Skandal z Klatą w roli głównej

Widzowie, a potem sami aktorzy zbuntowali się przeciw dwóm spektaklom w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Środowisko ostro skomentowało hochsztaplerstwo i tandetę prezentowaną na scenie narodowej.

Reklama

Wteatrze dzieje się dobrze, natomiast w mediach od jakichś dwóch tygodni jest kompletna paranoja – powiedział w Kontrwywiadzie RMF FM Jan Klata. – „(…)Przydomek »narodowy« autentycznie nas zobowiązuje do tego, żeby sposób analizowania rzeczywistości był wysokiej jakości”. Te słowa dyrektora teatru oskarżanego o robienie z widzów głupców wydają się mocno bezczelne i denerwujące. Jakiej to „wysokiej jakości” są wystawiane na kierowanej przez niego scenie narodowej spektakle, pokazały ostatnie tygodnie. Swoje niezadowolenie okazali widzowie i występujący w nich artyści, natomiast, o dziwo, nadal zadowoleni są z panującego stanu rzeczy dyrektor placówki i reżyser – Jan Klata, a także finansujący ją minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski. Kiedy przeglądam omówienia poprzednich spektakli wystawianych na scenie narodowej, rzuca się w oczy, że Klata jest twórcą chronionym przez krytyków. Można zgodzić się z tym, co powiedział GN piosenkarz, kompozytor i poeta z Krakowa – Andrzej Sikorowski: „Odkąd pan Klata dostał paszport »Polityki«, pisze się o nim tylko dobrze.

Jakby krytycy się bali, że jeśli napiszą źle, zostaną posądzeni o to, że się nie znają. A przecież w tych spektaklach o nic nie chodzi”. Dyrektor, który nie w swoim prywatnym teatrze, ale na scenie z ogromnymi tradycjami, za pieniądze podatnika realizuje swoje autorskie spektakle, będące drwiną z teatru, to skandal.

Krasiński bez Krasińskiego

Przypomnijmy. 14 listopada podczas spektaklu „Do Damaszku" Augusta Strindberga w reżyserii Jana Klaty widzowie demonstracyjnie opuścili widownię. Gwizdali i krzyczeli: „Hańba, to teatr narodowy". Jak podano w mediach, nie chcieli oglądać Krzysztofa Globisza „kopulującego ze scenografią” i Doroty Segdy „imitującej akt seksualny”. Kolejne przedstawienia wystawiane są pod okiem trójki ochroniarzy. Kilka dni później pojawiły się informacje, że z udziału w próbach spektaklu „Nie-boska komedia” Zygmunta Krasińskiego w reżyserii Olivera Frljića, urodzonego w Bośni, zrezygnowało siedmioro z osiemnastu obsadzonych w nim aktorów. Byli to Anna Dymna, Bolesław Brzozowski, Mieczysław Grąbka, Tadeusz Huk, Ryszard Łukowski, Jacek Romanowski i Krzysztof Zawadzki. Słowo „boska” w tytule na zaproszeniu, które otrzymałam na premierę 7 grudnia, zostało zapisane z małej litery, nie z dużej, tak jak w dramacie wieszcza, co już sugerowało, że z przedstawieniem coś będzie nie tak. Zapowiedzi się sprawdziły. W sztuce nie mieliśmy usłyszeć ani jednego słowa z „Nie-Boskiej komedii” Krasińskiego. – Może nie będzie to „Nie-Boska komedia”, bo tekstu „Nie-Boskiej komedii” tam nie będzie – tłumaczył pokrętnie zastępca dyrektora ds. artystycznych Narodowego Starego Teatru Sebastian Majewski. Jak podano w mediach na temat spektaklu: „Zdania, jakie w nim padały, są efektem improwizacji aktorów na temat polskiego antysemityzmu, rzekomo obecnego w inscenizacji Swinarskiego”. Zespół aktorski został tak dobrany, by w połowie tworzyli go ludzie młodzi, a w połowie starsi, uosabiający tradycję. W jednej ze scen młody aktor mówi: „Zygmunt Krasiński napisał »Nie-Boską komedię«, która jest straszliwym paszkwilem na Żydów, to sztuka antysemicka”. Następnie każdy z tej grupy przedstawia się z imienia i nazwiska, mówiąc: „W związku z tym, że »Nie-Boska komedia« jest tekstem antysemickim, nie chcę być Polakiem, chcę być Żydem”. – Ani raz nie pracowaliśmy z tekstem Krasińskiego, ale uczestniczyliśmy w kolejnych prowokacjach, z których miała wyłonić się teza o współodpowiedzialności narodu polskiego za antysemityzm – powiedział jeden z aktorów, prosząc o niepodawanie nazwiska. Nie ma się co dziwić – aktorzy, którzy zrezygnowali z grania w spektaklu, są na etatach Teatru i publiczne wypowiedzi przeciw szefostwu mogą im zaszkodzić. W obronie dobrego imienia Swinarskiego wystąpiła wybitna aktorka Anna Polony, która grała w jego spektaklu. – Szkalowanie imienia Swinarskiego, współtwórcy wielkości Starego Teatru, w celu stworzenia pod szyldem »Nie-Boskiej komedii«, klasycznego dramatu, jakiegoś współcześnie prowokującego wydarzenia, jest czynem niegodnym artysty – powiedziała. Po protestach dyrektor wstrzymał próby.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -1°C Środa
    noc
    -2°C Środa
    rano
    -1°C Środa
    dzień
    0°C Środa
    wieczór
    wiecej »

    Reklama