wiara.pl

info

 

Awantura o kontrolę

Nasz Dziennik/a.

dodane 2007-11-28 06:16

Naruszanie autonomii wyższej uczelni i próba politycznego rewanżyzmu - tak parlamentarzyści z sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży oceniają deklaracje minister nauki i szkolnictwa wyższego. Barbara Kudrycka zapowiedziała przeprowadzenie kontroli w Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu, nie podawszy żadnego powodu takich działań - napisał Nasz Dziennik.

W wywiadzie dla jednej z gazet szefowa resortu zasugerowała, że w szkole mogło dochodzić do łamania prawa - co godzi w dobre imię tej uczelni i naraża ją na straty, odstraszając potencjalnych sponsorów i studentów. Kudrycka naraża również na straty podatników, bo z publicznych pieniędzy będzie pochodzić ewentualne zadośćuczynienie za nieuzasadnione podważenie wiarygodności uczelni.

- Nie obawiam się tych kontroli, bo my pod kontrolą jesteśmy cały czas i ja zdaję sobie z tego sprawę - mówi założyciel WSKSiM ojciec Tadeusz Rydzyk.

- Sprawę trzeba nazwać po imieniu. Zapowiedź pani minister prof. Barbary Kudryckiej, która pojawiła się w jednym z wywiadów, wskazując na działania, jakie zamierza pod jej przewodnictwem podjąć Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, nosi znamiona zamachu na autonomię wyższych uczelni - uważa poseł Zbigniew Girzyński (PiS).

Chodzi o wywiad, jakiego minister udzieliła Rzeczpospolitej. Profesor Kudrycka zapowiedziała w nim skontrolowanie działalności Wyższej Szkoły Kultury Społecznej i Medialnej.

"Funkcją organów państwa takich jak resort szkolnictwa wyższego jest przede wszystkim działalność kontrolna i wykorzystam ją, by sprawdzić, czy szkoła ta nie narusza prawa" - powiedziała minister.
Jednak nie sama kontrola - bo taka wynika z uprawnień ministerstwa - ale związane z tym sugestie budzą niepokój posłów opozycji.

Na pierwszy ogień wybrano właśnie toruńską uczelnię. Zdaniem posła Marka Łatasa, członka sejmowej Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży, wszystko wskazuje na to, że są to celowe działania wymierzone w niezwiązaną z Platformą Obywatelską uczelnię.

- Jest to oczywisty atak na ośrodek naukowy krytyczny wobec ekipy obecnie rządzącej. Zacznie się szukanie dziury w całym i medialne spekulacje, sugestie i pomówienia, które będą miały na celu zdyskredytowanie osób i środowisk niewygodnych dla rządu - mówi Łatas (PiS).

Podobnego zdania jest również Zbigniew Girzyński, który zgłosił wczoraj w tej sprawie interpelację do marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego.

- Domagam się odpowiedzi na pytania, jakie informacje i fakty skłoniły panią minister do publicznego postawienia cieszącej się dużym uznaniem i prestiżem Wyższej Szkole Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu zarzutu naruszania prawa? Przecież sformułowanie, jakim posłużyła się pani minister w owym wywiadzie, może naruszać dobre imię szkoły i mieć negatywny wpływ na jej pozycję na rynku edukacyjnym przez podważenie jej wiarygodności w oczach potencjalnych studentów - mówił Girzyński.
Tymczasem resort łagodził wczoraj wydźwięk wcześniejszych wypowiedzi minister Kudryckiej. Jak napisała w specjalnym oświadczeniu Katarzyna Dziedzik, rzecznik prasowy minister Kudryckiej, nie było intencją pani minister sugerowanie, iż uczelnia o. Tadeusza Rydzyka naruszała albo narusza prawo. Resort przekonuje również, że "Jednym z zadań MNiSW jest nadzór nad działalnością szkół wyższych i taki nadzór pani minister zamierza sprawować także w odniesieniu do uczelni o. Tadeusza Rydzyka - w takiej samej formie i zakresie, jak to ma miejsce w przypadku wszystkich pozostałych szkół wyższych".

