Jak mogłeś tak wybrać?!
Joanna Kociszewska
dodane 2007-10-23 08:54
Wbrew opinii niektórych biskupów dla mnie wybór nie był łatwy. Dodam - wybór
pozytywny, a nie wybór przeciw komuś/czemuś. Trzeba było znaleźć mniejsze zło,
czy raczej - lepiej - większe dobro.
Po wyborach pojawiają się komentarze biskupów. Dziś przeczytałam serię opinii opublikowanych przez Gazetę Wyborczą. Z pewnością można by znaleźć podobną serię komentarzy o wydźwięku dokładnie przeciwnym. W komentarzach na portalach internetowych spotyka się opinie: „Jak katolik mógł głosować, na X, skoro…” – i tu następuje lista błędów przeciwników politycznych i ich niemożliwych do zaakceptowania poglądów.
Wbrew opinii niektórych biskupów dla mnie wybór nie był łatwy. Dodam – wybór pozytywny, a nie wybór przeciw komuś/czemuś. Trzeba było znaleźć mniejsze zło, czy raczej – lepiej – większe dobro.
Jak wyważyć, które punkty dobre i złe są bardziej, a które mniej istotne? Wybierając już nawet tylko spomiędzy tych, które muszą być istotne dla mnie jako chrześcijanki? Wybieram człowieka, który będzie mnie reprezentował, ale wybieram również partię, a więc daję szansę gronu bliżej mi nieznanych osób, których zdania na interesujące mnie tematy niekoniecznie mnie zadowalają.
Abp Michalik na konferencji prasowej powiedział, że wybiera osobę, co do której ma nadzieję, że będzie tę wybraną partię zmieniała ku lepszemu. To też jakieś wyjście, ale wymaga zastanowienia się, czy w danej partii wybrana przeze mnie osoba będzie miała jakiś wpływ. I czy w ogóle ma szansę na wybór, czy mój głos się zmarnuje.
Mój olbrzymi protest budzi stwierdzenie, które przeczytałam w jednym z przedwyborczych artykułów: „Ci, którzy stosują zasadę „cel uświęca środki”, przynajmniej cel mają święty.” Cel nie może uświęcać środków. Ale jeśli ktoś, oceniając sytuację, dochodzi do wniosku, że wszystkie strony środki stosują lub będą stosować podobne, to co mu pozostaje, jak nie wybór celów? Brak wyboru?
Nie mogę się na to zgodzić, ale rozumiem bezradność.
Myślę, że co do jednego się zgodzimy. Partii idealnej nie było, nie ma i zapewne nigdy nie będzie. Z każdego wyboru wynika zło i dobro. Każdy z nas wszystkie te elementy musiał ocenić we własnym sumieniu. Odpowiedź na zarzut: „Czy dla Ciebie ta cecha jest nieistotna?” zapewne najczęściej brzmi: „Istotna, ale inną uznałam w tej sytuacji za ważniejszą.” albo „Uznałam, że można to dobro zabezpieczyć inaczej.”
Wybory mamy za sobą. Nie warto dopuścić, by nas skłóciły jeszcze bardziej. To na pewno nie będzie ewangeliczne.
«« | « |
1
| » | »»
Wykop
Sfora
Przeczytaj komentarze | 8 | Dodaj swój komentarz »
Najwyżej oceniane:
A co do deklarowanych celów - warto jeszcze popatrzeć na rzeczywistą wolę ich realizacji (nie tylko deklarowaną w ramach haseł), konieczne do tego umiejętności i realne możliwości.
Bo nie wiem, czy jest sens wybierać kogoś, kto wprawdzie deklaruje zabieganie o to większe dobro, ale de facto tego zrealizować nie zamierza, nie będzie potrafił, czy nie będzie miał możliwości. Co mi po pustych deklaracjach, skoro dobro zrealizowane nie dostanie? Co wtedy z tymi kosztami, które dopuściłam w imię dobra wypisanego jedynie na sztandarach?
I nie zinterpretowałam go źle, tylko właśnie dokładnie tak, jak wyjaśnia to autor. Proszę przeczytać kilka zdań, które napisałam.
Nie wolno mi zaakceptować złych środków w niczyim działaniu - ani swoim, ani czyimś. Mogę jedynie dopuścić to zło jako nieunikniony skutek wyboru ludzi, którzy wśród swoich celów mają także te, które uznaję za większe dobro (przy czym to większe dobro MUSI być osiągane właściwymi środkami). O czymś takim pisał - moim zdaniem - Franciszek Kucharczak.
Aha - musi nie istnieć inna możliwość zapewnienia owego wielkiego dobra.
A skąd niezgoda? Bywają takie złe środki, które bardziej szkodzą świętemu celowi, niż gdyby czasowo zaniechano jego realizacji. Pewne nagromadzenie złych środków i ich rodzaj powoduje, że cel, choćby najświętszy, zaczyna być postrzegany jako zło, przyczyna zła, coś, czemu się trzeba sprzeciwiać w imię np. praw i godności człowieka.
Proszę nie odnosić tego stwierdzenia do obecnej sytuacji politycznej, to opinia ogólna.
Nie będę orginalna, pisząc, że w Biblii napisane jest "nie ma Boga", są podobno tacy, którzy tak to rozumieją i interpretują, tyle,że tam napisane jest, że tak głupiec powiedział....
wszystkie komentarze >