Drużyna Korwina

Partia Janusza Korwin-Mikkego bryluje w sondażach. Działacze Nowej Prawicy szykują się na podbój Parlamentu Europejskiego.

Janusz Korwin-Mikke obecny jest w sferze publicznej już od kilkudziesięciu lat, w polityce III RP od jej zarania. Pierwszy raz od dawna rysuje się przed nim – a konkretnie przed Nową Prawicą Janusza Korwin-Mikkego, której przewodzi – realna szansa na sukces wyborczy. Partia regularnie otrzymuje 4–5 proc. poparcia w sondażach, co, jak na stronnictwo pozaparlamentarne, jest wynikiem bardzo dobrym. Gdyby w najbliższych wyborach NPJKM przekroczyła próg wyborczy, wprowadziłaby do Parlamentu Europejskiego trzech przedstawicieli.

Partia wodzowska

To głównie zasługa samego Korwin-Mikkego, który bryluje w telewizji i którego występy biją rekordy popularności w internecie. Członkowie Nowej Prawicy to kolejne pokolenie współpracowników JKM. To głównie ludzie młodzi, licealiści, studenci, także drobni przedsiębiorcy. Gdy Korwin-Mikke działał jeszcze w Unii Polityki Realnej, wśród jej członków było zawsze wiele osób, które, podzielając fundament jego poglądów, uważały, że partia, by odnieść sukces, musi się zmienić, stępić populistyczne ostrze, zrezygnować z wypowiedzi na tematy kontrowersyjne, a mało istotne.

Teraz jest inaczej: członków NP łączy wiara w to, że bez Korwina niczego w polityce nie osiągną. Stąd zgoda, by jego nazwisko pojawiło się w oficjalnej nazwie stronnictwa. – Janusz Korwin-Mikke to jedyna osoba w polskiej polityce, która nie zmieniła poglądów. Jest szczery i konsekwentny. NP to partia wodzowska, to nie ulega wątpliwości. Ale jeśli my się pod jego poglądami podpisujemy, to co w tym złego? – mówi 23-letnia Agata Banasik. Należy do Rady Głównej partii, poza tym studiuje stosunki międzynarodowe w Wyższej Szkole Europejskiej w Krakowie, pracuje także w public relations. Do NP zapisała się, ponieważ jej zdaniem to jedyna partia w Polsce, która konsekwentnie łączy postulaty konserwatywne w sferze światopoglądowej i wolnorynkowe, jeśli chodzi o gospodarkę. Jest przeciwniczką „upaństwowienia sumienia”, co każe jej walczyć z feministkami. – Dlaczego mam płacić za czyjąś antykoncepcję czy in vitro, jeśli się na to nie zgadzam? Feministki są przeciwko wolnemu wyborowi. Chcę, by kobieta mogła wybrać, czy chce pracować zarobkowo, czy opiekować się dziećmi. Niestety, nasz system podatkowy stosuje wobec kobiet przymus ekonomiczny: ponieważ państwo zabiera ich mężom dużą część dochodu, muszą iść do pracy – tłumaczy.

