Ciało i Krew. O esejach 
ks. Pasierba

Eseje, dzienniki, obserwacje, szkice; 
czytane dwadzieścia lat po jego śmierci...


Reklama

Oczywiście, to jest „mój” Pasierb: wybieram tendencyjnie, kapryśnie, według skrajnie subiektywnego klucza. To, co jest dla mnie radością lektury, pokrewieństwem odczuwania, słodyczą i gorzkością, zachwytem, wstrząsem. A było tego niemało.
Na początek jego wewnętrzna równowaga, rodzinne Pomorze, Pelplin. I środek lata, jak teraz, kiedy czytamy te słowa:

„Jeździmy nad »nasze« jezioro, jakby wyjęte z filmu Bergmana. Zresztą po obu brzegach Bałtyku krajobrazy i roślinność są bardzo podobne. Często latem na błękitnym niebie stoją lekkie okrągławe obłoki, jakie Duńczycy malują na swoich pejzażach. Dobroć mojej małej ojczyzny, sprowadzonej do kilku ludzi, tej łączki, rozpadającego się drewnianego pomostu z dwiema kabinami. Jezioro jest całe oprawione w ciemnozielone lasy. Zawsze sobie obiecywałem, że zajrzę nad nie jesienią, o której często się tutaj myśli; lato jest krótkie, lato – pora jedynej dostępnej wolności, lato – pocieszenie w całorocznych smutkach”.

•
Ale Pasierb liryczny to zawsze tylko kilka fraz, dwa akapity. Potem zaraz staje z tamtym w zawody Pasierb dowcipny:

„Niektórych ludzi religia odmładza. Dawniej na początku każdej Mszy odmawialiśmy psalm, gdzie była mowa o Bogu, który odnawia naszą młodość. Oskar Wilde
zauważył ongiś złośliwie, że biskupi (dodajmy od razu dla uspokojenia przyjaciół w Episkopacie: anglikańscy) zachowują czarującą młodość, ponieważ przez całe życie powtarzają to, czego nauczyli się, mając lat osiemnaście.

(...) 
Mnie religia postarzała od dawna. Dzięki celibatowi jest się wprawdzie ciągle ein Junggeselle [kawaler, dosłownie: młody towarzysz, druh – J.Sz.], ale też, od dwudziestego roku życia, starym kawalerem. 
Zostałem kapłanem, mając dwadzieścia trzy lata i od razu byłem ojcem wielu ludzi o wiele ode mnie starszych. Czy to mnie mogło odmładzać, choć co rano gorliwie powtarzałem Psalm 42? Może przyczynił się do tego fakt, że przyszedłem na świat jako jedyne dziecko nie bardzo już młodych rodziców: mój ojciec liczył wtedy trzydzieści osiem lat, a matka – trzydzieści jeden. Wychowywałem się trochę samotnie i byłem chyba od początku »mały – stary«. Jako dziecko nie byłem dość dziecinny, teraz jest pewnie na odwrót”.
Śmieszne, owszem, ale też typowe: jego humor ma stale w pogotowiu melancholijną chmurkę, która w każdej chwili (słowie, zdaniu) jest w stanie zasłonić wesołe słonko (czasem jest to chmura tragiczna, pisał: „to, co inni przeżywają, gdy ich spotyka nieszczęście, ja noszę ciągle w sobie jak permanentną katastrofę. Istnieje poczucie tragedii, tak jak poczucie humoru. Jedno zresztą nie wyklucza drugiego”). Ale ten jego humor bywa olśniewający, niepowtarzalny, zapierający dech:

„Marcinek jest chłopcem, który nie dał się pocałować kardynałowi Wojtyle, a mógł zapoczątkować długą serię dzieci pocałowanych przez Papieża. W rezultacie Marcin nie został obiektem sakralnym i przez to nietykalnym, jak na przykład prof. Jabłoński [komunistyczny przewodniczący Rady Państwa w 1979 r., podczas pierwszej pielgrzymki JP II do Polski – J.Sz.], pocałowany przez Papieża niespodzianie na lotnisku w Balicach”.

•
Niemało jego diagnoz i refleksji kulturowo-politycznych okazało się nietrafnych. Wystarczy w „Czasie otwartym” przeczytać opis spotkania (sprzed 50 lat) z Hansem Kuengiem w Rzymie czy wsłuchać się w tonację dziennika z roku 1991 pt. „Obrót rzeczy”. Ale któż z nas się nie mylił tuż po 1989 roku, podczas europejskiej aksamitnej rewolucji, albo wcześniej, diagnozując soborowy przełom i entuzjazm...
Natomiast „nieomylny” zdaje się być ksiądz Pasierb wówczas, kiedy objawiają się najwyższe rejestry jego geniuszu i duchowej maestrii, czyli wtedy, gdy w jego słowie dochodzi do zwarcia metafizyki istnienia i zmysłowej urody życia, miłości i śmierci, wiary i trwogi, religii i sztuki. Powstają zdania graniczne, w których słowo zmaga się z tajemnicą jak Jakub z aniołem. Na przykład:

„Co wieczór umiera cały świat. Jest już ciemno, gdy wracamy do domu. Palą się latarnie i neony. Jest wieczór ostatniego dnia czerwca. Ciężki jak każdy wieczór. Przeżyć wieczór to znaczy trochę umrzeć. Completorium brewiarzowe, ostatnia godzina modlitwy liturgicznej, jest jakąś formą (...) modlitwy za konającego, odmawianej na własny użytek.
Zaczyna ją wzruszający wiersz, modlitwa wszystkich, którzy raz jeszcze nie zdążyli się dzisiaj nawrócić, którym jeszcze raz zabrakło na to sił: (...) ‘Nawróć nas, Boże, zbawienie nasze...’, Ty sam nas nawróć.
Psalmy Dawidowe usiłują nas uleczyć a terrore nocturno, wybawić z lęku przed ciemnością, nicością i śmiercią, przed nocami, które w naszym stuleciu są bardziej porą trwogi niż miłości.
Liturgia wprowadza nas w noc jak w agonię, ale w agonię odbarwioną z przerażenia.”

•
Bo Pasierb oswajał śmierć nieustannie, w prawie każdym tekście (eseju; a w wierszu już bez wyjątku – w każdym). 
Natomiast najbardziej fascynujące – dla mnie – rzeczy pisał o kapłaństwie, o losie księdza. Posłuchajmy choćby tego:

„Samotność. Tajemnica odstępstw, upadków i tragedii księży. To jest problem nie tyle celibatu, co sytuacji duchowej, będącej konsekwencją sakramentu pośrednictwa. Mówiąc o swoim »wywyższeniu«, Chrystus miał na myśli ukrzyżowanie. Księża (...) są »ludźmi pomiędzy Bogiem a ludźmi«, między niebem a ziemią. Mówiąc do Boga, księża muszą być po stronie ludzi; mówiąc do ludzi, muszą być po stronie Boga. Żyć między niebem a ziemią to nie jest sytuacja towarzyska. Celibat jest tylko zewnętrznym znakiem tej inności, straszliwego wyobcowania, jakie wybiera każdy ksiądz”.



«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    7°C Sobota
    rano
    10°C Sobota
    dzień
    11°C Sobota
    wieczór
    9°C Niedziela
    noc
    wiecej »

    Reklama