Ulubiona agentka Churchilla

Była jedną z najwybitniejszych kobiet szpiegów w czasie II wojny światowej. Polka w tajnej służbie Jego Królewskiej Mości.

Reklama

Pojawia się w różnych zestawieniach, w których mowa o kobietach z powodzeniem pracujących w tajnych służbach. O takich ludziach mówi się tam, że są prawdziwymi perełkami. Mają pewne predyspozycje do zajmowania się działalnością szpiegowską. Aby się na nią zdecydować, potrzebne są odpowiednie okoliczności. O tym, że Krystyna Skarbek, znana później jako Christine Granville, weszła na tę drogę, zdecydował wybuch wojny. Chciała się przysłużyć Polsce w trudnym momencie. Jej losy tak się potoczyły, że stała się jedną z legend tej wojny. Działała w Kierownictwie Operacji Specjalnych (SOE) – organizacji ds. dywersji w krajach okupowanych przez Niemcy. Nazywana jest polską Matą Hari. Mówi się o niej także jako o pierwowzorze dziewczyny Jamesa Bonda w „Casino Royal”. Po wojnie szybko została odstawiona na boczny tor. Wyraźnie nie mogła znaleźć sobie miejsca. W ostatnich latach życia pracowała jako pokojówka w hotelu, telefonistka, sprzedawczyni w londyńskim domu towarowym Harrods, stewardessa na statkach pasażerskich „Rauhine” i „Winchester Castle”, pływającym na linii Anglia–Republika Południowej Afryki. Wspominała minione lata, często ubarwiając swoje przygody. Jakby nie mogła pogodzić się z tym, że nikt już nie potrzebował jej brawury i nieustępliwości.

Od kołyski do wywiadu

Nową falę zainteresowania Krystyną Skarbek w Polsce przynosi książka brytyjskiej pisarki i historyk Claire Mulley „Kobieta szpieg. Polka w służbie Jego Królewskiej Mości”. – Chciałam pokazać realną postać, która zaprzeczała stereotypom na temat kobiet, zwłaszcza ich skuteczności w wywiadzie. A przy okazji opowiedzieć, jaka była historia Polski w czasie okupacji, bo pierwotnie pisałam dla czytelników w swoim kraju – mówi autorka. Jest wyraźnie zafascynowana polską agentką. Jako pierwsza osoba skorzystała z materiałów dotyczących Krystyny Skarbek zgromadzonych w archiwach SOE. Przyszła gwiazda brytyjskiego wywiadu urodziła się 1 maja 1908 r. w Warszawie. Jej ojciec Jerzy Skarbek był potomkiem arystokratycznego rodu znanego w Polsce od 1002 r. Tak się przedstawiał. Matka, Stefania Goldfeder, wywodziła się z bogatej rodziny żydowskich bankierów. Majątek, jaki posiadała, pozwolił całej rodzinie spokojnie żyć przez jakiś czas. Krystyna doskonale opanowała jazdę na nartach i na koniu. Lubiła rywalizować. Odznaczała się dużymi zdolnościami językowymi. Miała również charakter, trudny do utemperowania. Nie udało się to m.in. siostrom z klasztornej szkoły z internatem w Jazłowcu. Zakonnice chciały mieć porządek i dyscyplinę, a pannie Skarbek trudno było zmieścić się w tych ramach.

O opuszczeniu placówki miało zadecydować podpalenie sutanny księdza podczas Mszy św. Naukę kontynuowała w kilku prestiżowych szkołach. „Przyswoiła sobie użyteczną zdolność ukrywania prawdziwych uczuć i przystosowując się do systemu w minimalny sposób, wystarczający do tego, żeby z godnością opuścić szkołę w wieku 18 lat” – tłumaczy Claire Mulley. Nie myślała o dalszej edukacji. W 1926 r. rodzinny spokój burzy upadłość banku Goldfederów. Wyraźnie zaciąży to na finansach rodziny Skarbków, czego znakiem jest licytacja i wyprzedaż majątku. Nieco ponad 20-letnia Krystyna przenosi się z posiadłości w Trzepnicy koło Piotrkowa Trybunalskiego do Warszawy. Koneksje rodzinne dawały jej wstęp na prestiżowe przyjęcia towarzyskie w stolicy. Cieszyła się powodzeniem wśród mężczyzn. W 1930 r. wzięła udział w drugiej edycji konkursu Miss Polonia i doszła do ścisłego finału. Tytuł dostała inna kandydatka, ale o Krystynie Skarbek mówiono jako o polskiej królowej piękności. Niedługo potem poślubiła przemysłowca Gustawa Gettlicha. Nie zmieniła jednak trybu życia. Nocne kluby i przyjęcia bardziej ją zajmowały niż życie rodzinne. Bawiła nie tylko w stolicy, ale także w Zakopanem, w towarzystwie pisarzy i artystów, m.in. Witolda Gombrowicza. Małżeństwo przetrwało zaledwie pół roku, a Gettlich opisał ją 20 lat później jako „postrzeloną, romantyczną i żądną ciągłych zmian”. Później związała się z Jerzym Giżyckim, pisarzem i dyplomatą. Ślub wzięli w listopadzie 1938 r. Zaraz potem Jerzy otrzymał nominację z Ministerstwa Spraw Zagranicznych na starszego dyplomatę w Kenii. Oboje wyruszyli w podróż, której pierwszym etapem był kilkutygodniowy pobyt w Londynie. Gdy przebywali w Johannesburgu, Hitler najechał na Polskę. Wybuchła II wojna światowa. Postanowili wrócić do Europy. W październiku 1939 r. dotarli promem do brytyjskiego Southampton.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -1°C Środa
    noc
    -2°C Środa
    rano
    -1°C Środa
    dzień
    0°C Środa
    wieczór
    wiecej »

    Reklama