Zakładniczka

Sprawa Julii Tymoszenko zadecyduje o sukcesie rozmów o integracji Ukrainy z Unią Europejską. Wiele wskazuje na to, że wkrótce była premier będzie mogła wyjechać na Zachód.

W decydującą fazę wchodzą negocjacje poprzedzające podpisanie przez Ukrainę umowy stowarzyszeniowej z UE wraz z umową o strefie wolnego handlu. Ma to nastąpić w listopadzie br., na szczycie Partnerstwa Wschodniego w Wilnie. Pomimo wielu nacisków ze strony Rosji, pogróżek politycznych oraz sankcji ekonomicznych elita polityczna Ukrainy najwyraźniej zdecydowała się dokonać wyboru i spełnić warunki nałożone przez Brukselę. Stawką w tej grze jest nie tylko przyszłość Ukrainy, ale także wielki projekt reintegracji obszaru postsowieckiego w postaci unii celnej, który od lat promuje Władimir Putin. Po zwycięstwie w wyborach prezydenckich 2010 r. Wiktora Janukowycza wydawało się, że jego ekipa wybierze integrację wokół Moskwy. Wskazywały na to przedłużenie umowy o stacjonowaniu rosyjskiej floty czarnomorskiej na Krymie czy podniesienie statusu języka rosyjskiego jako drugiego języka urzędowego w kraju, a także liczne umowy gospodarcze. To wrażenie pogłębiała również seria procesów politycznych wytoczonych byłej premier Julii Tymoszenko oraz politykom z jej otoczenia. Janukowycz długo prowadził sprytną grę z Moskwą i Brukselą, obiecując jednym i drugim podpisanie umowy o stowarzyszeniu. Decyzja nie była łatwa.

Rosja jest ważnym partnerem handlowym Ukrainy oraz rynkiem pracy dla wielu mieszkańców tego kraju. Jak wyliczają rosyjscy eksperci, Ukraina po podpisaniu umowy stowarzyszeniowej z Unią na skutek wprowadzenia barier celnych w handlu z Rosją straci miliardy euro. Kijów ma też świadomość, że blisko połowa mieszkańców Ukrainy na co dzień mówi po rosyjsku, a większość należy do Kościoła prawosławnego, będącego częścią Patriarchatu Moskiewskiego. Jeśli więc prezydent Putin mówi, że Rosjanie i Ukraińcy są jednym narodem, to nie tylko wielu Rosjan, ale także część mieszkańców Ukrainy myśli podobnie. Dlatego Janukowycz długo kluczył. Jednak wrogie działania gospodarcze podejmowane przez Rosję wobec Ukrainy przekonały jego zaplecze polityczne i ekonomiczne do opcji unijnej. We wrześniu parlament Ukrainy przegłosował część ustaw niezbędnych do podpisania unijnej umowy stowarzyszeniowej. Zdaniem posła do Parlamentu Europejskiego Pawła Kowala, współprzewodniczącego Delegacji Parlamentu Europejskiego do Komisji Współpracy Parlamentarnej Unia Europejska–Ukraina, sprawy zaszły już tak daleko, że zarówno Bruksela, jak i Kijów zainteresowane są pozytywnym finałem rozmów. Kowal podkreśla, że z postawionych Ukrainie przez Radę Europejską 9 warunków do wypełnienia pozostały 3. Chodzi o reformy prokuratury, sądownictwa oraz systemu wyborczego, ale odpowiednie akty prawne są już przygotowane. Trzeba jeszcze znaleźć rozwiązanie problemu Tymoszenko. Lider PJN jest przekonany, że będzie to jakiś gest humanitarny ze strony prezydenta Janukowycza, zaakceptowany podczas październikowego posiedzenia Rady UE.

Więzień stanu

W październiku 2011 r. była premier, która rok wcześniej w wyborach prezydenckich otrzymała blisko 45 proc. głosów, została skazana na 7 lat więzienia. Sąd orzekł ponadto o zakazie zajmowania przez nią stanowisk publicznych przez 3 lata oraz zobowiązał ją do wypłacenia odszkodowania w wysokości 1,5 mld hrywien (ok. 600 mln zł) na rzecz spółki gazowej Naftohaz. Według sądu spółka poniosła takie straty w wyniku zawarcia przez Tymoszenko niekorzystnych umów gazowych z Rosją w 2009 r. Sytuacja była wówczas bardzo trudna. Gazprom zatrzymał nie tylko dostawy gazu na Ukrainę, ale także tranzyt przez jej terytorium do Europy. Umowa rzeczywiście nie była dla Ukrainy korzystna, gdyż przewidywała najwyższą w Europie cenę – 450 dolarów – za tysiąc metrów sześciennych gazu ziemnego. W zamian jednak udało się Tymoszenko utrzymać kontrolę nad sieciami przesyłowymi, co było w tej sprawie najważniejsze. Formalnie zarzut nie dotyczył jednak wielkości wynegocjowanej kwoty. Byłej premier zarzucono, że pod koniec 2008 r. wydała sprzeczną z obowiązującym prawem instrukcję dla urzędników negocjujących kontrakt gazowy z Gazpromem, co spowodowało straty „w szczególnie wielkich rozmiarach”. Ale w czasie całego przewodu sądowego nie udało się udowodnić zależności między instrukcją, która być może z punktu formalnego była aktem prawnym wadliwym, a ostateczną treścią podpisanego kontraktu. W opinii wielu środowisk na Ukrainie oraz na Zachodzie jej proces miał być dla opozycji sygnałem, że władza może się rozprawić z oponentami, nie zwracając uwagi na protesty Zachodu. Od początku było wiadomo, że uwięzienie Tymoszenko będzie poważną przeszkodą w rozmowach z Brukselą.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    15°C Czwartek
    dzień
    15°C Czwartek
    wieczór
    12°C Piątek
    noc
    9°C Piątek
    rano
    wiecej »