Księża do ołtarza
ks. Artur Stopka
dodane 2007-06-10 06:41
Można mieć pretensje do posłów, że nie zagłosowali za konstytucyjną ochroną
życia, ale nie można przy okazji unikać pytania, dlaczego tak się stało, skoro
większość z nich to katolicy.
Jakie jest miejsce i rola księdza w Kościele katolickim w Polsce w pierwszej dekadzie XXI wieku? To brzmi jak tytuł nudnego sympozjum naukowego, ale w rzeczywistości jest to dramatyczne pytanie, z którym każdego dnia zmagają się tysiące polskich kapłanów. I nie tylko oni. Coraz częściej istnienie i wagę tego pytania uświadamiają sobie wierni świeccy. I część z nich też usiłuje znaleźć na nie odpowiedź.
„Musimy sobie uświadomić, że skończyły się czasy, kiedy uciekano się do kapłana przy różnych okazjach, nawet przy budowie kanalizacji w wiosce czy telefonów, wybierano na przewodniczącego komitetu księdza, w przekonaniu, że on tego dopilnuje. Ta epoka minęła” - stwierdził kilka dni temu nuncjusz apostolski w Polsce abp Józef Kowalczyk.
Kto pamięta wyniki ostatnich wyborów samorządowych i zamieszanie, jakie wybuchło wokół wyboru na radnego jednego z proboszczów, może się zastanawiać, czy nuncjusz ma rację. Nie trzeba zresztą sięgać aż do tak drastycznych przykładów, żeby stwierdzić, iż rezygnacja z odwoływania się do księdza nie tylko w kwestiach religijnych nie wszędzie jeszcze zawitała na dobre. To, o czym mówił nuncjusz, to raczej prorockie spojrzenie w przyszłość, odzwierciedlenie stosunku do kapłanów wśród młodszych katolików, tych, którzy nie pamiętają roli, jaką Kościół (a w konsekwencji księża) odgrywał w czasach PRL-u.
„Nam dziś w Polsce potrzeba kapłanów, nie polityków, a jeśli polityków, to polityków słowa Bożego, Ewangelistów, nie ekonomistów, których w Polsce mamy wystarczającą ilość, byle dobrze sprawowali swoje urzędy. My pracujmy nad ich duchem, ich sumieniem, aby tam gdzie staną, stali się prawdziwymi fachowcami służącymi całemu społeczeństwu” - mówił nuncjusz. Mam wrażenie, że księża w Polsce wciąż zbyt słabo zdają sobie sprawę z tego, że powinni wpływać na to, co się dzieje w kraju, województwie, powiecie, gminie nie przez publiczne wygłaszanie politycznych czy społecznych deklaracji, ale przez kształtowanie sumień katolików zajmujących ważne stanowiska i pełniących ważne funkcje.
Można mieć pretensje do posłów, że nie zagłosowali za konstytucyjną ochroną życia, ale nie można przy okazji unikać pytania, dlaczego tak się stało, skoro większość z nich to katolicy. Najwyraźniej zabrakło formacji sumień na elementarnym poziomie.
Świeccy w Polsce skarżą się, że księża nie mają dla nich czasu. Że nie chcą rozmawiać, pomagać w rozstrzyganiu moralnych wątpliwości, których mnóstwo każdy człowiek napotyka w życiu codziennym. Jeśli dobrze uformujemy polskich katolików, będziemy mogli im śmiało i bez obaw powierzać także wiele funkcji w Kościele i w kościelnych instytucjach. Będziemy mogli im zaufać. A sami będziemy mogli ze spokojem oddać się posłudze głoszenia Słowa i sprawowania sakramentów. I trzeba to zrobić, zanim świeccy drastycznie przypomną swoim duchownym „Jesteśmy Kościołem!”. Benedykt XVI nie bez powodu w warszawskiej archikatedrze powiedział do polskich księży to, co powiedział.
«« | « |
1
| » | »»
Wykop
Sfora
Przeczytaj komentarze | 7 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
Pozdrawiam i lacze modlitwe.
Z drugiej strony pozostają księża którzy mają pod swoją pieczą 2 lub 3 parafie, i przychodzi im odprawiać w niedzielę binację, lub trynację za zgodą Biskupa, to zła praktyka. Gdyby był system wyrównywania szans, to nie było by parafii z ośmioma księżmi, ale też nie byłoby księży "oblatujących" kilka parafii. Od spraw ekonomii, administracji mediów, mogą być inne osoby które zatrudnione w instytucjach kościelnych nie powiększały by rzeszy bezrobotnych. Ale podobno nie nam - świeckim dyskutować o sprawach kościoła, czasami wręcz zakazuje się nam o tym mówić...
Według Soboru Watykańskiego II inne osoby miały się zajmować sprawami administracji kościelnej, ale widać bliższa ciału (Kościelnemu) koszula (i koloratka)....
wszystkie komentarze >