wiara.pl

info

Abp Życiński: Zarzuty dr. Bartosia odbiegają od prawdy

dodane 2008-02-06 09:48

KAI/J

Wiele zarzutów odbiega od prawdy, wiele jest wyrazem subiektywnych odczuć autora - tak abp Józef Życiński komentuje najnowszą publikację eks- dominikanina Tadeusza Bartosia pt.„Jan Paweł II. Analiza krytyczna". W tym tygodniu książka ma trafić do księgarń. Jej fragmenty są już dostępne w internecie.

Jak zauważa abp Życiński, dr Bartoś zarzuca Janowi Pawłowi II, że był tylko człowiekiem. Skądinąd wiadomo, że w konklawe nie biorą udziału aniołowie – odpowiada metropolita lubelski. Zarazem podkreśla, że „człowieczeństwo, które ukazywał Jan Paweł II, już w pierwszej encyklice «Redemptor hominis» a potem w posłudze, znaczone ciepłem i szacunkiem dla człowieka, było tak piękne, że wiele środowisk i osób nawet odległych Kościołowi odnajduje w nim najpiękniejszą ekspresję tego, co ludzkie”. Metropolita lubelski uważa, że wiele zarzutów stawianych przez Bartosia odbiega od prawdy, a wiele innych jest wyrazem subiektywnych odczuć autora. Zdaniem abp. Życińskiego, odbiega od prawdy zarzut, że Jan Paweł II pozbawił kapituły katedralne prawa wyboru biskupów tam, gdzie one dysponowały wcześniej tym prawem. Przytacza przykład kapituły w Bazylei, która w okresie posługi Jana Pawła II zgłosiła swojego kandydata i kandydat ten został przyjęty. „Bp Hansjörg Vogel następnie zawarł cywilny związek małżeński, a jego dramat był dramatem całego Kościoła w Szwajcarii. Był to ktoś, kto stosował się do reguł określonych przez dr. Bartosia i jak widać reguł niosących dodatkowy ból dla Kościoła i stwarzających problemy z jego misją” - komentuje metropolita lubelski. Bartoś stawia też zarzut, że Ojciec Święty przy wyborze biskupów kierował się zasadą „bierny, mierny, ale wierny”. „Zarzut ten trudno zweryfikować w sytuacji, gdy nominacje nowych biskupów obejmowały zarówno biskupów z afrykańskiego buszu jak i z wysokogórskich terenów w Andach. Oczywiście Ojciec Święty posługiwał się tutaj opiniami środowiska, ocenami nuncjuszów. Jakie jednak były alternatywy? Organizacja rywalizacji, która miałaby charakter wyborów politycznych?” – zastanawia się abp Życiński. Przypomina, że George Weigel w swojej książce poświęconej Janowi Pawłowi II pisze, że jego odwaga przy nominacjach biskupich wyrażała się choćby w nominacji kard. Jean-Marie Lustigera czy kard. Miloslava Vlka. Potrafił dostrzec tych, którzy przedtem byli księżmi robotnikami albo zwykłymi duszpasterzami akademickimi, potrafił docenić ich osobowość, to była jego osobista decyzja – przypomina abp Życiński. Metropolita lubelski odnosi się także do zarzutu, że synod biskupów kończy się dokumentem sporządzonym przez papieża. - To nieprawda. Byłem sekretarzem ostatniego synodu biskupów w drugim tysiącleciu. Przygotowywaliśmy dokument tego synodu pt. „Ecclesia in Europa” („Kościół w Europie”). Ojciec Święty podpisał go, natomiast w jego przygotowaniu główną rolę odgrywały wypowiedzi biskupów, przegłosowywane podczas synodu. Potem spotkaliśmy się i dokonywaliśmy wyboru, komu powierzyć redakcję dokumentu, ponieważ nie jest możliwe, żeby dwustu biskupów razem przez cały czas pisało dokument. Następnie spotykaliśmy się kilkakrotnie, żeby proponowane fragmenty dokumentu poddać ocenie. Dokument ten oceniało około dwudziestu członków synodu biskupów, tzn. 10 proc. jego uczestników, respektując wyniki wcześniejszych głosowań, a dopiero na końcu złożył pod nim podpis Ojciec Święty – opowiada abp Życiński stwierdzając, że „zarzuty dr. Bartosia są więc znów dalekie od prawdy”. „Kiedy patrzę na jego krytykę Ojca Świętego – mówi abp Życiński - z zadumą myślę, że kryzysy kapłańskie i odejścia miały także miejsca w czasach Chrystusa. Mimo, że Chrystus sam wybrał apostołów, jeden z nich zdradził i odszedł. Judasz z Iskariotu nie wpadł jednak na pomysł, aby po swym odejściu udzielać wywiadów i tłumaczyć, że wszystkiemu jest winien Pan Jezus, który źle kierował gronem apostołów”. Książka Tadeusza Bartosia pt. „Jan Paweł II. Analiza krytyczna” ma się ukazać 7 lutego.
«« | « | 1 | » | »»

Wykop

Przeczytaj komentarze | 13 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 0 Głosów: 0 Joanna Kociszewska 2008-02-08 11:07
Niezalogowany użytkownik Awa, nie mam wrażenia, że biskup Życiński miał na myśli to, co Wasyl.

Zdarza się coś takiego u odchodzących, że winę za swoją decyzję zrzucają na innych - tych, którzy zostali, zwierzchników, itd. I myślę, że tylko o to chodziło biskupowi. Judasz uznał swoją winę, nie wściekał się na Jezusa, że nie raczył poprowadzić ich do powstania, bo przecież takiego Mesjasza - wybawiciela narodu Izraela - oczekiwali.

Że w tym uznaniu winy przez Judasza zabrakło zaufania miłosierdziu, a może zbyt wiele było dumy, by o nie prosić nawet Boga, to zupełnie inna sprawa...
Ocena: 0 Głosów: 0 grzesiek 2008-02-08 00:18
Niezalogowany użytkownik Znalem dr.Bartosia jeszcze jako czynnego kaplana u dominikanow na Sluzewiu. Powiem Wam cos: juz kilka lat temu on wyroznial sie sposrod dominkanow - niestety bylo to wyroznianie sie niezbyt budujace. Robil wrazenie kogos obcego i aktywnie dystansujacego sie od wiernych oraz od samych dominikanow. Bylo to niezwykle silne wrazenie, nieomal fizyczne odczucie obcosci tego czlowieka. Nie wartosciuje ani nie osadzam Bartosia - jedynie przekazuje Wam swoje obserwacje i odczucia.
Ocena: 0 Głosów: 0 zyga 2008-02-07 23:42
Niezalogowany użytkownik "wasyl" jest oczywiście prowokatorem i nie dajcie sie nabierać. Miłość do nieprzyjaciół - TAK, popieranie kłamstwa- NIE. Jeśli brat twój błądzi, upomnij go, ale gdy nie chce posłuchać, niech ci będzie jak poganin... I módl się, aby przejrzał. Tyle się nastudiował, wyuczył - i co z tego ? To światła Ducha Świętego nie daje. Tu trzeba wiary prostej i pokornej. Właśnie takiej, jaką zobaczyłem u Jana Pawła II : z miłością oddającą siebie innym- do końca.
Ocena: 0 Głosów: 0 Awa 2008-02-07 21:32
Niezalogowany użytkownik poprzedni komentarz był mój-zapomnialam podpisać się

wszystkie komentarze >