Abp Paetz nie rezygnuje z odzyskania reputacji

Pięć lat po ujawnieniu skandalu na tle seksualnym abp Paetz nie rezygnuje z odzyskania pozycji w Kościele. Przestał pokazywać się publicznie, ale pojawia się u papieża - donosi Rzeczpospolita.

Reklama

Informacja o wizycie abp. Juliusza Paetza w Watykanie wywołała wśród poznańskich duchownych wiele komentarzy - twierdzi Rz. W środę obchodzący 2 lutego 72. urodziny abp Paetz na zakończenie audiencji generalnej w Auli Pawła VI podszedł do Benedykta XVI. Dłuższą chwilę z nim rozmawiał. Odchodząc, przyklęknął i ucałował papieski pierścień. Poznańscy duchowni twierdzą, że hierarcha próbuje wykorzystać dawne kontakty w Watykanie (gdzie spędził ponad 20 lat) dla podreperowania reputacji. Zna też osobiście Benedykta XVI z czasów, kiedy papież był jeszcze kardynałem i przewodniczył watykańskiej Kongregacji Nauki Wiary. - Może pokazując się tu i ówdzie, chce się jakoś wybielić - zastanawiają się duchowni w Poznaniu. - Zatracił chyba barierę wstydu. Żaden z rozmówców Rzeczpospolitej nie chce ujawniać nazwiska, bo wśród duchownych arcybiskup senior wciąż ma popleczników, którzy nie przyjmują do wiadomości, że molestował seksualnie podległych sobie kleryków i księży. W lutym 2002 r. napisała o tym Rzeczpospolita. Miesiąc później oskarżenia o molestowanie stały się przyczyną ustąpienia abp. Paetza. Wizyta abp. Paetza nie jest, oczywiście, pierwszą tego typu w Watykanie w ciągu czterech lat. Ale tym razem - jak spekuluje część duchownych - może się wiązać z niejasną sytuacją wokół ks. prof. Tomasza Węcławskiego. Ten znany poznański teolog był mocno zaangażowany w wyjaśnienie sprawy molestowania kleryków przez abp. Paetza - za co zresztą spotkało go w Kościele wiele nieprzyjemności. Niedawno ks. Węcławski, wykładowca na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, utworzył Pracownię Pytań Granicznych. W środowisku księży rozeszła się wiadomość, że zamierza wystąpić ze stanu duchownego. On sam był oburzony tymi pogłoskami, choć temu nie zaprzeczył. - Być może abp Paetz przedstawiając w Watykanie w złym świetle ks. Węcławskiego, sam chce się zrehabilitować - twierdzą wielkopolscy księża. W Wielkopolsce nie jest tajemnicą, że obecność abp. Paetza w Poznaniu bardzo ciąży obecnemu metropolicie abp. Stanisławowi Gądeckiemu. Watykan w 2002 r. zakazał abp. Paetzowi przewodniczenia kościelnym uroczystościom, ale zezwolił na udział w nabożeństwach i procesjach. Emerytowany arcybiskup często z tego prawa korzystał, uczestnicząc w ważnych diecezjalnych uroczystościach. Brał też udział w centralnej procesji Bożego Ciała. Jego publiczne pojawianie się powodowało za każdym razem oburzenie części wiernych i duchowieństwa. Niesmak wielu środowisk wywołało także to, że w ubiegłym roku współkoncelebrował mszę świętą w intencji poznańskiego Czerwca 1956 roku. W maju zeszłego roku manifestacyjnie żegnał się na krakowskim lotnisku z kończącym pielgrzymkę w Polsce papieżem Benedyktem XVI. To wszystko irytuje abp. Gądeckiego. Podczas listopadowych konferencji rejonowych dla księży przypomniał swoim podwładnym dekret Watykanu o zakazie sprawowania przez abp. Paetza funkcji biskupiej. Stanowcza reakcja ordynariusza najwyraźniej poskutkowała, bo proboszczowie przestali zapraszać byłego metropolitę do parafii. Arcybiskupa nie było też widać, tak jak w poprzednich latach, w poznańskiej katedrze w Boże Narodzenie ani w czasie innych ważnych uroczystości.

«« | « | 1 | » | »»

Zobacz

Pobieranie...

Reklama

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
9°C Piątek
wieczór
6°C Sobota
noc
4°C Sobota
rano
8°C Sobota
dzień
wiecej »

Reklama