Papież wam ufa

W Rio zdarzył się cud. Na oczach milionów ludzi całego świata ziarno, które początkowo było tak małe, że trudno było je dostrzec, nagle urosło, stając się wielkim drzewem.

Reklama

Kiedy przed Mszą św. rozpoczynającą Światowe Dni Młodzieży wymieniano państwa uczestniczące w spotkaniu, podziwialiśmy entuzjazm Brazylijczyków, Argentyńczyków czy mieszkańców Chile, gdy głośnymi okrzykami, śpiewem i tańcem zaznaczali swoją obecność na Copacabanie. Wywołano Polskę, a na plaży dało się słyszeć jedynie nieśmiałe głosy małych grup. Cóż – dwa tysiące ludzi wśród kilku milionów jest jak mała kropla w oceanie – pomyśleliśmy wówczas, patrząc na fale Atlantyku rozbijające się przy plaży. I ani przez moment nie przyszło nam wówczas na myśl, że przyjdzie chwila, kiedy cały ocean zwróci uwagę na tę jedną kroplę. Długo nie trzeba było czekać. Gdy papież Franciszek na zakończenie Mszy św. w ostanim dniu ŚDM ogłosił, że na następne spotkanie umawia się z młodymi całego świata w Krakowie, uwaga wszystkich skupiła się na ludziach wymachujących biało-czerwonymi flagami.

Wiara silniejsza od deszczu

Bez względu na to, skąd przybyli do Rio, gdy padało pytanie o cel uczestnictwa w Światowych Dniach Młodzieży, odpowiadali: „By umocnić wiarę”. – Tutaj czuję, że nie jestem osamotniona, bo widzę mnóstwo ludzi młodych, którzy wierzą w Jezusa tak samo jak ja.

To naprawdę daje siłę – mówiła Bernadeta z Rzeszowa. W podobnym duchu wypowiadały się: młoda Niemka Melanie, mieszkająca w Berlinie, która nie kryła, że chce jak najdłużej cieszyć się chwilą, gdy widzi tylu katolików, tłumacząc, że ten widok nie jest powszechny w jej kraju, oraz siostra zakonna z Iraku. – Trudno nie odczuć mocy Chrystusowego Kościoła, uniwersalnego, do którego należy nie tylko nasza niewielka grupa, ale miliony ludzi na całym świecie – wyznała s. Helen, dodając, że dla niej i jej rodaków to poczucie jest szczególnie ważne, gdyż nie jest łatwo być chrześcijaninem w ich kraju. – Był czas, kiedy doświadczaliśmy wielu ataków ze strony muzułmanów. Dziś jest spokojnie, ale trudno się żyje, gdy nie wiadomo, co zdarzy się jutro. Z tego powodu wielu wyznawców Jezusa opuściło Irak. Potrzebujemy takich spotkań jak powietrza, bo one przekonują, że jesteśmy cząstką Kościoła, który ogarnia cały świat – spuentowała Irakijka. Papież Franciszek szybko odczytał potrzeby młodych. Już w czasie pierwszego spotkania zauważył, że chociaż są oddaleni od siebie w sensie geograficznym, kulturowym czy egzystencjalnym, to jednak w tych dniach są razem, aby dzielić się wiarą i radością bycia z Chrystusem. Chwalił ich entuzjazm oraz doceniał, że chcą uczestniczyć w spotkaniach modlitewnych, pomimo niesprzyjającej pogody. – Wiara jest silniejsza od zimna i deszczu – mówił z uśmiechem, mimo iż właśnie deszcz pokrzyżował plany organizatorów i dwa główne wydarzenia ŚDM: nocne czuwanie oraz Msza św. kończąca obchody musiały zostać przeniesione z tzw. Campus Fidei na plażę Copacabana. Nawet tę sytuację ojciec święty wykorzystał, by uświadomić młodzieży, że Bogu zależy przede wszystkim na tym, by pole wiary było nie tyle miejscem w sensie geograficznym, ile czymś, co każdy odnajdzie w swoim wnętrzu. Młodzi zauważyli, że Piotr naszych czasów dwa razy zwrócił im uwagę, by nie budowali swojego życia na bożkach: pieniądzach, władzy, sukcesach i przyjemności. – Niby to takie oczywiste, ale gdy on to mówi, brzmi jakoś inaczej – bardziej przekonująco – tak Carlos, który na spotkanie z papieżem przyjechał z São Paulo, tłumaczył, że szczególnie uderzyły go słowa, iż prawdziwe bogactwo nie kryje się w rzeczach, ale w sercu. Większości uczestników ŚDM jednak trudno było wskazać na konkretną wypowiedź papieża, którą by zapamiętali. Raczej chętniej opowiadali o przeżywaniu misterium męki Pańskiej czy nocnego czuwania i o atmosferze spotkań, podkreślając doskonałe przygotowanie poszczególnych wydarzeń od strony artystycznej. – To były prawdziwe spektakle, Ewangelia oddana przez obraz, muzykę i słowo, co doskonale nastrajało do modlitwy – wyznała Sara z Kalifornii, która czwarty raz uczestniczyła w Dniach Młodzieży. Trudno nie przyznać jej racji. Organizatorzy włożyli wiele pracy, by prawdy biblijne przekazać młodym przede wszystkim za pomocą obrazów. Liturgia sobotniego czuwania nawiązywała do historii św. Franciszka i słów, które usłyszał od Boga: „Idź i odbuduj mój dom”. Uczestnicy ŚDM wysłuchali świadectw osób, które przekonywały, jak ważną rolę w ich życiu odegrało spotkanie z Bogiem. Pomiędzy poszczególnymi wypowiedziami młodzi ludzie przy nastrojowej muzyce budowali konstrukcję kościoła, a papież, mając świadomość, że ten obraz w Brazylii będzie doskonale zrozumiany, porównał życie chrześcijanina do gry w piłkę nożną, przekonując, że Jezus daje człowiekowi coś więcej niż puchar świata: możliwość owocnego i szczęśliwego życia. Kreśląc przed młodzieżą program duchowego treningu, na który składają się modlitwa, życie sakramentalne i pomoc drugiemu człowiekowi, Franciszek wezwał wszystkich, by stali się atletami Chrystusa.

Kiedy inni zawiedli

Brazylijskie media rzadziej niż słowa komentowały gesty i czyny papieża. Zwracano jednak uwagę na krytykę korupcji panującej wśród polityków oraz negatywny stosunek ojca świętego do kwestii legalizacji narkotyków.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    7°C Sobota
    rano
    10°C Sobota
    dzień
    11°C Sobota
    wieczór
    9°C Niedziela
    noc
    wiecej »

    Reklama