Świętość na wyciągnięcie ręki

Gdy na świętość patrzyć z perspektywy ludnych sanktuariów i bogato zdobionych relikwiarzy może się wydawać, że jest ona dla współczesnych czymś zupełnie nieosiągalnym. Spotkanie takie jak na górze Błyszcz uświadamiają, że jest na wyciągnięcie ręki.

Reklama

Trzydzieści sześć lat temu na tej samej górze spotkali się młodzi oazowicze. Byli z nimi ich duchowi przewodnicy. Wśród nich dwaj dzisiejsi kandydaci na ołtarze: kardynał Karol Wojtyła i ksiądz Franciszek Blachnicki. Nazywanie ich zwykłymi ludźmi może jest pewną przesadą, ale wtedy chyba nikt nie przewidywał, jak wielkie to osobistości. Nie byli mitycznymi, niedostępnymi herosami. Swoją świętość budowali zwyczajnie, przez codzienne powtarzanie Bogu swojego „tak”. Dopiero dziś widać, dokąd ich to zaprowadziło. Świętość zazwyczaj nie rzuca się w oczy. Inaczej niż ludzkie grzechy, rzadko trafia na pierwsze strony gazet. Jest jednak chyba czymś bardziej powszechnym, niżby to się mogło wydawać. Bo tak naprawdę nie jest niczym nadzwyczajnym. To normalny stan każdego chrześcijanina. Od momentu chrztu, który zmył jego grzech(y), powołaniem każdego chrześcijanina jest żyć w przyjaźni z Bogiem; grać w Jego drużynie, być Jego ustami, rękami i nogami i w ten sposób przyczyniać się do mnożenia dobra w świecie. Tylko ciężki grzech, czyli świadome i dobrowolne złamanie w ważnej sprawie Bożego prawa zrywa tę przyjaźń. Czy łatwo taki grzech popełnić? Jak by nie było, jest to na pewno katastrofa, której skutkom trzeba jak najszybciej zaradzić. Dziś chyba coraz więcej chrześcijan to rozumie. Także dzięki takim ludziom, jak ksiądz Blachnicki, który powtarzał, że chrześcijanin nie może być podobny do żaby, która żyjąc w wodzie tylko od czasu do czasu sięga po tak potrzebne jej powietrze. Dla chrześcijanina czymś normalnym jest życie w Bożej łasce. „Jakże często świat wokół nas przypomina duchową pustynię, pozbawioną życia, wartości, ideałów” – mówił podczas tegorocznego spotkania na Błyszczu świadek wydarzeń sprzed 36 lat, kardynał Dziwisz. „Ale przecież uczeń Chrystusa nie ucieka od świata. On do tego świata jest posłany. Uczeń Chrystusa przemienia ten świat, tworząc w nim przestrzenie życia. Tworząc oazy, do których każdy utrudzony wędrownik może dotrzeć, by zaczerpnąć orzeźwiającej wody. Czyż może być piękniejsze powołanie?” – pytał długoletni sekretarz Jana Pawła II. Tylko tyle i aż tyle – chciałoby się powiedzieć. Na pewno jednak taka wizja świętości nie kojarzy się z nieosiągalnymi ideałami. Jest na wyciągniecie ręki...

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    4°C Środa
    wieczór
    1°C Czwartek
    noc
    2°C Czwartek
    rano
    6°C Czwartek
    dzień
    wiecej »

    Reklama