Szpiedzy w sutannach

Polski Kościół niechętnie podchodzi do problemu lustracji. Komisja kościelna "zakończyła" pracę i nawet ustaliła, że jeden biskup został zarejestrowany jako agent wywiadu. Bez przeprowadzenia dokładnej analizy tych dokumentów - ironizuje dziennik "Polska".

"Historycy z komisji nie zbadali w ogóle archiwów innych służb specjalnych Układu Warszawskiego - zauważa dalej gazeta - A właśnie tam - zwłaszcza w Urzędzie ds. Akt Służby Bezpieczeństwa byłej NRD - znajdują się tysiące dokumentów dotyczących Kościoła i Watykanu." Tymczasem - kontynuuje "Polska" - to w aktach Stasi zachowała się informacja, że wśród najbliższych współpracowników Pawła VI działał polski szpieg. Nie został jeszcze zidentyfikowany, podobnie jak "Prorok". Przekazał bezpiece wiele meldunków - m.in. na temat kulisów polityki Watykanu. Dzięki takim kościelnym informatorom wywiad PRL miał dobre informacje na temat Watykanu. I w swoich raportach powoływał się najczęściej na"wiarygodne, sprawdzone źródło w Kurii Rzymskiej" - dodaje dziennik. "W Święto Trzech Króli 6 stycznia gremium złożone z niektórych członków komisji kościelnej i kilku innych niezwiązanych z nią osób wydało werdykt, że obecny nuncjusz papieski nie wiedział, iż był zarejestrowanym przez bezpiekę informatorem" - dowiadujemy się dalej z artykułu. Temat nie jest jednak rozwijany. W następnej kolejności czytamy omówienie działalności Departamentów I i IV, a także sposobów werbowania księży (m.in. przy występowaniu o paszport, by wyjechać na zagraniczne studia). Prokuratorzy z katowickiego IPN, którzy prowadzą śledztwo w sprawie zamachu na Jana Pawła II, liczą na akta zagranicznych służb - pisze autor tekstu. - Odmawiają natomiast odpowiedzi na pytanie, czy wpadli na ślad "polskiej agentury w Watykanie". "Nie ma wątpliwości, że komisja kościelna stoi przed trudnym zadaniem. Opinia publiczna została poinformowana, że nie przebadała ona w ogóle akt wywiadu PRL. Nie zajęła się też aktami innych wywiadów. Stąd jej raport końcowy o jednym agencie wywiadu staje się coraz bardziej niewiarygodny. Księża historycy nie mają wyboru, jak tylko za przykładem ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego przekopać wszystkie akta i wyłowić agentów kościelnych. W polskich i zagranicznych archiwach." - konkluduje "Polska".

«« | « | 1 | » | »»
  • dis
    03.02.2009 21:01
    Jakoś nikt dotąd nie wysunął przypuszczenia, że i Watykan mógł mieć swoich szpiegów (może w sutannach), których metodą ukrawania się był ów podpis...
  • Stanisław Miłosz
    04.02.2009 11:23
    dis: Słusznie. Ale pewnie tylko dlatego nie przypuścił, że to my wszyscy byliśmy (w tym i ci w sutannach) szpiegami w wielkorusko-komunistycznym raju. To tak oczywiste, że nawet nie ma potrzeby przypuszczać. Zresztą, łatwiej wymienić paru "Proroków" niż wiele milionów agentów wpływu.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    23°C Czwartek
    wieczór
    20°C Piątek
    noc
    15°C Piątek
    rano
    22°C Piątek
    dzień
    wiecej »