Uderzenie w jednego z nas


We Francji można już wykorzystywać do różnych eksperymentów ludzkie embriony, czyli po prostu 
poczęte dzieci. To skandaliczne prawo wprowadzono w pośpiechu, po cichu i bez konsultacji społecznych.


Reklama

Nową ustawę bioetyczną przegłosowano 16 lipca, w przyspieszonym terminie, krótko przed wakacjami, na nadzwyczajnej sesji, na której obowiązywała dyscyplina partyjna. Autorem tego prawa jest Roger-Gérard Schwartzenberg, szef parlamentarzystów Lewicowej Partii Radykalnej, tej samej, która wniosła pod obrady uchwalony wiosną projekt ustawy o małżeństwach homoseksualnych. Tym razem pozbawiono ludzkie zarodki dotychczasowej ochrony prawnej. Badania nad embrionalnymi komórkami macierzystymi będą odtąd pozbawione jakichkolwiek ograniczeń. 


Żadnych ograniczeń


Minister nauki i szkolnictwa wyższego Geneviève Fioraso nie ukrywała, co jest celem ustawy: odebranie narzędzi prawnych Fundacji Jérôme Lejeune, której udało się w sądach zatrzymać 11 projektów badawczych na ludzkich zarodkach. Fundacja jest jednym z inspiratorów europejskiej akcji obywatelskiej „Jeden z nas”, która w wielu krajach zbiera podpisy pod petycją do Komisji Europejskiej o zatrzymanie finansowania programów badawczych wykorzystujących embriony. Nowa francuska ustawa uniemożliwi prawne kwestionowanie zezwoleń na takie badania, bo dotychczasową procedurę jednostkowych zezwoleń zastąpi ogólne dopuszczenie do wykorzystywania zarodków.

To charakterystyczna ewolucja prawna: jeszcze w 1994 r. ustawa bioetyczna wprowadzała absolutny zakaz badań nad komórkami macierzystymi z ludzkich zarodków (od pierwszego podziału komórkowego do wykształcenia się głównych organów, czyli około 8. tygodnia ciąży). W 2004 r. poprawka zezwalała na badanie komórek macierzystych „nadliczbowych” (nie użytych w procesie in vitro) embrionów za specjalnymi zezwoleniami – wystawiono ich ponad 170. Uchwalona właśnie ustawa idzie dalej: faktycznie znosi zakaz z 1994 r. Naukowcy nie będą już musieli usprawiedliwiać doświadczeń potrzebami medycznymi.
Jednak autorzy tych zmian argumentują, że umożliwią szybszy rozwój tzw. medycyny regeneratywnej, tj. zastosowania terapii komórkowych, które zastąpiłyby wadliwe lub deficytowe komórki nowymi, co mogłoby pomóc w leczeniu chorób Alzheimera, Parkinsona czy stwardnienia rozsianego. Komórki macierzyste embrionu mają właściwość przybierania postaci dowolnej tkanki, więc wachlarz ich pozamedycznych zastosowań może być bardzo szeroki: w kosmetyce, dopingu sportowym, farmakologii i biotechnologii. Kryją się za tym potężne interesy koncernów farmaceutycznych, takich jak Sanofi czy Pfizer. Dostaną one do dyspozycji wielką liczbę embrionów odrzuconych z selekcji po zapłodnieniu in vitro. Oczywiście wszystkie zostaną zniszczone.


Zlekceważona alternatywa 


Generalizacji badań nad zarodkami będzie z pewnością towarzyszyć odebranie funduszy publicznych na alternatywne badania komórek macierzystych, jak dotąd skuteczne i zgodne z etyką. W ubiegłym roku japoński prof. Shin’ya Yamanaka dostał Nagrodę Nobla za metodę pozyskiwania komórek macierzystych od osób dorosłych, tzw. komórek iPS. Są to „indukowane pluripotencjalne komórki macierzyste”, gdzie „pluripotencjalne” oznacza, że podobnie jak komórki embrionalne te także mogą przybierać różne pożądane medycznie postaci, czyli bez problemu mogą zastąpić zarodki. Ale praca nad ustawowo łatwo dostępnymi embrionami nie będzie wymagać tego wysiłku. 
Na tym polega główny paradoks ustawy: jest ona nieusprawiedliwiona nie tylko etycznie, ale i naukowo. Wejście w życie innowacyjnych terapii opartych na komórkach iPS zostanie z pewnością opóźnione lub zaniedbane. Pacjenci, media i politycy wyznają błędną ideę, według której walka z chorobami genetycznymi nie może obejść się bez niszczenia ludzkich zarodków. Według francuskich obliczeń światowy przemysł farmaceutyczny zaoszczędzi ok. 8 miliardów euro rocznie na kosztownych testach na komórkach zwierzęcych. Ten sam zysk przyniosłaby praca nad iPS, ale skoro można masowo wykorzystać „nadliczbowe” embriony, wybór jest prosty. Business is business.
Artykuł 16. francuskiego kodeksu cywilnego „gwarantuje ochronę człowieka od początku jego życia”, a Europejska Konwencja Biomedycznych Praw Człowieka chroni „godność istoty ludzkiej”, ale, jak wiadomo, zwolennicy liberalizacji praw bioetycznych nie uważają, by istnienie zarodka i płodu należało do ludzkiego życia. Jest w tym coś z zaprzeczania rzeczywistości, bo jednocześnie nikt nie kwestionuje, że ludzki zarodek odpowiada okresowi rozwoju człowieka. Analizy naukowe, wsparte przez genetykę, jasno wykazują, że już pierwsze komórki są nośnikiem niepowtarzalnej tożsamości. Embrion, choć nie ma statusu człowieka (we Francji jest prawnie zaliczony do „dóbr ruchomych”), od początku jest traktowany jako pacjent, którego rozwój należy chronić (przed matczynym stresem, interakcjami leków, promieniowaniem jonizującym itd.). Ogólnie przeważa jednak podejście jak do „ruchomości”, z którą można robić, co się chce. 


«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    4°C Poniedziałek
    noc
    4°C Poniedziałek
    rano
    3°C Poniedziałek
    dzień
    4°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama