wiara.pl

info

Wierzyć z Kościołem czy z Węcławskim?

dodane 2008-02-29 09:18

KAI/J

Przekonanie o tym, że Kościół nie przechował świadectwa o Jezusie w sposób wiarygodny to główny zarzut prof. Tomasza Węcławskiego wobec chrześcijaństwa - uważa ks. dr Grzegorz Strzelczyk z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Śląskiego.

KAI: Zwłaszcza przeciwko strukturom? - Tak, zwłaszcza przeciwko tradycyjnym strukturom Kościołów chrześcijańskich szeroko pojętych. Zapomina, że gdyby tych struktur nie było, to dzisiaj nie mielibyśmy żadnej wzmianki o Jezusie. Jeżeli Węcławski w ogóle zajmuje się Jezusem jako kimś interesującym, to choć trochę mógłby być wdzięczny chrześcijańskiej tradycji. KAI: Czy odpowie Ksiądz Węcławskiemu? - Już nie jestem pewien czy to ma sens. Jestem teologiem-systematykiem, bardziej interesuje mnie wspólnota wiary niż dyskusja z kimś, kto jest poza tą wspólnotą. Natomiast na pewno problem wiarygodności chrześcijaństwa czyli wiarygodności Kościoła jest problemem kluczowym w tej dyskusji, bo w rzeczywistości chodzi o to, czy Kościół wiarygodnie przechował świadectwa o Jezusie czy też nie? Węcławski twierdzi: nie. Czy twierdzi zasadnie? I nad tym trzeba dyskutować, bo to jest kwestia właśnie wiarygodności Kościoła, wiarygodności wspólnot chrześcijańskich. Ale boję się, że Węcławski nie jest w tej chwili zdolny podjąć spokojnej dyskusji z kimś reprezentującym Kościół katolicki. Jego alergia na instytucję jest w tej chwili zbyt duża. Być może trzeba więcej czasu. KAI: Przy tej krytyce struktur, trudno nie pamiętać o konkretnych wydarzeniach z życia Węcławskiego… - Trudno się uwolnić od takich pytań. Po „Zanikającej opowieści” nie sposób uwolnić się od tego skojarzenia. Następny mój tekst musiałby być właśnie o tym. Węcławski ma za złe chrześcijaństwu, Kościołowi. Ale czy to, o czym mówi i pisze (wtórnie ureligijnienie intuicji Jezusa), czy raczej to, przez co sam przeszedł? Trudno czytać tekst poza kontekstem… Rozmawiała Anna Wojtas Ks. dr Grzegorz Strzelczyk (ur. 1971) pracuje na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego. Specjalizuje się głównie w chrystologii, eklezjologii i historii teologii. Doktorat z teologii dogmatycznej uzyskał w 2004 roku na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie. Za podręcznik teologiczny „Traktat o Jezusie Chrystusie” otrzymał nagrodę indywidualną ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Członek Europejskiego Stowarzyszenia Teologów Katolickich.
«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

Wykop

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »

Śledzenie dyskusji...

Najwyżej oceniane:

Ocena: 0 Głosów: 0 rafalp. 2008-02-29 22:09
Niezalogowany użytkownik Dobrze że go na stosie nie spalili jako czarownice (czarownika??)
Trudno powiedzieć co w tym kraju może przyjść klerowi jako głównej sile okupacyjnej do głowy.
Ocena: 0 Głosów: 0 Joanna 2008-02-29 21:03
Niezalogowany użytkownik Problem nie jest w tym czy Kosciol wiarygodnie przechowal swiadectwa o Jezusie czy nie tylko jak te swiadectwa pozniej interpretowano i ile przekazano wiernym. Tak w ogole to nalezaloby rozroznic o jakim Jezusie jest mowa: czy o Jezusie z Nazaretu - Jezusie historycznym, czy tez o Jezusie Chrystusie - fenomenie wiary, ktory nastapil po Zmartwychwstaniu. CZy jest to cos innego? Niektorzy badacze Pisma Swietego, Tradycji i przekazow mowia o pewnych roznicach, ktore sa ciekawym spojrzeniem na cale doswiadczenie jakim jest Chrzescijanstwo i wiara.
"Już nie jestem pewien czy to ma sens. Jestem teologiem-systematykiem, bardziej interesuje mnie wspólnota wiary niż dyskusja z kimś, kto jest poza tą wspólnotą."
Ta wypowiedz Ks. Grzegorza S. mowi bardzo duzo o autorze i tak na marginesie zastanawiam sie jak to sie ma do fragmentow Ewangelii w ktorych czytamy, ze Jezus spotykal sie wlasnie z tymi odrzuconymi, z marginesu czy nawet tymi ktorzy sami w pewnym momencie odeszli od wiary... Zwykly szacunek do osoby ludzkiej gdzies sie gubi w dziesiejszym swiecie i Kosciele Katolickim.
Ocena: 0 Głosów: 0 Fulviusz 2008-02-29 19:36
Niezalogowany użytkownik Znałem kiedyś księdza Węcławskiego gdy był jeszcze rektorem seminarium i nie dziwi mnie to co sie stało. Dziwi mnie jak ktoś z takimi problemami z wiarą mógł innych uczyć jak żyć w kapłaństwie. Gdzie wtedy byli biskupi, kto nad tym miał pieczę. I to jest w tym wszystkim przerażające. Bo człowiek jest wolny i może błądzić, ale niech nie prowadzi do błędu innych. Niech Bóg ma w swojej opiece ks.(?) Węcławskiego.
Ocena: 0 Głosów: 0 wojtek 2008-02-29 19:02
Niezalogowany użytkownik A ja wole " Jana od biedronki "

wszystkie komentarze >

Pobieranie...