Ministerstwo zapewnia, że nie planuje kontroli w WSKSiM, gdyż nie ma do tego przesłanek.
Rzecznik resortu wyjaśnia, że zapowiedź minister nauki Barbary Kudryckiej w wywiadzie dla "Rz" to w istocie odpowiedź na zupełnie inaczej sformułowane pytanie dziennikarki. Jak tłumaczy, to nieporozumienie i nadinterpretacja, a także wina przeinaczonego i skróconego ostatecznie pytania. - My autoryzowaliśmy tylko same odpowiedzi, nie ingerowaliśmy - ani ja, ani pani minister - w pytania. Proszę mi wierzyć, że pierwotnie zadane pytanie było długie i ono brzmiało mniej więcej tak, że "pojawiają się w mediach często ostatnio informacje o szkole o. Tadeusza Rydzyka: sprawa tych 'obraźliwych' wypowiedzi pod adresem pani Marii Kaczyńskiej, sprawa wypowiedzi o zabarwieniu antysemickim, a ostatnio sprawa starań o dotacje - czy pani minister zamierza przyjrzeć się bliżej działalności tej uczelni?" - tak brzmiało to pytanie - mówiła Dziedzik. - Nie było intencją pani minister sugerowanie w odpowiedzi na pytanie, że prawo tam zostało naruszone czy w tej chwili jest naruszane. Takie kontrole odbywają się dokładnie w takim samym zakresie i formie we wszystkich uczelniach. Ale w tej chwili zaznaczam, nie ma ku takiej kontroli żadnych przesłanek i nie będzie podejmowana - powiedziała nam wczoraj Dziedzik.
«« | « | 1 | » | »»

Wykop Sfora

Przeczytaj komentarze | 4 | Dodaj swój komentarz »

Najwyżej oceniane:

- + Ocena: 0 Głosów: 0 jan zieliński 2007-11-28 22:38
Niezalogowany użytkownik Przepraszam a co jest takiego nagannego w możliwości przeprowadzenia kontroli w katolickim radiu. Wszak wszystko będzie odbywać się (jeśli do niej w ogóle dojdzie) wedle wcześniej ustalonych procedur. Kontrolowani będą mieli do swej dyspozycji środki odwoławcze a media będą monitorowały sytuację. Głosy oburzenia traktować można jedynie w kategorii faktu, że przedmiotowa rozgłośnia jest nietykalną instytytucją, swoistym państwem w państwie.
- + Ocena: 0 Głosów: 0 IWO 2007-11-28 16:28
Niezalogowany użytkownik AKURAT
- + Ocena: 0 Głosów: 0 Stanisław M. 2007-11-28 15:42
Niezalogowany użytkownik Dziennikarze od tego są by zadawać "podchwytliwe" pytania. Jednak COŚ na rzeczy jest i wcale nie jest to zasługą podchwytliwego dziennikarza lub braku autoryzacji. Widać to wyraźnie z treści wywiadu udzielonego przez Panią Minister wczoraj Sygnałom Dnia PR1 (rozmawiał Jacek Karnowski):

"J.K.: Pani profesor, pani minister, wczoraj wywołała pani burzę, właściwie wywiad ukazał się wczoraj, pewnie był przeprowadzony wcześniej, wywiad w Rzeczpospolitej. Na pytanie o relacje z toruńską uczelnią ojca Tadeusza Rydzyka pani odpowiedziała: „Funkcją organów państwa, takich jak resort szkolnictwa wyższego, jest przede wszystkim działalność kontrolna i wykorzystam ją, by sprawdzić, czy szkoła ta nie narusza prawa”. Ma pani jakieś informacje, że ta szkoła narusza prawo?

B.K.: Nie, nie, zastosowano tutaj skrót, ja nie miałam czasu autoryzować swojej wypowiedzi, ale nie została moja cała wypowiedź zacytowana albo myśl. Otóż funkcją ministra jest raczej działanie sybsydiarne, pomocnicze wobec uczelni wyższych. Natomiast instrumenty, które mogą służyć ministrowi to rzeczywiście pewne środki prawne związane z nadzorem nad uczelniami, nie kontrolą, a nadzorem. Ponieważ do mnie nie wpłynęły żadne skargi od czasu, kiedy piastuję ten urząd, to jeszcze nie podjęłam żadnych konkretnych działań związanych z wysyłaniem jakiejkolwiek kontroli do jakiejkolwiek uczeni.

