Wróg Kościoła i miłośnik porno ma dbać o misję TVP

Piotr Gadzinowski, jeden z najbardziej kontrowersyjnych polityków SLD, znany z ostrych, obraźliwych wypowiedzi, zajadły wróg Kościoła katolickiego, teraz będzie miał pole do popisu w TVP. To zasługa PiS, dzięki któremu został wiceszefem rady programowej telewizji publicznej - donosi Dziennik.

Reklama

"To obrzydliwy cynizm, dno i hipokryzja" - mówi Dziennikowi o awansie Gadzinowskiego wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski. Dziś Gadzinowski jest biernym politykiem - do Sejmu się nie dostał. Twórczo za to realizuje się głównie w tygodniku "Nie" Jerzego Urbana. Ma o nim doskonałe mniemanie. Karierę zaczynał w szeregach PZPR. Potem polityczne szlify zdobywał w SLD i jako poseł Sojuszu wpisał się do historii Sejmu. Gadzinowski zabłysnął, przyprowadzając do Sejmu gwiazdę filmów porno Dalilę. Polityk chciał - jak sam wówczas tłumaczył - by owa "ekspertka" doradziła posłom z komisji rodziny, jak uprawiać politykę prorodzinną "za pomocą rozwiniętego seksu". Zresztą seks jest jednym z ulubionych tematów polityka lewicy. Nie tak dawno Gadzinowski zelektryzował internautów wyznaniem na swoim blogu: "Około 13 naszła mnie wielka chęć spowodowana okrutną chucią. Chęć na onanizm waleniem gruchy zwany". Niejednokrotnie bulwersował na stronach tygodnika "Nie". W 2003 r. przed świętami Bożego Narodzenia nawoływał swoich czytelników, by "pluli na kolędy". "Pasterka jest cool. Zwłaszcza w moim świętym mieście Częstochowie. Tylko trzeba się przygotować do uczty duchowej. Pół literka do kieszeni paletka. Pół do drugiej, żeby paletko równo wisiało. Alejami pod Jasną Górę. Nie pchaj się przed ołtarz. Kiedy celebrans potwierdzi fakt cudownych narodzin, ty w tył zwrot i w aleje. Zdrowie małego Jezuska! Kumplowska komunia z lewej kieszeni" - pisał Gadzinowski. Agresywne ataki na Kościół stały się jego specjalnością. "Gadzinowski to symbol pogardy dla etyki, zasad, wartości" - mówi z oburzeniem Niesiołowski. Z kolei znajomi Gadzinowskiego twierdzą, że jego antyklerykalizm to tylko poza. "On zawsze skrupulatnie dbał o to, by jego dzieci pilnie chodziły na lekcje religii" - śmieje się jeden z nich. Znajomi Gadzinowskiego mówią także, że dla Gadzinowskiego najważniejszym jest, by było o nim głośno. Jego partyjna koleżanka Katarzyna Piekarska wspomina, jak Gadzinowski pod koniec lat 80. na festiwalu studenckim FAMA wprowadził w osłupienie całą widownię. "Pewnego dnia Gadzinowski zorganizował spotkanie. Wszyscy myśleli, że będzie miało charakter jakiejś ideologicznej pogadanki, ale nagle podnosi się kurtyna. Widać stół zastawiony tacami z cytrusami i południowymi owocami, które w tamtych czasach były dla zwykłych ludzi niedostępne. Były też skąpo ubrane dziewczyny. A sam Gadzinowski w stroju podobnym do rzymskiego cesarza czy boga" - relacjonuje Piekarska. Aktorzy zaczęli jeść te owoce. A potem niespodziewanie rzucać ich miąższem w widzów. "Wszyscy zamilkli. Nie pamiętam tytułu widowiska. Pamiętam za to ogłupiałych widzów" - dodaje Piekarska. Co jeszcze mówią o Gadzinowskim? Że lubi wypić. "W porze wieczornych głosowań zazwyczaj był już podpity" - mówi bez skrępowania jeden z polityków Sojuszu, który dobrze go zna. Dziennik zamieszcza też wywiad z Janem Ołdakowskim, posłem PiS, członkiem rady programowej TVP:

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    14°C Piątek
    noc
    11°C Piątek
    rano
    18°C Piątek
    dzień
    19°C Piątek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama