Państwo na tarczy

Dlaczego dla globalnych koncernów jesteśmy trzecim światem, a służby nie chronią nas przed korupcją.

Reklama

Mamy do czynienia z ogromną aferą w administracji państwowej. Dotyczy ona tzw. miękkich projektów, głównie informatycznych, czyli takich, gdzie nie da się jednoznacznie określić, ile dana usługa naprawdę jest warta. W mętnej wodzie sprawnie łowili przedstawiciele wielkich koncernów. Ustawianie przetargów miało miejsce przede wszystkim w dawnym MSWiA i Komendzie Głównej Policji (najciemniej jest pod latarnią), ale także w MSZ, GUS, MAC. Korupcja była nie tylko pionowa (w resortach), ale i pozioma, bo te same nazwiska pojawiają się w kilku wątkach. Wciąż nie znamy skali zjawiska. Prokuratura nadal bada ponad 100 kontraktów. I ma pełne ręce roboty.

Centrum Promocji IBM

Mechanizm korupcyjny obrazowo opisał Paweł Wojtunik podczas rozmowy na antenie TVN 24: „Jeżeli ja wiem, ile pani posiada pieniędzy na remont, to zrobię pani remont razem ze swoimi kolegami właśnie za taką kwotę, jaką pani posiada, chociażby on miał kosztować faktycznie trzy, cztery razy mniej” – mówił szef CBA. Wielkie koncerny informatyczne z łatwością zdobyły informacje o tym, ile jest w Polsce do wzięcia, potem trzeba było tylko ustalić, komu i ile należy zapłacić, by kontrakt dostać… najlepiej nie stając nawet do zawodów. W 2008 roku IBM odpowiedział na zapytanie ofertowe za 46 tys. zł (przy takiej kwocie nie działa jeszcze ustawa o zamówieniach publicznych), zlecenie dostał i tym samym zagwarantował sobie prawo do zgarnięcia… ponad 70 mln złotych. Wystarczyło „niedopatrzenie” polegające na tym, że koncern nie przekazał praw autorskich do projektu. Dzięki temu trzy kolejne przetargi musiał wygrać IBM. Nic dziwnego, że po takim majstersztyku skrót CPI (Centrum Promocji Informatycznych) na korytarzach ministerialnych tłumaczono jako Centrum Promocji IBM. Ale projektów było na tyle dużo, że skorzystali też inni. Podejrzanymi o wręczanie milionowych łapówek są byli dyrektorzy sprzedaży polskich oddziałów różnych firm. Śledczy twierdzą, że za przychylność szef CPI Andrzej M. wziął od nich kilka milionów złotych w gotówce, samochód nissan qashqai i motocykl bmw. „Sponsorzy” ufundowali mu egzotyczne wakacje na Sri Lance i Malediwach oraz pomogli wykończyć trzy mieszkania.

Jak w trzecim świecie

Na łapówki dla polskich urzędników i polityków uruchomiono w wielkich koncernach informatycznych specjalne linie kredytowe. Zastosowano model działania sprawdzony wcześniej w Afryce czy w Azji, gdzie nikt nie bawi się w walkę o kontrakty, tylko je „kupuje”. Choć w najnowszym korupcyjnym rankingu Transparency International zajmujemy miejsce w połowie stawki (41), wyprzedzając Grecję i Włochy, trudno o bardziej dobitny daowód na to, jak naprawdę jesteśmy traktowani przez globalne koncerny. „Superwizjer” TVN bezskutecznie próbował ustalić, czy na przykład HP oraz IBM powiadomiły amerykańskie władze o polskim śledztwie. Komisja giełdowa i departament sprawiedliwości także nie chciały potwierdzić, czy zostały poinformowane o sprawie oraz czy w związku z tym prowadzą jakieś postępowania. A konsekwencje mogą być poważne. Minęły już bowiem czasy, gdy łapówki na zdobycie kontraktu w krajach Trzeciego Świata odliczano od podatku. Dziś Bank Światowy prowadzi czarną listę koncernów stosujących korupcję i wyklucza je z finansowanych przez siebie projektów.

Tracimy wszyscy

Ale kłopoty mogą mieć nie tylko koncerny. Konsekwencje ustawianych przetargów już ponosi państwo polskie, bo chodzi o najpoważniejsze projekty informatyczne współfinansowane ze środków Unii Europejskiej. W związku z toczącym się postępowaniem na pewien czas wstrzymano nam 3,3 mld zł dotacji na projekty e-administracyjne. Potem odblokowano, ale ceną okazało się opóźnienie ich wdrożenia o dwa lata, bowiem od początku trzeba było zacząć prace przy systemie PESEL2 (Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności) i pl.ID (elektroniczny dowód osobisty). Poślizg miała też platforma  umożliwiająca obywatelom załatwianie spraw urzędowych przez internet (ePUAP). Sprawa niestety jest rozwojowa. Niedawno „Rzeczpospolita” ujawniła, że prokuratura zajmuje się sztandarowym projektem ministra Boniego: wdrażaniem Systemu Powiadamiania Ratunkowego (który ma ruszyć w styczniu 2014 r.). PiS publicznie pyta o „prawdziwe” powody nagłego odwołania aż 4 wiceministrów w byłym resorcie transportu. Problemy korupcyjne pojawiły się w GUS i MSZ. Ten ostatni przypadek ma wymiar wręcz symboliczny, bo dotyczy ustawienia przetargu na organizację polskiej prezydencji.

Pełne ręce roboty

„To największa afera łapówkarska w historii Polski!” – mówił po spektakularnej serii listopadowych aresztowań rzecznik CBA Jacek Dobrzyński. Tę opinię potwierdza oczywiście cała opozycja, ale także Prokurator Generalny. „Mamy do czynienia z największą aferą ostatnich lat. Pracuje nad nią 3 prokuratorów i 7 funkcjonariuszy CBA. Mogę powiedzieć, że naprawdę mają bardzo wiele pracy” – mówił w ubiegły piątek Andrzej Seremet. Afera jest największa nie tylko ze względu na wysokość łapówek i rangę zatrzymywanych urzędników, także poprzez fakt, że nigdy jeszcze rak korupcji nie był tak rozległy. Formalnie rzecz biorąc, są to dwie oddzielne duże sprawy dotyczące korupcji przy zamówieniach publicznych. Jedna wiąże się z informatyzacją MSWiA, druga z wydarzeniami związanymi z polską prezydencją. Oba śledztwa prowadzi Prokuratura Apelacyjna w Warszawie przy współpracy z CBA. Tym, co je łączy, jest nie tylko podobny mechanizm ustawiania przetargów, pojawiają się także te same osoby.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    2°C Poniedziałek
    wieczór
    -1°C Wtorek
    noc
    -2°C Wtorek
    rano
    1°C Wtorek
    dzień
    wiecej »

    Reklama