Swoją drogą wydaje się, że to właśnie w takich sytuacjach, kiedy wpływają skargi, minister ma możliwość sprawdzenia, a więc wysłania jakiegoś zespołu kontrolnego do uczelni czy rzeczywiście nieprawidłowości mają miejsce i jeśli następują, to nie minister karze, tylko minister kieruje sprawę do właściwy organów. Są odpowiednie organy w Polsce, które mogą takie sprawy badać w sytuacji, gdy jest naruszone prawo karne albo problemy są z odpowiedzialnością cywilną. Z drugiej strony mogę powiedzieć, że w tej chwili dopiero konsultuję sprawy związane z przekształceniami czy też pewnymi reformami dotyczącymi funkcjonowania szkolnictwa wyższego i bardzo chętnie spotkałabym się z ojcem Tadeuszem Rydzykiem, żeby z nim to przedyskutować.

J.K.: Jest zaproszenie do spotkania?

B.K.: Ponieważ jest wiele różnych instytucji i środowisk, które zapraszam do spotkania, to dlaczego nie właśnie z tym środowiskiem?

J.K.: Wystosuje pani oficjalne zaproszenie?

B.K.: Nie, nie, nie, myślę, że to jest w interesie wszystkich, którzy podlegają temu resortowi, żeby przedstawić swoje koncepcje, uwagi na temat planowanych (...), a to zaproszenie już padło właśnie na państwa antenie.

J.K.: Czyli mówi pani: jeżeli ojciec Tadeusz Rydzyk wystosuje, poprosi o spotkanie, pani się nie uchyli i dojdzie do tej rozmowy.

B.K.: Nie, jeśli ojciec Tadeusz Rydzyk będzie chciał się ze mną spotkać i da sygnał, że chciałbym mnie odwiedzić w ministerstwie, to go zapraszam.

J.K.: Rozumiem. A o czym by pani chciała konkretnie rozmawiać, pani profesor?

B.K.: Nie, nie, ja już rozmawiam, rozmawiam z wieloma środowiskami. Spotkałam się z Prezydium Konferencji Rektorów Akademickich Uczelni Państwowych, z przedstawicielami uczelni niepaństwowych, spotykam się z ekspertami w tej dziedzinie i zastanawiamy się, jak zwiększyć konkurencyjność nauki i szkolnictwa wyższego tak, abyśmy mieli szansę na to, aby zrealizować cele Strategii Lizbońskiej. To jest już 2010 rok, mamy bardzo mało czasu. Wydaje się, że zapotrzebowanie środowiska akademickiego jest dosyć duże i tak naprawdę Polska nie będzie mogła w żadnym wypadku konkurować z Unią Europejską, jeżeli pozostanie ten system fukcjonujący obecnie, który, niestety, promuje zawsze najlepszych.

J.K.: Ale czego miałaby dotyczyć rozmowa z ojcem Tadeuszem Rydzykiem? Tego właśnie – konkurencyjności?

B.K.: Nie, z ojcem Tadeuszem Rydzykiem chciałabym rozmawiać przede wszystkim o tym, jak on widzi zwiększanie autonomii uczelni wyższych i nadzór organów państwa nad tymi uczelniami, chciałabym poznać jego zdanie na ten temat.

J.K.: Pani żałuje tej wypowiedzi? Ojciec Tadeusz Rydzyk zareagował bardzo ostro, mówi: „To są represje, powrót do najciemniejszego komunizmu”. Taki zarzut, który można wyciągnąć z jego wypowiedzi to jest taki zarzut, że właśnie słysząc hasło „toruńska uczelnia Tadeusza Rydzyka” reaguje pani: kontrola, sprawdzanie, domniemanie złamania prawa. Jak to jest...?

B.K.: Jako że jednak również pracując w Parlamencie Europejskim czytałam gazety i dowiadywałam się o pewnych nieprawidłowościach, które w tej uczelni być może miały miejsce. Być może mówię, dlatego że w pierwszym tygodniu mojej pracy nie zleciłam od razu przekazania mi pełnej dokumentacji dotyczącej tej uczelni, tak że spokojnie. Natomiast prawdą jest, że jeśli chodzi o uczelnię Tadeusza Rydzyka, to w opinii publicznej jest bardzo dużo zróżnicowanych zdań, mamy jedną część społeczeństwa, która bardzo kocha Tadeusza Rydzyka, a druga, która nienawidzi. Chciałabym poznać...

J.K.: Tylko troszeczkę opinia publiczna miesza chyba pewne fakty, raz wypowiedzi na antenie Radia Maryja, potem na przykład zarzut dotacji na badania geotermalne, no to w sumie jakby ma prawo do tego, do starań.

