Tak go sobie wychowaliśta
ks. Artur Stopka
dodane 2007-08-29 11:28
Zapewne argument „inni są jeszcze gorsi" nie jest wystarczającym
wytłumaczeniem wobec poważnych zarzutów. Ale nieuwzględnianie rzeczywistej
sytuacji jest manipulacją.
Amerykański biskup Thomas Wenski, komentując efekty programu zwalczania i zapobiegania nadużyciom seksualnym wobec nieletnich, jaki od pięciu lat realizuje Kościół katolicki w Stanach Zjednoczonych, zwrócił uwagę na niesłychanie ważny, a raczej przemilczany aspekt sprawy. Mówiąc w skrócie, zauważył, że problem molestowania nieletnich nie dotyczy wyłącznie księży katolickich. Więcej – dał wyraźnie do zrozumienia, że liczba tego typu przestępstw wśród duchownych Kościoła jest proporcjonalnie mniejsza, niż liczba takich zdarzeń w skali całego społeczeństwa. Czyli procent Amerykanów dopuszczających się molestowania nieletnich jest większy, niż procent księży, którzy coś takiego zrobili.
Cieszę się, że ta oczywista prawda wreszcie trafia do mediów. Ja usłyszałem ją pierwszy raz już kilka lat temu, gdy prawniczy i medialny szum wokół seksualnych nadużyć amerykańskich księży dopiero nabierał rozpędu. Pamiętam rozmowę z abp. Szczepanem Wesołym, który mówił właśnie o tym. Tłumaczył, że nadużycia seksualne wobec dzieci to od lat poważny problem w USA, a skierowanie ataku na księży to tylko odwracanie uwagi od rzeczywistych rozmiarów zjawiska i bezradności władz wobec niego. A przy okazji znakomity sposób na zmniejszenie wpływu katolików na życie społeczne i wyciągnięcie z kościelnej kasy sporych sum.
Zapewne argument „inni są jeszcze gorsi” nie jest wystarczającym wytłumaczeniem wobec poważnych zarzutów. Ale udawanie, że jakiś bolesny problem dotyczy tylko jednej wąskiej i wyselekcjonowanej grupy w społeczeństwie, grupy bardzo łatwej do wskazania, bo jest „na świeczniku”, to zwykłe nadużycie.
Jest czymś oczywistym, że ludzie intuicyjnie stawiają księżom wyższe wymagania. Ale nie można zapominać, że księża to nie anioły, lecz zwykli ludzie, kształtowani w konkretnych rodzinach, w konkretnym społeczeństwie.
Pewien wiekowy ksiądz, słysząc utyskiwania swoich parafian na jakiegoś proboszcza lub wikarego, mawiał: „A tak go sobie wychowaliśta”. W ten prosty sposób przypominał starą prawdę, że księża są nie tylko „dla ludu”, ale również „z ludu”. Inaczej mówiąc, jaki lud, tacy księża.
«« | « |
1
| » | »»
Przeczytaj komentarze | 12 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
prawdziwie oddanych Bogu i ludziom.
Zarazem jestem swiadoma,ze w kazdym stadzie znajdzie sie czarna owca - pewnie sa takze trefni ksieza.
Aby trafiali sie rzadziej,my wierni nie powinnismy milczec widzac naduzycia.To delikatna sprawa, nalezy podchodzic do takich problemow z rozwaga.
Ufam jednak,iz po ostatnich bolesnych doswiadczeniach
w Kosciele - biskupi beda bardziej otwarci na dialog ze swieckimi.
W naglosnionym medialnie "skandalu dot.amerykanskich
kaplanow" - zwrocilam uwage na pewien aspekt.
Nie pomniejszajac winy ksiezy,- twierdze (znam zycie),ze owych molestowan bylo duzo mniej.
Jestem przekonana,iz przy okazji zadzialalo "prawo rynku"
- niektorzy poczuli mozliwosc zarobienia kasy i skozystali
z tej okazji.
Przy okazji nasuwa sie pytanie - w jaki sposob moze obronic
sie ktos oskarzony o popelnienie "niecnego" czynu przed
wieloma laty?
wszystkie komentarze >