Wrażliwość nie wystarczy

Nierzadko także u nas pojawiają się stwierdzenia: „Mówisz, że nie należy popełniać zła? To pomóż tym, których jego niepopełnienie będzie kosztowało!" Jeśli jednak zapytać, co ten konkretny człowiek zrobił, by pomóc, można usłyszeć: „Ja nie mówię nikomu, co ma robić, nie stawiam wymagań. Wystarczy, że jestem wrażliwy na jego trudności."

Reklama

Kościół sam nie wykorzeni biedy – tak arcybiskup Neapolu skomentował kolejny kryzys, tym razem związany z napływem uchodźców, głównie z Afryki. „Niezgodne z prawdą wytykanie Kościołowi braku zaangażowania na rzecz imigrantów nie jest w stanie zmienić faktu, że włoski rząd sobie z tym problemem po prostu nie radzi”. – dodał – „Kiedy brakuje odpowiedniej polityki socjalnej, nie można prowadzić tylko zastępczych działań.” Wypowiedź kardynała była komentarzem do reakcji burmistrza Lampedusy na wezwanie Watykanu, by respektować prawa każdego imigranta. Schemat reakcji w takim wypadku jest powszechnie znany i stosowany. Należy stwierdzić, że zamiast pouczać, Kościół sam powinien zacząć pomagać. Pomijając „drobny” fakt, że Kościół już pomaga, nie oglądając się na państwo i nie krzycząc o tym na prawo i lewo. Dziennik L’Osservatore Romano w odpowiedzi opublikował dane o pomocy charytatywnej, której imigrantom udziela Kościół. Mowa jest o kwocie rzędu 15 mln. euro. Wielu polemistom to jednak nie wystarczy, zawsze będzie za mało. W końcu nie wymyślono dotąd lepszego argumentu, przeciwstawiającego wrażliwość wobec człowieka sztywnym normom moralnym. Nierzadko także u nas pojawiają się stwierdzenia: „Mówisz, że nie należy popełniać zła? To pomóż tym, których jego niepopełnienie będzie kosztowało! Przecież zasada jeden drugiego ciężary noście jest chrześcijańska!” Jeśli jednak zapytać, co ten konkretny człowiek zrobił, by pomóc, można usłyszeć: „Ja nie mówię nikomu, co ma robić, nie stawiam wymagań. Wystarczy, że jestem wrażliwy na jego trudności i pozwalam mu rozwiązać sprawę po swojemu.” Brak reakcji na zło staje się usprawiedliwieniem kolejnej bierności i de facto pomnożeniem zła. Pętla się zamyka. Kościół może i powinien podejmować działania o wymiarze społecznym. Może i powinien pomagać ludziom, którzy tej pomocy potrzebują. Jednak taka pomoc – choćby na nią wydać wielokrotnie większe pieniądze – nie wystarczy. Konieczne są działania systemowe, powodujące że ludzie na granicy nędzy będą mogli poprawić swój stan ekonomiczny. Konieczne są działania promujące aktywność, nie tylko polegające na rozdawnictwie. Tego już Kościół za państwo nie rozwiąże. W końcu mamy rozdział Kościoła od państwa.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Zobacz

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    31 1 2 3 4 5 6
    1°C Sobota
    rano
    2°C Sobota
    dzień
    2°C Sobota
    wieczór
    1°C Niedziela
    noc
    wiecej »

    Reklama