B.K.: Wydaje się, że jest jakiś szum medialny wobec tej szkoły i chciałabym tę sprawę poznać od środka.

J.K.: Rozmawiając z dyrektorem, ojcem Tadeuszem Rydzykiem.

B.K.: Być może, jeżeli zechce sam to zrobić.

J.K.: Ale ta kontrola nie jest planowana, kończąc ten wątek.

B.K.: Nie jest i jeszcze planowana żadna specjalna kontrola jakiejkolwiek uczelni w Polsce. Jest natomiast planowany system stworzenia takich instrumentów nadzoru, który będzie skuteczny, to znaczy taki, który jednak nie pozwoli uczelniom, w których istnieją bardzo poważne patologie, a o takich patologiach wiem i wiele osób, ma świadomość, doprowadzi do zastosowania konkretnych sankcji wobec tego typu uczelni. I wówczas wydaje się, że można będzie mówić, że środowisko w jakiś sposób... Tak że liczę tutaj na środowisko, na to, że pomoże mi poprzez ostracyzm, a także wsparcie w tych działaniach, likwidować te ogromne nieprawidłowości, ponieważ moją rolą, chciałbym powiedzieć, nie jest przede wszystkim karanie, ale motywowanie do działań najlepszych. I można powiedzieć, że można to osiągnąć poprzez modlitwy i pięści, to znaczy mogę motywować uczelnie i zachęcać do coraz lepszego działania, coraz większego dbania o studentów, większego dbania o jakość nauki. I wydaje się, że to jest rzeczywiście priorytet. Ale z kolei nie można zapomnieć o tych, którzy niestety naruszają prawo. I w państwie prawa wszystkie nieprawidłowości powinny być eliminowane. Tylko nie chcę być drugim Ziobrą i proszę nie traktować tej funkcji nadzorczej jako mojej podstawowej filozofii. Filozofią polityki ministra nauki i szkolnictwa wyższego będzie bardziej promowanie dobrych działań niż karanie winnych.

J.K.: Ale mówiąc „patologie, nieprawidłowości” ma pani szczególnie na myśli uczelnię ojca Tadeusza Rydzyka, są jakiekolwiek podstawy?

B.K.: Nie, nie, nie, nie mam absolutnie, tylko i wyłącznie...

J.K.: Ogólnie, tak?

B.K.: Myślę o wielu uczelniach, gdzie są bardzo poważne nieprawidłowości, gdzie zdarzają się nawet sytuacje, w których rektor rozwiązuje organizacje studenckie, sytuacje, w których dochodzi do tego, że studenci muszą powtarzać egzamin dyplomowy na przykład, nieprawidłowości związane z zarządzaniem uczelnią i nieprawidłowości, których ostatecznymi ofiarami są studenci. I chciałabym wyeliminować przede wszystkim ten zakres spraw.

J.K.: Ojciec Tadeusz Rydzyk wzywał słuchaczy do pisania listów do pani z protestem. Już przyszły jakieś listy? Jeszcze nie była pani w ministerstwie, nie wiadomo, tak?

B.K.: Być może przyszły. Mam nadzieję, że moje służby sobie z tym poradzą."

Jednym słowem arogancja: "moje służby", "jeżeli zechce sam to zrobić" itd.

Źródło: http://www.polskieradio.pl/jedynka/sygnalydnia/?id=12013

Arogancja albo słoń w porcelanie. Na podstawie pogłosek Pani Minister sugeruje jakieś "specjalne" działania w stosunku do toruńskiej uczelni i osoby o. Rydzyka, potem niby je dementuje ale nie dementuje.

Taką "władzę" sobie wybraliśmy, to mamy. :D
- + Ocena: 0 Głosów: 0 marianna 2007-11-28 10:51
Niezalogowany użytkownik Ciągle mam nadzieję, że trochę dziwna wypowiedź pani Kudryckiej była spowodowana tylko podchwytliwym pytaniem dziennikarza. Przypominam, że w podobny sposób indagowana sympatyczna skądinąd pani rzecznik Sowińska zadeklarowała poważne przyjrzenie się Teletubisiom, co wywołało rechot na całą Polskę.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...
  $ USD 2,8393
  EUR 3,8870
  Fr CHF 2,6778
  £ GBP 4,2853