Ptasia grypa wśród dziennikarzy

Polskie media opanowała ptasia grypa. A dokładnie - jej papuzia odmiana.

Reklama

Declan Ganley ponownie przyjechał do Polski. Drugi już w tym roku pobyt irlandzkiego biznesmana ma związek z rejestracją polskiego oddziału europejskiej partii Libertas. Ganley jest autorem sukcesu irlandzkich przeciwników traktatu z Lizbony, którzy odrzucili dokument w referendum. Teraz jeździ po Europie i szuka zwolenników swojej wizji zjednoczonej Europy. Jego celem jest stworzenie w całej Europie komitetów wyborczych, które wystawią wspólnych kandydatów w wyborach parlamentarnych w 2009 roku. „Kontrowersyjny milioner założy partię w Polsce”. „Ikona eurosceptyków w Polsce”. „Ekscentryczny milioner z Irlandii w Polsce”. „Wpływowy eurosceptyk był u Dziwisza”. To tylko wybrane tytuły prasowe, którymi większość mediów opisywała wizyty Ganleya w Polsce. To tzw. szufladki, czy – jak kto woli – wytrychy polityczne, wyraźnie określone i wspólne dla większości medialnych papug, nie zadających sobie wysiłku zrozumienia opisywanego zjawiska. Za to powtarzających namiętnie epitety, których znaczenia nawet nie znają. Część dziennikarzy stosuje owe wygodne szufladki, próbując zdyskredytować opisywaną postać odpowiednim przymiotnikiem. Żeby czasem, broń Boże, czytelnik nie spróbował samodzielnie wyrobić sobie opinii. Tak się już przyjęło, że krytyka traktatu lizbońskiego nazywa się eurosceptykiem i kontrowersyjną postacią. Tymczasem Declan Ganley mówi wprost: Europie nie mogło zdarzyć się nic lepszego niż Unia Europejska. To traktat z Lizbony jest, jego zdaniem, zaprzeczeniem ideałów, które legły u podstaw zjednoczonej Europy. Problem polega jednak na tym, że na przykład w Polsce za Ganleyem rzeczywiście ciągną ludzie, których życiorysy polityczne niekoniecznie budzą sympatię. Nie dziwię się, że Marek Jurek, choć ideowo blisko mu do Ganleya, nie chce wchodzić w struktury jego partii, bo do tych samych szeregów chętnie dołączają aktywiści z Samoobrony. Nie dziwię się, że nie chce znaleźć się w towarzystwie Mateusza Piskorskiego czy Danuty Hojarskiej. Jeśli faktycznie armia Ganleya będzie składała się tylko z takich „wizjonerów”, będzie to niezły prezent dla przeciwników Irlandczyka. Niestety, powszechnie uważa się, że można być albo za traktatem z Lizbony albo eurooszołomem. Ganley próbował pokazać, że może być inaczej: to popieranie Lizbony jest antyeuropejskie. Dobrze, jeśli uda mu się stworzyć rozsądne i proeuropejskie (choć antylizbońskie) środowisko. Gorzej, jeśli – wbrew niemu samemu – przerodzi się to w radykalny ruch na rzecz wyjścia z Unii Europejskiej. Sprawa jest zatem, jak widać, trochę bardziej skomplikowana niż wynikałoby to z prostych opisów medialnych papug. Można by poprzestać tylko na mało sympatycznym wyśmianiu tych praktyk. Tylko jak tu się śmiać z chorego? Ptasia grypa to nie żarty.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Jerzy
    04.02.2009 20:45
    Ganley nie ma żadnych szans na zmianę oblicza UE.
  • Mirek z Jelonki
    04.02.2009 20:40
    Świetnie, że ktoś w końcu zauważył to jak gigantycznie media manipulują nami - O Platformie Obywatelskiej wyłącznie dobrze, o PISie wyłącznie źle.

    PIS jest kłótliwy, PO - profesjonalne
    PIS zakompleksiony - PO otwarte
    PIS zaślepiony, PO gotowe do kompromisu, itd.

    To jest robota mediów. Oczywiście PIS nie jest ideałem, a PO nie jest potworem. Wszędzie są dobre i złe strony, ale gdyby to PIS teraz rządził - to by go media wdeptały w błoto i oblały grubą warstwą gnojówki. Tym czasem PO ma nadal wyższe notowania. To właśnie robota mediów - bardzo szkodliwa. Może potrzeba, aby ludzie jeszcze zbiednieli i zgłodnieli - może wtedy przestaną kupować głupie gazety i oglądać głupie filmy.
  • Stanisław Miłosz
    04.02.2009 23:56
    Ładnie Pan to ujął panie Redaktorze, z tym że dziennikarskiej choroby nie porównywał bym do ptasiej grypy, lecz raczej ostrej biegunki.

    A co do Ganleya, wygląda na uczciwego człeka. Mam nadzieję, że starczy mu przezorności by opędzić się od szemranego towarzystwa łasego na jego pieniądze, no i tych pojedynczych, podwójnych, poczwórnych etc. agentów (czyli razwiedczików).

  • irene
    07.02.2009 19:11
    Do Mirka z Jelonki...tu się z czytelnikiem zgadzam... co do drogich gazet- sprawdziłam- gazety plotkarskie sa tanie( zeby biedni mogli je nabyc),tańsze od tych ,które jeszcze czasami skłaniaja do myślenia...przydałoby się w GN trochę bardziej refleksyjnych artykułów ( takich z dziedziny teologii) bo chciałabym poczytac w jednej dobrej gazecie również to co moge jedynie spotkac w miesięczniku z zakresu teologii.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )
    Pobieranie...

    Reklama

    Reklama

    Reklama

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 1 2 3
    -1°C Wtorek
    noc
    -2°C Wtorek
    rano
    1°C Wtorek
    dzień
    1°C Wtorek
    wieczór
    wiecej »

    Reklama