Tu chodzi o przyszłość!

O faktach podszytych polityką, pytaniach bez odpowiedzi i przyszłości, którą przysłania brak wzajemnego zaufania, z prof. Michałem Kleiberem, prezesem Polskiej Akademii Nauk, rozmawia Tomasz Rożek.

Tomasz Rożek: O co, Panie Profesorze, toczy się dzisiejszy spór wokół Smoleńska. O fakty czy o ich interpretację?

Prof. Michał Kleiber: Myślę, że w tym sporze chodzi o fakty, ale sam spór zdominowany jest przez emocje polityczne. Muszę uczciwie powiedzieć, że nie śledzę wszystkich wydarzeń z tymi emocjami związanych i nie chcę ich komentować. Przedmiotem kontrowersji jest parę różnych punktów, a wśród nich prawne aspekty sprawy, sposoby przekazywania dowodów czy raportów. Przez stronę krytyczną w stosunku do raportu rządowego podnoszone są też fakty materialne. Jestem przekonany, że na te wątpliwości powinien odpowiedzieć zespół dr. Laska [dr Maciej Lasek jest szefem Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych]. Nie mam wątpliwości, że możliwość spokojnego, merytorycznego zadania pytań autorom oficjalnego raportu byłaby bardzo cenna. Bez oskarżeń i z jednej, i z drugiej strony. Takie merytoryczne ustosunkowanie się do faktów jest dzisiaj niezbędne. Natomiast interpretacja faktów to oddzielna sprawa związana już z wielką polityką. Jest w tym tak dużo emocji, że trudno interpretować wiele z pojawiających się wypowiedzi, bo wymykają się racjonalnemu rozeznaniu. Dostrzegam fatalne wypowiedzi po obydwu stronach. One przeszkadzają w normalnym odbiorze faktów.

Strony okopały się na swoich pozycjach, a Pan staje pośrodku i chce je jakoś pogodzić. Zamierza Pan te ogromne emocje sprowadzić do sporu naukowego. Czy to, Pana zdaniem, jest wykonalne?

W 100 procentach ta najambitniejsza misja jest na pewno dzisiaj niewykonalna. Ja też nigdy nie stawiałem sobie takiego celu. Raczej myślałem o tym, by doprowadzić do jakiegoś minimum, czyli do zorganizowania normalnej konferencji, w ramach której odbyłaby się dyskusja oparta na faktach. Nie liczę na to, że adwersarze usiądą naprzeciwko siebie i rozpoczną dyskusję. To według mnie jest dzisiaj niestety zupełnie nieprawdopodobne. Mnie raczej chodzi o spotkanie, na którym byłyby rzetelnie przedstawione wystąpienia osób dotychczas w ogóle niezabierających głosu w tej sprawie. Nie mam nadziei na owocną debatę między głównymi stronami sporu. Chcę zorganizować konferencję, na której będzie się dyskutowało o spornych kwestiach. Ufam, że do tego dojdzie, choć muszę powiedzieć uczciwie, że mój optymizm maleje.

Strona rządowa i większość mediów twierdzi, że nie ma z kim rozmawiać. Że jest komisja dr. Laska, a poza tym nikt więcej. Jak rozumiem, Pan nie podziela tego zdania?

Te opinie, choć już wcześniej formułowane, dzisiaj rzeczywiście pojawiają się bardzo często. A wszystko przez opublikowanie w „Gazecie Wyborczej” fragmentów zeznań trzech z kilkudziesięciu naukowców biorących udział w pracach Zespołu Parlamentarnego ds. Katastrofy Smoleńskiej. Muszę przyznać, że te fragmenty zeznań robią wrażenie groteskowe. Nie rozumiem, dlaczego eksperci, którym prokuratura zadała pytanie, jakie jest ich doświadczenie w badaniu katastrof lotniczych, nie odpowiedzieli po prostu, że żadne. Dlaczego nie powiedzieli po prostu, że nie mają w tym zakresie doświadczenia. To w moim przekonaniu byłaby odpowiedź po pierwsze uczciwa, a po drugie niezamykająca drogi do tego, by ci lub inni eksperci mogli pewne cząstkowe analizy i badania prowadzić. To oczywiste, że wypadek samolotu musi być, jeżeli chodzi o decyzje ostateczne, badany przez ekspertów mających doświadczenie w wyjaśnianiu przyczyn i okoliczności takich katastrof. Ci eksperci muszą się jednak opierać na ekspertyzach szczegółowych. Te z kolei powinny być pisane przez specjalistów takich jak informatycy, elektronicy, mechanicy, materiałoznawcy i wielu, wielu innych, z których żaden nie musi mieć doświadczenia lotniczego. I tutaj przyznanie się do tego, że nie badało się katastrof, w moim przekonaniu absolutnie nie przekreśla możliwości współpracy. Mogę się odwołać do wielu powszechnie znanych przykładów, jak chociażby dotyczącego katastrofy jednego z amerykańskich promów kosmicznych. Do komisji badającej przyczyny wypadku zaproszono wielu specjalistów, w tym fizyków, którzy nigdy wcześniej w takim gremium nie pracowali. Ci wyrazili swoje opinie, opracowali na podstawie posiadanych dowodów raport ściśle odpowiadający zakresowi swoich kompetencji i przekazali go komisji, na rzecz której pracowali. Grono, które zna się na całościowej analizie, wykorzystało to w odpowiedni sposób. Także w polskich warunkach takie ekspertyzy cząstkowe są potrzebne. One następnie powinny być zintegrowane przez zespół specjalistów od badania katastrof.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    9°C Piątek
    rano
    16°C Piątek
    dzień
    17°C Piątek
    wieczór
    14°C Sobota
    noc
    wiecej »