zamki – wyjaśnia ks. Zawiślak. Całość polichromii to po prostu katechizm, gdzie prawdy wiary zaklęto w barwach i konturach.

Litania ikon

Wychodząc z zakrystii, trzeba zauważyć, że ikonostas został cofnięty poza ołtarz, prawie przylega do ściany prezbiterium. – Tu jest wyjątkowo bogate wyposażenie cerkwi, które nie jest przypadkowe albo wzięte z innych świątyń. Wszystko tu jest z tego kościoła, począwszy od jego początków. Mamy więc ikony z wieków XVII, XVIII i XIX. Patrząc na nie, możemy powiedzieć, jak ta sztuka się tu rozwijała. Nie wiemy, gdzie powstała. Z pewnością na Podkarpaciu, choć o kilku obrazach wiemy, kto jest ich autorem i kiedy powstały. Na jednych ikonach malarstwo jest linearno-płaskie, na innych barokowe z nieśmiałym jeszcze światłocieniem, wreszcie są ikony, które tchną szlachetnością wykonania na modłę najlepszego malarstwa włoskiego – opisuje ks. Zawiślak. Na ikonach Chrystus, Maryja i święci, a wśród nich patron cerkwi, św. Jakub Apostoł, brat Pański. – Kiedyś jeden ze studentów zapytał mnie, czy cerkiew w Powroźniku była kalwarią łemkowską. Z pewnością nie, ale sanktuarium tak. Ludzie pielgrzymowali tu ze względu na patrona świątyni. W 1642 roku bp Atanazy Krupecki z Przemyśla wydał dekret ustanawiający odpust zupełny dla wszystkich, którzy tu będą pielgrzymować w środę po Wielkanocy. Sprawiono tu wtedy nowy ikonostas, żeby cerkiew nabrała uroczystego wyglądu. A św. Jakub działa do dziś! Jak tu było włamanie do kościoła, to za dwie godziny złodzieje ikon byli ujęci. Policji podsunął myśli odpowiednie… – opowiada ks. Zawiślak.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    4°C Poniedziałek
    rano
    8°C Poniedziałek
    dzień
    10°C Poniedziałek
    wieczór
    11°C Wtorek
    noc
    wiecej »

    Reklama