Najwierniejszy z wiernych

Po tym, jak w internecie pojawił się filmik z Pikniku NP, na którym Banasik gromiła feministki, zaatakowały ją przedstawicielki tej ideologii. Jednak nietrudno zauważyć, że niektóre z argumentów padających w filmiku są niemal żywcem wzięte z felietonów JKM. – Prezes wypowiadał się w bardzo wielu kwestiach i niewiele da się dodać – odpowiada pytana o to Banasik. Nie można robić zarzutu z tego, że członkowie partii popierają poglądy swojego lidera, czy jednak nie jest to klub głównie jego wielbicieli? Czy są tam ludzie potrafiący przełożyć jego publicystyczny język na konkretne rozwiązania? Takim człowiekiem jest być może II wiceprezes partii, Stanisław Żółtek. Pracuje jako korepetytor z matematyki, w otoczeniu Korwina od 1991 r., ma największe doświadczenie polityczne w partii. Przez dwie kadencje był radnym Krakowa, przez niecałe dwa lata (1997–1998) wiceprezydentem tego miasta. Żółtek doprowadził m.in. do wykupu mieszkań gminnych przez ich najemców, uznania za zasadę sprzedaży majątku gminy w przetargach celowych oraz podniesienia liczby udzielanych koncesji na sprzedaż alkoholu w mieście do poziomu, przy którym koncesjonowanie stało się czystym symbolem. W 2002 r., kilka miesięcy przed kolejnymi wyborami samorządowymi, oskarżono go o łapówkarstwo. Został nawet na 4 miesiące aresztowany.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Faustyn6
    07.12.2013 12:36
    Jezeli nie J.Gowin albo KNP , to w takim razie na kogo głosować? PiS przeciez nie jest partią konserwatywną , jest zbyt insurekcyjno-rewolucyjny co jest domeną lewicy.
  • marek
    08.12.2013 23:29
    Korwin na prezydenta!!!
  • ToJa
    09.12.2013 10:05
    Może jest jeszcze dla tego kraju nadzieja. Może nawet będzie do czego wracać.
  • Łukasz - wyborca JKM .
    11.12.2013 12:19
    Dziękuję za ten artykuł, bo on pokazuje istotę problemu w głosowaniu na Janusza Korwina-Mikke. Otóż nie mam pewności o co chodzi JKMowi czy o to, żeby zdobyć władzę i realizować swój program, który z pewnością popiera ponad 5% ludzi, czy o to, żeby jego działalność wydawnicza kręciła się coraz lepiej. Stawiam tezę, że nie można być równocześnie wziętym publicystą i aktywnym politykiem, tak jak to czyni JKM. Zrozumiał to polityczny przyjaciel JKM - Stanisław Michalkiewicz i w pełni poświęcił się działalności publicystycznej, rezygnując z aktywnej polityki (przez wyrażenie "aktywna polityka" rozumiem tutaj działalność w partii politycznej i udział w wyborach). Jest nieporozumieniem zakładać partię polityczną tylko po to, żeby edukować społeczeństwo. Od tego są stowarzyszenia, fundacje. Partia ma być skuteczna. I od razu, żeby mnie nie zakrzyczeli skrajni zwolennicy JKM. Bycie skutecznym nie ma oznaczać rezygnacji z jakichkolwiek postulatów programowych, ani ich ukrywania przed opinią publiczną. Bycie skutecznym oznacza primum non nocere swoim postulatom programowym i troskę o właściwą koordynację działań partii. W jaki sposób JKM szkodzi swoim postulatom programowym? Gdzie szwankuje koordynacja? Myślę, że Ci, którzy choć trochę interesują się polityką widzą to doskonale. Wspomnijmy niektóre sytuacje .
    1. Prawybory we Wrześni w 2007 roku i bezsensowne wynurzenia o niepełnosprawnych.
    2. Argumentowanie z Hitlera (że podatki były mniejsze itd.)
    3. Niezarejestrowanie listy kandydatów przez KNP w wyborach do Sejmu 2011 w okręgu wyborczym Warszawa I (miasto stołeczne Warszawa).
    To ostatnie wydarzenie było dla mnie szczególnie bulwersujące. Mieszkam poza granicami Polski i głos w wyborach mogę oddać w konsulacie lub listownie (po raz pierwszy była taka możliwość w 2011 r) tylko na kandydatów z okręgu Warszawa I. Jak to możliwe, że w stolicy, gdzie jest tyle studentów i młodzieży (elektorat JKM), nie zebrano 5 tys. podpisów, żeby zarejestrować listę? Jest to największy Okręg Wyborczy w Polsce i 5 tys. w skali tego okręgu nie powinno być żadnym problemem. Kto zawinił? Sądzę, że bałagan organizacyjny. A to, źle świadczy o partii politycznej, bo oznacza, że pozbawia się instrumentów do wprowadzania swoich idei w życie (uczestnictwo w wyborach warunkuje zdobycie mandatów poselskich i wpływ na stanowienie prawa).

    Podsumowując. Jeśli w wyborach, które przed nami JKM i jego partia popełnią te same błędy,o których napisałem, to będę miał pewność, że nie chodzi o realizację programu, ale o prywatny folwark JKM. Po prostu Janusz Korwin - Mikke będzie wówczas dla mnie człowiekiem, który udział w wyborach traktuje jako okazję do darmowej reklamy swojej działalności publicystycznej, wykorzystując do tego celu ideowych ludzi.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    23°C Piątek
    dzień
    23°C Piątek
    wieczór
    20°C Sobota
    noc
    17°C Sobota
    rano
    wiecej »