wiara.pl

info

 

Jezuska po główce

ks. Artur Stopka

dodane 2007-12-24 14:30

Jest skuteczna broń, jedyna, jaką chrześcijanie wszystkich wieków pokonywali światowe zagrożenia.

„To nieprawda, że prawdziwych świąt nie ma bez choinki. Prawdziwe święta są tylko z telewizorem”. Takie zdanie przez całą Wigilię wisiało na głównej stronie wielkiego polskiego portalu internetowego. Robi się chłodno…

Nie. Nie należy się oburzać na laickość i wrogość do chrześcijaństwa ze strony redaktorów tej witryny. Bo to zdanie, niezależnie od intencji, jakie przyświecały tym, którzy je zamieszczali, w rzeczywistości jest wielką przestrogą. Dla nas. Dla tych wszystkich, którzy stawiają choinkę, kupują prezenty, łamią się opłatkiem, zasiadają do wigilijnego stołu, śpiewają kolędy, idą do kościoła nie dlatego, że taka jest tradycja, lecz dlatego, że chcą świętować niesłychanie ważne w dziejach ludzkości wydarzenie, nazywane potocznie Bożym Narodzeniem, a bardziej teologicznie Wcieleniem Bożego Syna.

Denerwujemy się, gdy słyszymy o galopującej dechrystianizacji wielu społeczeństw. Czujemy zagrożenie. Reakcje są różne. Jedni chcą się jakoś przed nim bronić i próbują zbudować wielką, niezdobytą twierdzę, w której mogliby się zamknąć i tam, bezpieczni przed światem, toczyć bezpieczne, „chrześcijańskie” życie. Inni planują niemal zbrojne krucjaty, odsądzając wszystko, co niekatolickie i niepatriotyczne, od czci i prawa do istnienia.

A przecież jest rzeczywiście skuteczna broń, jedyna, jaką chrześcijanie wszystkich wieków pokonywali światowe zagrożenia. Tą bronią było, jest i będzie świadectwo zgodnego z Ewangelią życia. Okrzyk starożytnych pogan o pierwszych chrześcijanach „Patrzcie, jak oni się miłują” jest największą pochwałą, jaka mogła się zdarzyć. Ten okrzyk wielokrotnie był powtarzany w dziejach chrześcijaństwa. I gdy on brzmiał, nikt nie mówił o kryzysie wiary, o epoce postchrześcijańskiej, ani nie musiał z przerażaniem w oczach wyliczać licznych zagrożeń, jakie wrogi świat przygotował, aby zniszczyć Kościół.

Nauczyliśmy się przeżywać Boże Narodzenie w atmosferze sielankowej, szczebiotliwej, zdziecinniałej. A przecież świętujemy fakt niebywały. Boży Syn stał się człowiekiem i zamieszkał pośród nas po to, aby dokonać dzieła zbawienia. Chrystus narodził się jako Dzieciątko, ale nie pozostał nim przecież na zawsze. Bardzo szybko dorósł.

Dopóki chrześcijanie będą się ograniczać do głaskania małego Jezuska po główce i strojenia słodkich min nad Jego żłóbkiem, dopóty nie będzie prawdziwych świąt bez telewizora. Choćby uważali się za najbardziej katolickich katolików i chrześcijańskich chrześcijan na świecie. I pod wigilijnym obrusem mieli sianko, które jako marketingowy gadżet dołączone było do wszystkich możliwych gazet.
«« | « | 1 | » | »»

Wykop Sfora

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Przeczytaj komentarze | 5 | Dodaj swój komentarz »

Najwyżej oceniane:

- + Ocena: 0 Głosów: 0 Jerzy 2007-12-26 11:53
Niezalogowany użytkownik Jest jeszcze wiele ludzi którzy nigdy nie słyszeli o Jezusie, oraz zagorzałych i zatwardziałych przeciwników, którzy nie pozwalają sobie na narodzenie Jezusa w swoim sercu. Dlatego potrzeba świadectwa naszego życia, aby Jezus mógł nas używać do swoich ptorzeb, aby przez nas na innych, przelewała się jego miłość.
- + Ocena: 0 Głosów: 0 kama 2007-12-26 00:01
Niezalogowany użytkownik dlaczego w prawie każdym?
- + Ocena: 0 Głosów: 0 Jerzy 2007-12-25 11:49
Niezalogowany użytkownik Jezus rodzi się prawie w każdym sercu. Nawet ci którzy deklarują się jako niewierzący, obchodzą na swój sposób narodziny Jezusa. Jednak nie w każdym sercu Jezus dorasta do wieku w którym naucza, umiera i zmartwychwstaje. Tak naprawdę to dopiero po zmartwychwstaniu człowiek dowiaduje się co to jest miłość. Dzisiaj miłość najczęściej kojarzy się z łóżkiem lub braniem. Daje mi, to znaczy że kocha. Poświęcenie i cierpienie nie mieści się już im w głowie. Dlatego słysząc słowa "Patrzcie, jak oni się miłują", nie mieszczą sie w niektórych głowach. Mając bardzo ciasny umysł, innych posądzają o ciasnotę umysłu. Miłość to najbardziej zeszmacone słowo. Na szczęście są w Kościele ludzie którzy wiedzą co to miłość i staną się zaczynem na przyszłość.
A świat jest jaki jest. Jezus zaczął sam, później powołał i posłał dwunastu, później siedemdziesięciu dwu. I tak trwa to do dziś. Dzisiejszy, taki właśnie świat, jest zadaniem dla nas. Nie narzekajmy, róbmy co do nas należy.
Kiedyś właśnie spotkałem takich ludzi i byłem zdumiony "jak oni się kochają". Posądzałem ich o różne rzeczy, nie mogłem uwierzyć że to prawda. Jednak zmieniło to całe moje dotychczasowe życie. Dziś sam staram się tak żyć.
All - buahahahahah. To naprawdę jest możliwe, mimo ciasnoty Twojego umysłu (widać jest to za trudne do Ciebie, skoro Ci się nie mieści). Miłość Jezusa może ci go poszerzyć do niewyobrażalnych na dziś dla Ciebie granic.
- + Ocena: 0 Głosów: 0 Stanisaław M. 2007-12-24 15:27
Niezalogowany użytkownik Dodam jeszcze, by w nieograniczaniu się nie ograniczać się tylko do świętowania świąt. Naśladując Jezusa, co chyba jest naszą powinnością w sprawach małych i wielkich, pamiętać winniśmy że to nie słodki Jezusek ze żłóbka wyganiał przekupniów ze Świątyni.

Pozdrawiam serdecznie. Proszę przyjęć życzenia zdrowych, spokojnych i radosnych dni Święta Bożego Narodzenia.

wszystkie komentarze >

Pobieranie...
  $ USD 2,8312
  EUR 3,8923
  Fr CHF 2,6674
  £ GBP 4,2853